Miesięczne archiwum: Październik 2015

Nowy Wymiar czyli..

..pomiędzy recyklingiem, ‚wyciekającą  grawitacją’,  a Wszechświatem Równoległym.
Ale zacznijmy po kolei.
Kilka dni temu, gdy  wyszłam z klatki schodowej, natychmiast mój wzrok przykuły dwie, przecinające nieboskłon, potężne i mięsiste pręgi smug chemicznych, rozpylonych tuż nad dzielnicą, w której mieszkam.* Zastanawiając się nad składem chemicznym tego, co wdycham na centymetr sześcienny, udałam się energicznym krokiem, do pobliskiego sklepu, w zamierzeniu zakupu w miarę zdrowej żywności, głównie nietransgenicznego pomidora,  starając się w międzyczasie nie zaciągać wdychanym powietrzem.

Wracając ze sklepu i zerkając na złowieszcze trujące krechy, których zawiesina zastygła nad smutnymi kamienicami jak letalny całun, rozmyślałam nad złożonym sensem świadomej ‚segregacji śmieci i recyklingu’, do której lokatorzy są już od jakiegoś czasu zachęcani, przez sprzyjające (recyklingowi), odpowiednie rozporządzenia prawne, dotyczące wywozu śmieci, w obliczu właśnie tego niemożliwego do pojęcia, w racjonalny sposób  oprysku ludzkości, który dzieje się nad naszymi głowami, a który jak to wynika z badań tej zawiesiny, przez niezależnych badających, nie ma nic wspólnego z dbaniem o środowisko naturalne.

*( Dzisiaj też zauważyłam za oknem dwie, równoległe do siebie ‚liny’, na niebie od strony południowej.)

Zatem dedukując dalej, skoro recykling, jako dążenia oddolne ochrony środowiska wydają się być sprzeczne z dążeniami odgórnymi, czyli tymi spadającymi na ludzkość, zwierzęta, rośliny i uprawy substancjami rozpylanymi w smugach chemicznych, widać jasno, że koegzystujemy z środowiskami nienaturalnymi, które nie tylko nie chcą chronić tego, co ludzkie i do wspólnego ludzkiego dobra należące, ale wręcz utrudniają ludzkości działania ochronne, a przy tym kompletnie ignorują ludzkie monity o wyjaśnienie: dlaczego, – podczas, gdy sami jesteśmy obligowani przez różne rozporządzenia, aby chronić  środowisko –  jednocześnie jesteśmy, ustawicznie truci z powietrza, komu na tym zależy, i do czego to prowadzi?
Ale możliwe, że to jest tak, jak z syndromem ofiary, której winą jest to, że znajduje się w niewłaściwym miejscu, o niewłaściwym czasie, podczas, gdy sprawy daleko bardziej wybiegają poza jej interes przyziemny,  a nabierają charakteru międzywymiarowego..

Po więcej światła w tej materii, sięgnijmy do inskrypcji na kamiennym monumencie z Georgii.    Po tej lekturze, optymiści których nie zmogą opryski, będą mogli sobie hodować żywność z nasion zachowanych w przydomowych Arkach Nasion,  bo dostęp do norweskiego Globalnego Banku Nasion, zwanego Skarbcem Zagłady, nie jest  dla wszystkich, zważywszy na oficjeli,  wizytujących to miejsce. Nasi sąsiedzi również wydają się być dobrze  przygotowana w materii nietransgenicznego żywienia tych, którzy muszą  zdrowo i dobrze zjeść, aby mieć siły do planowania pokoju i dobrobytu w tej części świata. a jest wysoce prawdopodobne, że i inne państwa też zapobiegliwie zadbały o swoje elity.

Skoro już wiemy, że następne pokolenia,planują pozostać na ziemi, w liczbie nie przekraczającej 500 milionów, nam czyli całej reszcie nadwyżki, pozostają dwa wyjścia; albo będziemy  ponuracko i egoistycznie zamartwiać się o swoje nienasycone i roszczeniowe płuca i żołądki, albo pozytywnie i z entuzjazmem, będziemy patrzeć rozmarzonym wzrokiem w przyszłość, mając ciągle nadzieję na lepsze czasy, które przecież muszą kiedyś nadejść, skoro tyle dla dobra ludzkości się wokół dzieje, a jeszcze więcej, przy różnych okazjach obiecuje.

Na tym nie koniec. Awangarda współczesnej nauki , planuje dla ludzkości i to już za niespełna tydzień, jak nas informuje źródło; eksperyment , w którym chodzi o dużą stawkę, no i zaiste, jeśli weźmiemy pod uwagę to, o czym czytamy cytuję za źródłem:
‚Naukowcy z CERN stoją na progu jednego z największych odkryć, jakiego może dokonać Wielki Zderzacz Hadronów. W przyszłym tygodniu użyją urządzenia do wykrycia, albo być może nawet stworzenia – mikro czarnych dziur. Jeśli przedsięwzięcie zakończy się sukcesem, możliwe, że uda się im połączyć z równoległym wszechświatem!
Ewentualne odkrycie będzie mieć znaczenie nie tylko w wymiarze naukowym lecz również filozoficznym.

„Podobnie jak w przypadku wielu leżących na sobie arkuszy papieru, które są (teoretycznie) obiektami dwuwymiarowymi, mogącymi funkcjonować w trójwymiarowej rzeczywistości, tak samo wszechświaty mogą funkcjonować w dodatkowych wymiarach” powiedział ilustrując planowany eksperyment Mir Faizal – jeden z liderów zespołu naukowego z CERN. „Spodziewamy się, że grawitacja może „przeciekać” do innych wymiarów, jeśli tak się stanie w zderzaczu zostaną wyprodukowane miniaturowe czarne dziury”.

Zwykle kiedy ludzie mówią o równoległych wszechświatach myślą o wielu różnych światach w rozumieniu mechaniki kwantowej, gdzie urzeczywistniona jest każda możliwość. To nie może zostać jednak zbadane ani filozoficznie ani naukowo. To jednak nie jest to, co my mamy na myśli mówiąc o równoległych wszechświatach. My mówimy o prawdziwym wszechświecie w dodatkowym wymiarach”.
(..)
Jeśli grawitacja może wyciekać z naszego wszechświata do kolejnych wymiarów, to możemy przetestować taki model w Wielkim Zderzaczu Hadronów”.
Policzyliśmy energię, w której spodziewamy się wykryć mini czarne dziury w tzw. „tęczach grawitacyjnych” (nowa teoria fizyczna). Jeśli uda nam się wykryć mini czarną dziurę, przy tym poziomie energii, będziemy wiedzieć, że zarówno tęcze grawitacyjne jak i dodatkowe wymiary są poprawnym założeniem”.

Jak widać z powyższego, oraz z wszelkich symptomów, o których też już pisywałam na blogu, świat jest w fazie wdechu, przed wydarzeniami, które mogą wstrząsnąć posadami jego postrzegania w sensie fizycznym i filozoficznym,  z koniecznością ‚trzymania się’ tego, co popadnie, podczas zapowiedzianego j/w: ‚wyciekania grawitacji’, bo  umysły zostaną poddane ciężkiej próbie, a ten lot w wymiary zapowiada się wstrząsowo, głównie dla każdego, dla kogo model ‚ziemi-globusa’ funkcjonuje jako ‚prawdziwy’, a on sam wierzy, że wszystko, włącznie z nim samym, trzyma na tym globusie ‚grawitacja’, która właśnie poprzez maszkiecenie w CERN zaczyna.. wyciekać!.. chociaż naukowcy  twierdzą, że to ma związek z tęczą grawitacyjną z czarnej dziury,  i  co naukowcy będą  sobie  testować, jako ‚nowa teorię  fizyczną’. Cóż,  taki scenariusz byłby pewnie hitem w Hollywood, ale dla zwykłego zjadacza chleba, myślenie, że to się może dziać naprawdę może być, jak można przypuszczać, w najlepszym wypadku stresujące..

W w/w notatce czytamy jeszcze:
‚Planowany eksperyment zaalarmuje z pewnością środowisko krytyków Wielkiego Zderzacza, którzy ostrzegają przed nieodwracalnymi konsekwencjami, do jakich mogą prowadzić eksperymenty prowadzone na cząsteczkach wysokiej energii – łącznie ze niszczeniem naszego wszechświata. Jak do tej pory jednak Genewa jak i nasz świat pozostają nietknięte.’

Szwajcaria wie jak pozostawać krajem neutralnym, co jej się udawało nawet podczas II wojny światowej, no i ma dobre położenie geo-polityczne, co jak się zdaje przekłada się również na położenie międzywymiarowe, skoro właśnie na tych terenach postanowiono wybudować CERN. Co do reszty świata, czas pokaże.
Co prawda można mieć obawy, że kraj, w którym onegdaj zawarto Przymierze zwane Świętym, będzie areną, na której zaistnieją siły prące do zawarcia przymierza iście aświętego, choćby miało to tylko stanowić przekór samej nazwie, ale w razie, gdyby taka koincydencja okazała się czymś więcej, niż tylko zbiegiem okoliczności, to mamy adnotację biblijną o końcu wszelkich nieświętych przymierzy w Księdze Izajasza 28:15-18.*

Podsumowująco:
Jak do tej pory, można stwierdzić, że Starożytna Księga Biblia ma zawsze rację czyli, jak wykłada  Księga Kaznodziei 1:9
To, co było, znowu będzie, a co się stało, znowu się stanie; nie ma nic nowego pod słońcem., a uświadomieni co do tego optymiści, zwani potocznie pesymistami wiedzą, że zapomniana historia, która się powtarza jest zawsze dostosowana do wymogów czasów jej współczesnych, i nie jest to optymistyczna zapowiedź, bo przed nami jeszcze kilka innych, niemal tak starożytnych wydarzeń, jak świat, aczkolwiek w nieco  uwspółcześnionym  technologiczne anturażu, o czym wkrótce zamierzam napisać.

******************************************************************************
*Izaj. 28:15-18
15. Ponieważ mówicie: Zawarliśmy przymierze ze śmiercią i z krainą umarłych mamy umowę, więc gdy nadejdzie klęska potopu**, nie dosięgnie nas, gdyż kłamstwo uczyniliśmy naszym schronieniem i ukryliśmy się pod fałszem,
16. Dlatego tak mówi Wszechmocny, Pan: Oto Ja kładę na Syjonie kamień, kamień wypróbowany, kosztowny kamień węgielny, mocno ugruntowany: Kto wierzy, ten się nie zachwieje.
17. I uczynię prawo miarą, a sprawiedliwość wagą. Lecz schronienie kłamstwa zmiecie grad, a kryjówkę zaleją wody.
18. I wasze przymierze ze śmiercią zostanie zerwane, a wasza umowa z krainą umarłych nie ostoi się. Gdy nadejdzie klęska potopu***, zostaniecie zdeptani.

**. *** zamiast klęska potopu – w tłumaczeniu Biblii Gdańskiej i w wydaniu Biblii Króla Jakuba: bicz gwałtowny.

W oczekiwaniu na Życie Inteligentne..

Wiele wskazuje na to, iż na Tapecie  Eksploracji Kosmosu, tuż obok Plutona, obecnie plasuje się Mars, przyjrzyjmy się zatem kilku fotkom, które burzą nasze stereotypy myślenia o tym ciele niebieskim, zwanym Czerwoną Planetą.
Pierwsza fotografia pokazuje krajobraz pustynny, w tle widzimy bladoniebieskie niebo, nic szczególnego, ot pustynia, tak? Otóż wcale nie, gdyż poniższe zdjęcie przedstawia, jak nas zapewnia opis: krajobraz marsjański, sfotografowany przez sondę marsjańską: Mars Reconnaissance Orbiter.(źródło) (Intrygujące na zdjęciu wydają się być pionowe  cienkie linie przebiegające przez strefę gruntu, jak i nieboskłonu.)

wydmyMars1a

Natychmiast rewidujemy nieaktualny już obraz Marsa, jako Czerwonego i obiecujemy sobie nie mylić go z suszą w Kaliforni, albo z jakąś zwykłą ziemska pustynią, na przykład Nevada,  mimo, że ta wygląda bardziej marsjańsko, niż to, co nam pokazują , jako zdjęcia z Marsa:

pustyniaNevada1

źródło

Nawiasem mówiąc, skoro już zostaliśmy onegdaj przyzwyczajeni przez polityków, do postrzegania zmian kolorów i to nie w byle jakim kontraście, bo nie jest wcale tak łatwo zrobić na przykład: z czarnego biały, to tym bardziej naukowcy z Agencji Kosmicznych, powinni móc wieść prym w awangardzie takich zmian.

Na kolejnym slajdzie jest już bardziej marsjańsko, bo widzimy coś, co ma być, jak wynika z opisu ‚wydmą’ i może jest, aczkolwiek  trochę przypomina graficznie grę komputerową, robioną onegdaj w mało zaawansowanej technologi,  ale możliwe, że graficy komputerowi zrobili to celowo, bo chcieli, aby Mars wyglądał bardziej swojsko, ucharakteryzowany na styl gier retro, albo stwierdzili, że cokolwiek  to będzie, nawet pozostały po lanczu rogal, oblany czekoladą deserową z jednej strony, a z drugiej mleczną, to i tak będzie to miało nieziemski widok, no i ma.

wydmyMars3a

Kolejna fotografia, przedstawia obrazek, który ładnie by się prezentował w podręczniku opisującym  warstwy geologiczne, aczkolwiek ta pionowa kreska pomiędzy warstwami przypomina do złudzenia, pionowo ustawione drzewo, co jak się składa; jest znajdowane licznie na ziemi, i co wprawia ewolucjonistów w zakłopotanie.wydmyMars2a

W każdym razie kolorystycznie warstwy są na modowym topie w sezonie jesienno-zimowym i do kreacji w takich kolorach, pasowałyby na przykład kozaki w kolorze z kolejnego zdjęcia, bo cokolwiek ono przedstawia, to ten odcień ciemnego turkusu, rozświetlonego gdzieniegdzie rudościami, skontrastowanymi dyskretnie złotymi krawędziami, jest wprost idealny na tę porę roku.

wydmyMars1b

A teraz przyjrzyjmy się dokonaniom Azjatów, którzy jak zapewniają nas od jakiegoś czasu media, zdążyli polecieć bezzałogowo na księżyc, a niezbitym na to dowodem  mają być zapierające dech animacje 3D, których nie powstydziłaby się i NASA. Dramatyzm tego widoku wspomaga epicka muza, której wybór jako podkład dla tych kosmicznych dokonań, jest nie tylko trafny, lecz wręcz podkreśla etos tego, na co ludzkości jest dane patrzeć i co rozumieć, gdy mowa jest o przedsięwzięciach kosmicznych.

W tym miejscu wypada też wspomnieć o wyczynach kosmicznych z Kraju Jednorożca, a gdy wybrzmią w nas ostatnie endorfiny szczęścia, wtedy pomyślmy spokojnie chwilę  i zestawmy z sobą dwa modele: pierwszy model, w  którym słońce spełnia rolę majestatycznej, gorącej i bluzgającej reaktywną energią gwiazdy, której wielkości w jottawatach i przekształcenia w cyklu protonowym przedstawiają nam do wierzenia poważni naukowcy; oraz model, w którym słońce – jako światło, porusza się tak, jak to zaprojektował sam Stwórca i oznajmił o tym ludzkości i to już w pierwszych wersetach Księgi Rodzaju,  NAD  okręgiem ziemi, a było to na długo przedtem, zanim naukowcom zaczęto przyznawać granty za wymyślanie i podtrzymywanie poprawnych kosmicznie teorii.
Po trzecie, zastanówmy się, co mogło być powodem niszczenia – i to kilkukrotnie laboratorium, co uniemożliwiło kontynuowanie badań, fizykowi Eric’owi Dollard’owi, który wpadł na  koncepcję o tak zwanej elektrycznej zimnej fuzji na słońcu, jako tarczą z przekaźnikiem, działającym jak kuchenka z płytą indukcyjną, która się sama nie nagrzewa, a w garnku się gotuje.
Przypomnijmy sobie też zdjęcia robione przez amatorów, z balonów, gdzie słońce jest sfotografowane nad ziemią, nad którą jego jasna plama odbija się bezpośrednio poniżej, na chmurach.

Rzecz jasna, szczegóły tych wiekopomnych wypraw nie są upubliczniane,  ale to chyba zrozumiałe, że programy kosmiczne muszą być utrzymywane w ścisłej tajemnicy przed ludzkością, której wiedza o sprawach tak doniosłej wagi, mogłyby przeszkadzać w realizowaniu codziennych obowiązków pracowniczych i obywatelskich i produkowaniu dochodów brutto, aby wszystkim żyło się dostatniej i dłużej i aby każdy mógł, na zasłużonej emeryturze, po podrasowaniu zdrowia i urody zwiedzać prawie cały świat, za wyjątkiem Antarktydy, która powiewa jako kontynent w kształcie liści laurowych na fladze ONZ i jest wspólnym dobrem krajów Układu Antarktycznego, a ten Układ nie przewiduje kręcących się tam turystów.

Po tym, wbrew pozorom krótkim wstępie, (zważywszy na ilość informacji, o których można a nawet trzeba by napisać kilka książek, część z nich już została napisana i jest wstrząsowa, ale niestety nie jest jeszcze przetłumaczona), zapoznajmy się wreszcie z przedsięwzięciem, które z powodzeniem ma zamiar konkurować z teleskopem, którego właścicielem jest sam Watykan, ( o którym słyszymy w poprzednim temacie.)
Mowa o ogromnym teleskopie, a jego budowa ma miejsce w Chinach. W info czytamy, cytuję za źródłem: Gigantyczny teleskop FAST (Five-hundred-meter Aperture Spherical Telescope) będzie największym tego typu urządzeniem na świecie. Jego budowa zakończy się w 2016 roku i będzie kosztować 120 mln euro.

Mając tak wrażliwy teleskop, możemy otrzymywać słabsze i bardziej odległe komunikaty radiowe. To pomoże nam szukać inteligentnego życia poza galaktyką i zbadać pochodzenie wszechświata – powiedział Wu Xiangping, prezes Chińskiego Towarzystwa Astronomicznego.

Po takiej zwięzłej i jasnej w temacie  wypowiedzi, oczywistym jest, że Chiny nie zamierzają oszczędzać, gdy ludzkość ma mieć do czynienia z życiem inteligentnym, a przy okazji wygląda na to, że szwajcarski CERN musi posiadać jakieś luki względnie dziury, które niedostatecznie wyjaśniają pochodzenie wszechświata, dlatego Chiny chcą poszukiwać tych odpowiedzi na własną rękę.

Nam pozostaje oczekiwać kolejnych rewelacji z Marsa, oraz pozostałych ciał Układu, a także i na dalszy rozwój zdarzeń związanych z życiem Inteligentnym ..

 

Przygotowania do zaskakiwania..

Dzisiejszego dnia, po niedawnych złoto-jesiennych, bardzo ciepłych dniach, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami poważnych ministrów, o zmianach klimatycznych, mamy aurę zimową, dlatego na rozgrzewkę,  jeszcze przed drugą kawą, sięgnęłam po info ze świata, i z wrażenia zrobiło mi się gorąco, gdy przeczytałam, w jednej z wiodących gazet, taki tytuł: Pluton nie przestaje zaskakiwać. Widać nad nim błękitne niebo.

Jak pamiętamy, wcześniej ( pisałam o tym w jednym z poprzednich tematów), naukowcy już zaskoczyli zapracowanych Ziemian rewelacjami z tych odległych rejonów Kosmicznego Atlasu, i było to zaskoczenie prawie w równym w stylu, w jakim jesteśmy zaskakiwani modowo-cenowym designem na nowy sezon, który corocznie jest prezentowany w równie odległym od zwykłych zjadaczy chleba, świecie Prawdziwej Mody.

Dowiadujemy się, że tak skromnie malujący się w wyobraźni naukowców Pluton, to zmyłka, albo mówiąc bardziej naukowo: obraz niepełny, bo naukowcy, dopatrzyli się na nim tego, czego wcześniej nie było widać, czyli błękitnego nieba. Nie wiadomo teraz, co konkretnie wpłynęło na ostrość widzenia naukowców, ale wiemy, że cokolwiek by to nie było, to skoro szacowna Kosmiczna Agencja zatrudnia  malarzy realistów i grafików komputerowych, to  zobaczymy na własne oczy, w odpowiednim czasie i ‚jak prawdziwe’, to czego nie spodziewali się zobaczyć naukowcy.

Wydaje się przy tym, że wiedza naukowców o czystym niebie na Plutonie, którą Agencja Kosmiczna tak szczodro-brotliwie się dzieli z Ziemianami, przewyższa możliwości dotarcia do formalnej wiedzy o powodach odniebieszczania nieba nad ziemią, które po opryskiwaniu smugami chemicznymi, już nie jest błękitne, ale wygląda jak klasyczny gwasz.

W każdym razie to już wiemy , że naukowcy ciężko pracują dla potomności, aby można było zachwycać się błękitem nieba na Plutonie, gdy już na ziemi nie będzie widać dalej niż do sieci smug chemicznych, a rodzimy błękit nieba będzie można oglądać jedynie na obrazach dawnych mistrzów.

Ale to tylko jedna i wbrew pozorom jaśniejsza od drugiej strona, tej naukowej zaskakiwanki. Co jeszcze wyłania się powoli z mroku strony ciemniejszej, jako że sonda New Horizons, jak się dowiadujemy, przemierza odległości, które  nie mieszczą się na podziałkach kalkulatorów oddziałów bankowych? Z pewnością niejedno jeszcze usłyszymy i zobaczymy, co pewnie zaskoczy nie tylko naukowców. Lecz abyśmy my nie byli aż tak zaskoczeni, jak naukowcy w kwestii Plutona, to polecam poniższy- uprzedzam wstrząsowy i dający do myślenia – materiał..

Jak za dni Noego..

W ewangelii  Mateusza 24:37-39 czytamy:
37. Albowiem jak było za dni Noego, takie będzie przyjście Syna Człowieczego.
38. Bo jak w dniach owych przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali, aż do tego dnia, gdy Noe wszedł do arki,
39. I nie spostrzegli się, że nastał potop i zmiótł wszystkich, tak będzie i z przyjściem Syna Człowieczego.

Możemy próbować wyobrazić sobie, co się działo w czasach Noego, gdy budował on z polecenia Boga arkę. Trwało to przez dziesiątki lat, i choć Biblia o tym milczy, to pewnie z początku mogła wzbudzać zainteresowanie okolicznej ludności, ale gdy czas mijał, a okoliczności nie wyglądały na niepokojące, ludzie stracili zainteresowanie i zajmowali się po prostu swoimi życiowymi sprawami, o jakich czytamy w zacytowanych wersetach powyżej, a więc jedli, pili, żenili się i za mąż wydawali, a przy tym nie tylko nie stawali się lepsi, lecz wręcz przeciwnie, a do tego działy się jeszcze inne sprawy, które mogą zindustrializowane i materialistycznie wytresowane umysły wprawiać w zamęt..

A skoro Pan Jezus dał wskazówkę, na co zwrócić uwagę, przy rozpoznawaniu znaków czasów, poprzedzających Jego ponowne przyjście, musimy wziąć pod uwagę, realia czasów Noego i porównywać je do realiów naszych czasów, które pod wieloma względami są bardzo podobne. W tym miejscu warto zwrócić też uwagę, na ciekawostką o symbolicznej wręcz wymowie: grupa chrześcijan w USA, postanowiła zbudować replikę arki Noego, w rzeczywistych jej rozmiarach, tyle, że budowa ma nie trwać sto lat, ale powinna zostać zakończona w roku 2016. W arce będzie się mieściło Muzeum Kreacjonizmu.

Co jeszcze charakteryzowało dni Noego? O tym Biblia wspomina na początku 6 rozdziału Księgi Rodzaju, a koreluje to z wydarzeniami, które  dla wielu  mogą zabrzmieć nieprawdopodobnie, jak scenariusz z wymyślnego filmu z gatunku SF, a  sprawy zaprezentowane w poniższym filmie, daleko przekraczają granice filmowej wyobraźni, i są tym bardziej godne uwagi, bo zaczynają rozgrywać się na naszych oczach!

Zapraszam na film, z którego dowiemy się; o ważkich powodach, dla których Indianie z plemienia Apaczów, wespół z ekologami, pozwali sam Watykan, i dlaczego Watykan w tej kwestii nie odpuszcza?..
Dowiemy się, czy Gwiezdne Wrota to tylko tytuł popularnego onegdaj filmu z gatunku SF, czy może ta terminologia została już użyta w najpopularniejszej starożytnej Księdze świata, i czy takie miejsca można zlokalizować?
Dyskutanci podpowiedzą w ilu miejscach Biblia wspomina o takich przejściach/portalach – bramach do innych światów.
Dowiemy się, skąd się wzięli wolni od śmierci,  czyli tacy, którzy w odróżnieniu od nas, śmiertelników, nie umierają.
Kto to byli Anasazi? – o tym opowiada ustny historyk plemienia Navajo/(Navaho). Wyjaśni się, dlaczego Anasazi  byli pomawiani o kanibalizm, podczas, gdy ludożercami byli giganci, wywodzący się z zupełnie innych gatunkowo sfer, dowiemy się, czy takie wydarzenia jak równoległy biblijny ..potop, miały miejsce za czasów Anasazi..
Usłyszymy o gado-podobnej istocie – ( czy przypomina nam to symbol węża Esculapa?..),  przybyłej w starożytności z otwartego portalu, która uczyła ówczesnych mieszkańców tego rejonu czarów, a przy tym staje się jasne, bez robienia zakupów w aptece, dlaczego słowo farmacja jest tak podobne do słowa pharmakia, które oznacza :czary, w języku greckim.

Nie zabraknie też informacji o projekcie, w który jest zaangażowanych wiele państw, gdzie w majestacie słowa nauka i wierze naukowców, że to, czym się parają ma bezpośredni związek z nauką, dąży się do ‚otworzenia przejścia’ – do innych wymiarów, ‚gdzie można się przedostawać i skąd coś (nieznanego) miałoby się przedostawać do nas, mowa oczywiście o dokonaniach, z oficjalnym przydomkiem ‚naukowe’,  w CERN.

To tylko cześć informacji, którymi dzielą się ze słuchaczami programu Sid’a Roth’a: Tom Horn i Cris Putnam, gdyż w dalszej części filmu, usłyszymy zapowiedź oczekujących nas niedługo wydarzeń, a czy warto posłuchać o tym, co się jeszcze szykuje na świecie ..od kogoś, kto wiedział o abdykacji papieża, na rok przed  jego abdykacją, -pozostawiam ocenie Gości mojego bloga..

Zapraszam na film:

Od siebie dodam, że jako chrześcijanka biorę pod uwagę to, o czym w kwestii czasów ostatecznych objawia Biblia, mianowicie, że Pan Jezus nie powróci ponownie, zanim nie ujawni się na arenie świata antychryst, o czym informował wierzących ap. Paweł w  2 liście do Tesaloniczan, 2 rozdział, wersety od 1-4.:
1. Co się zaś tyczy przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa i spotkania naszego z nim, prosimy was, bracia,
2. Abyście nie tak szybko dali się zbałamucić i nastraszyć, czy to przez jakieś wyrocznie, czy przez mowę, czy przez list, rzekomo przez nas pisany, jakoby już nastał dzień Pański.
3. Niechaj was nikt w żaden sposób nie zwodzi; bo nie nastanie pierwej, zanim nie przyjdzie odstępstwo i nie objawi się człowiek niegodziwości, syn zatracenia,
4. Przeciwnik, który wynosi się ponad wszystko, co się zwie Bogiem lub jest przedmiotem boskiej czci, a nawet zasiądzie w świątyni Bożej, podając się za Boga.(..)

Szmita/Shemitah, czyli poprawki w kalendarzu..

Wspominałam już na moim blogu o wydarzeniach związanych z okresem siedmioletnim, zwanym  Szemita albo Szmita, o którym dużo informacji podaje Jonathan Cahn*, ale wczoraj natrafiłam na bardzo ciekawe info, które przedstawia różnicę pomiędzy kalendarzem gregoriańskim, używanym współcześnie, a kalendarzem, którym kierowali się Izraelici u zarania dziejów, a który był im objawiony przez Boga, a to  rzecz oczywista robi różnicę.

O tej różnicy można przeczytać więcej szczegółów tutaj, z czego wynika, ze Szmita, która w kalendarzu (tym zafałszowanym) przypada na okres września tego roku, jest uwzględniona w kalendarzu (biblijnym), w miesiącu Nissan 2016 r., czyli w miesiącach gregoriańskich na przełomie marca i kwietnia.

Widzimy zatem, że istnieje sporo zamieszania w datach i latach, ale nie powinno to dziwić, skoro oszukiwani jesteśmy w każdej, z możliwych dziedzin życia, a Autor artykułu dodaje również, że to kalendarzowe zamieszanie zostało zaprowadzone w celu zwiedzenia, którego celem ma być wprowadzenie na arenę świata fałszywego Chrystusa, którym  finalnie będzie antychryst.

*Autor artykułu ma dość niepochlebne zdanie na temat sympatyzowania Jonathan’a Cahn’a, natomiast z tego, co ja dotychczas miałam okazję wysłuchać z wypowiedzi J. Cahn’a, jak również z jego biografii  wynika, że jest on wierzącym mesjanistycznym Żydem, czyli takim który wierzy i wyznaje, że Jezus Chrystus jest Mesjaszem, aczkolwiek przyznaję, że nie miałam okazji zagłębić się  bardziej szczegółowo w to, co głosi, aby zauważyć, czy jest to niezgodne z chrześcijańskim stanowiskiem, lecz jeśli zauważę takie niezgodności, to się na moim blogu nimi podzielę.