Miesięczne archiwum: Maj 2015

( W ) Cern can dance..

.. i to z naukowym rozmachem, a przy tym konotacją sięgającą w otmęty mistyki, ale być może jedno z drugim ma tak wiele wspólnego, że bez siebie obejść się nie mogą, dlatego też w miejscu, gdzie naukowcy z różnych krajów zgromadzili się, aby poszukiwać potwierdzenia swoich teorii o ‚początkach wszechrzeczy’, odbył się tajemniczy, dziwny i osobliwy – jakby to mogli określić ‚naukowo’ fizycy: taniec, o którym tyle można powiedzieć z punktu widzenia kogoś, kto nie zna się na fizyce ‚wyższej’, wystarczająco dobrze, aby  przyklasnąć tego rodzaju dziwadełkom, że ‚wie’ to i ‚rozumie’ jedynie sama bogini Shiva,  której posąg, również  w pozycji tanecznej, stoi  przed Cern’em. ( O LHC pisałam już w temacie Listy z banicji: 1. Echa z kosmosu czyli saga o  „samostworzeniu”. )

Być może również, nie jest przypadkiem fakt, że kilkadziesiąt lat wcześniej, inna hinduska bogini tłumaczyła we śnie pewnemu ‚nie uczonemu’  młodzieńcowi z kasty brahminów, zawiłości matematyki ‚wyższej’, co gdy już o tym się dowiedziano na europejskich uniwersytetach, wprowadziło w osłupienie  profesorów matematyki wyższej, bowiem okazało się, że ten prosty samouk, potrafił dokonywać obliczeń, które – o ile akurat dawały się zrozumieć –  wzbudzały obok zachwytu szacownych uczonych podziw; na równi z przerażeniem..
Mowa o Srinvasa Ramanujan’ie, a w opisie jego dokonań znajdujemy taką ciekawą  informację:
Fizycy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że „przypadki” nie zdarzają się bez powodu. Gdy przeprowadzają długie i skomplikowane obliczenia i nagle tysiące niepotrzebnych wyrazów w cudowny sposób sumuje się do zera, fizycy wiedzą, że nie dzieje się to bez głębszej przyczyny. Jest to wskazówka, że mamy do czynienia z symetrią. W przypadku strun zwie się ona symetrią konforemną – symetrią rozciągania i deformowania powierzchni świata struny.
W tym miejscu pojawia się praca Ramanujana. Aby uchronić pierwotną symetrię konforemną przed zniszczeniem przez teorię kwantową, musi zostać spełniona pewna liczba tożsamości matematycznych. Są one dokładnie tożsamościami funkcji modularnych Ramanujana.’ (źródło)

W tym miejscu rodzi się kolejne pytanie: jakiej to ‚symetrii’, poszukują  fizycy Cern’u, prosząc w tym o pomoc boginię Shivę?.. Czyżby ktoś tu się po prostu pomylił w wyborze ‚odpowiedniej’ bogini, a jeśli jednak nie, to czy nie jest to igranie z czymś, co przerasta najuczeńszych fizyków i może przerazić ich bardziej, niż wiedza Ramanujan’a, skoro bogini, pod auspicjami której postanowili wzbogacać swoją wiedzę, nie jest znana z upodobania do zawiłości matematyki wyższej, ( jak ta, która nawiedzała Ramanujan’a),  ale jest raczej synonimem destrukcji i zniszczenia..

Poniżej osobliwy taniec w Cern: proszę też  zwrócić uwagę, co zostało pokazane w 1 minucie: mamy postać w okręgu(!), wykonującą dziwne (nienaturalne) ruchy i ciemną postać poza okręgiem ( ciemność?..)  za nimi prosta kreska.. widnokręgu..również  bardzo wymowne!
w 1minucie 28 pokazuje się słowo.. Symetria.
Sekwencja pływania w czymś, co jest ni to cieczą, ni to powietrzem: międzywymiar?..(podobnie się działo podczas eksperymentu Philadelphia.., a co może  dosłownie lasować umysł.. ( ukierunkowany na materialistyczne postrzeganie świata).

Kąty i ‚krzywizny’ płaszczyzny..

Ten tajemniczy tytuł wprowadzi nas w arkana obserwacji i wyciągania z nich prawidłowych wniosków, na podstawie materiału zaprezentowanego w filmie poniżej,   który w jasny, prosty i obrazowy sposób przedstawia co  widzimy, a czego nie, dlaczego tak się dzieje i o czym to świadczy.

O czym  informuje obserwatora lecącego samolotem nad powierzchnią ziemi,  widok płaskiego horyzontu  na wysokości oczu? Taki widok jest możliwy tylko wtedy, gdy ziemia jest  płaska, a dlaczego?  Gdyż gdyby była ‚kulistą’, z samolotu taki widok byłby niemożliwy, ze względu na kąt nachylenia ziemi ( tworzony przez jej kulisty kształt), obserwowany  z wysokości, co zostało zobrazowane na filmie.

Gdyby ziemia była kulą, to dwóch pasażerów samolotu, siedzących po przeciwnych stronach miałoby inne widoki z okna lewej i prawej strony samolotu.

Potem, od 3 minuty , 35 sekundy mamy obrazy, które według Autora filmu powinny sciągnąć widzowi z oczu kolczaste okulary i ja mam nadzieję, że Goście mojego bloga też doznają takiej ulgi.
Pokazana jest sekwencja zrobiona z wysokościowego balonu. Co  nam pokazuje? 3 minuta  42 – obraz mówi sam za siebie! w każdym razie ja mówię: wow! Tego z pewnością nie pokaże nam NASA, bo według obowiązującej doktryny współczesnej kosmologii, słońce nie powinno się znajdować w tym miejscu, a przy tym punktowo oświetlać ziemię POD sobą! – ale 140 milionów km  POZA horyzontem!  Zwróćmy uwagę, że kamera umocowana na balonie obraca się w koło i pokazuje CAŁY CZAS horyzont(  ziemia ma kształt płaskiego okręgu,a jakiekolwiek zniekształcenia horyzontu są powodowane soczewką, ) – ale to jest tu istotne, że gdyby ziemia była kulą, to  kamera obracając się, nie mogłaby  utrzymać widoku  horyzontu cały czas, bo zmieniałby swoje kątowe położenie względem ‚ziemi kuli’. Horyzont może być utrzymany w obiektywie obracającej się dookoła kamery cały czas, jedynie wtedy, gdy kamera obraca się nad płaską ziemią.

Horyzont może pozostawać na linii oczu przy starcie, locie  samolotu i lądowaniu tylko wtedy – gdy ziemia jest płaska.( ..)

W 5 minucie 34 mamy coś, co Autor zatytułował: ‚a teraz coś w stylu komedii NASA’. Ten obraz wymaga nieco skupienia; podczas, gdy kamera jest w ruchu, kąt pod jakim jest pokazywany  ten wycinek ‚ziemi-globu’ względem kamery jest nieruchomy, a powinien się zmieniać wraz z ruchem kamery.
Następnie mamy kilka sentencji podsumowujących to, co robi NASA wespół z Hollywood, czyli  dwie strony tej samej monety – poprzez system edukacyjny, zatruwając nas fizycznie, mentalnie i emocjonalnie.
My mamy być więźniami na ‚ziemi -kuli’, w mentalnej klatce, aby to, co jest poza było w posiadaniu ‚panujących’, przed którymi mamy się pochylać w uniżeniu, machać z tej klatki i popierać, podczas gdy nas niewolą i zatruwają.

To naprawdę jest bardzo proste: płaski horyzont=płaska ziemia.
Zapraszam na film: