Idą Święta?..

Zwykle w okresie bożonarodzeniowym, który komercyjnie zaczyna się już mniej więcej od połowy listopada, a w tym roku z tego, co zauważyłam, zaczął się na blogerskich kanałach nawet wcześniej, z dekorowaniem drzewka włącznie, daje się odczuć klimat tradycyjnej świątecznej życzliwości i ogólnie dobrego nastroju, aczkolwiek po takich informacjach, jak na przykład zbliżająca się Wielka Koniunkcja i Otwarcie Wrót Pomiędzy Domenami Życia, jak to określane jest przez niektórych niezależnych badaczy rzeczywistości, skoro te wydarzenia mają rozpocząć się bodajże 21 grudnia br., to nie wiadomo czy w ogóle będzie okazja do zjedzenia świątecznego barszczu z uszkami w zwyczajową Wigilię.

(Rozważam na wszelki wypadek, opcję zrobienia barszczu z uszkami przed tą newralgiczną datą, gdyż mimo, iż nie obchodzę świąt w sensie tradycjonalnym,  ale kiszony własnoręcznie barszcz, z domowymi uszkami jest, jakaś ryba, no i ciasto w postaci przepysznego piernika, robię też sernik według przepisu rodzinnego. Nie mam choinki, bo wolę patrzeć na prawdziwe, rosnące sobie w naturze. Może uda mi się zdobyć jakąś opadłą, w prezencie dla mnie 🙂 ,gałązkę, do wazonu, aby mi pachniało lasem.
Staram się żyć w poczuciu obecności Pana Jezusa cały rok, a z Jego Narodzin jako wierzący, możemy cieszyć się każdego dnia!)

Gdyby jednak się nic nie zadziało na skalę, która mogłaby mieć wpływ na przypuszczalną migrację istot nie z tego świata, do naszego świata i na odwrót, i będzie nam jeszcze umożliwiona w miarę bezstresowa tranzycja do noworocznej przyszłości, to będzie okazja do zjedzenia świątecznego barszczu więcej razy, ( robię taki świąteczny barszcz jeszcze w imieniny Sylwestra).

Gdzieś w zakamarkach duszy chciałabym, aby dało się po prostu pstryknąć palcami, i to, co się dzieje, zniknęłoby w niebycie zapomnienia, i wszyscy moglibyśmy myśleć pozytywnie, i w ten świąteczny okres, po prostu cieszyć się życiem, obdarowywać prezentami, jak co roku większość ludzi zwykła robić. Moglibyśmy zajmować się różnymi sprawami, i snuć marzenia o lepszej przyszłości, na przykład o dożyciu pięknego wieku w zdrowiu i wszelkiej pomyślności, a tu niestety; hipnotyczna bańka w krainie egzystencjonalnej ułudy prysła.. i oto można mieć wrażenie, że obudziliśmy się w czymś, co jawi się jako koszmar z filmów, proponowanych garściami przez matriks.

Ale czy dla kogoś wierzącego w Chrystusa to powinno być wielkim zaskoczeniem?
Bo czyż nie nie zostaliśmy ostrzeżeni przez prorockie przekazy , o których Biblia nam powiada?, – że mamy do czynienia ze sprytną i podstępną bestią!. i że to ona ma licencję na pstrykanie palcami, w celu urzeczywistniania spraw, od których można poczuć się przykładowo tak, jak Heidemarie Stefanyshyn-Piper na jednej z konferencji prasowych.
(Nie wiadomo, co konkretnie się wydarzyło, lub co widziała owa kosmonautka, ale podobne reakcje, bywają naturalne, gdy człowiek zostaje postawiony w obliczu spraw, w które trudno uwierzyć, że dzieją się naprawdę).

Czy jednak jako wierzący mamy ‚usiąść i płakać nad wylanym mlekiem’ ułudy egzystencji?
To oczywiście jest ból, gdy doznajemy straty emocjonalnej lub innej. Nasze ciała i część duszy, wzdraga się przed każdą stratą w tym świecie materii, a im bardziej jesteśmy zrośnięci, czy też zintegrowani z materialną egzystencją i jej targowiskiem (p)różności, tym ten ból jest większy, ale..

I tu dobrze jest przypomnieć sobie: po co jesteśmy jako wierzący na tej ziemi. Dlaczego nasz Pan nas nie odwołał do domu, zaraz po naszym radosnym nawróceniu, oszczędzając nam całej tej ziemskiej szarpaniny z naszym losem, który bywa, że smaga boleśnie, niczym starożytny bat nadzorcy niewolników, i często jest żywotnym zaprzeczeniem tego, co współczesne kaznodziejstwo prosperity proponuje i czym epatuje ‚zwykłych wierzących’, i którego w większości nie rozumiemy, zadając sobie pytania: a po co to wszystko?, dlaczego jeszcze trzeba się zmagać z tym, czy z tamtym?.. (Nie wszyscy mają odczucia zmagania z problemami życiowymi, ale to są nieliczne wyjątki).

Otóż Biblia daje nam odpowiedź wprost, – każdy wierzący w Chrystusa jest Jego ambasadorem na tym ziemskim padole, i tam gdzie nas Bóg umieścił, tam musimy starać się przetrwać w otoczeniu nieudogodnień. Udogodnienia też bywają, ale lepiej, aby były one organizowane przez samego Stwórcę, niż przez samych Jego ambasadorów, bo w tym drugim przypadku o różne nieprawidłowości łatwo, a wtedy mamy sytuację, jakby z Biblii wyjętą, może szerzyć się nikolaityzm, no i wtedy budowa tej duchowej piramidy zwiedzenia postępuje, pod pretekstem budowli Bożej.

Tak więc dopóki nasz Pan nas nie odwoła do domu, mamy tu swoje zadania, jak to zostało przedstawione w 2 liście do Koryntian .
2 Kor. 5:18. A wszystko to jest z Boga, który nas pojednał z sobą przez Chrystusa i poruczył nam służbę pojednania,
19. To znaczy, że Bóg w Chrystusie świat z sobą pojednał, nie zaliczając im ich upadków, i powierzył nam słowo pojednania.
20. Dlatego w miejsce Chrystusa poselstwo sprawujemy, jak gdyby przez nas Bóg upominał; w miejsce Chrystusa prosimy: Pojednajcie się z Bogiem.

W polskim tłumaczeniu jest słowo ‚poselstwo, a w Biblii KJ jest użyte słowo ‚ambasadorami’.
20 Now then we are ambassadors for Christ, as though God did beseech you by us: we pray you in Christ’s stead, be ye reconciled to God.
Teraz więc jesteśmy ambasadorami Chrystusa, jak gdyby Bóg was błagał przez nas: prosimy was w miejsce Chrystusa, pojednajcie się z Bogiem.

Póki co, czyńmy nasze powołanie, oczekując cierpliwie obietnicy, danej uczniom przez Jezusa, bo tam jest dopiero nasz prawdziwy dom!:

Jan. 14:2. W domu Ojca mego wiele jest mieszkań; gdyby było inaczej, byłbym wam powiedział. Idę przygotować wam miejsce.
3. A jeśli pójdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, abyście, gdzie Ja jestem, i wy byli.

Mat. 6:19. Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie je mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje podkopują i kradną;
20. Ale gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie podkopują i nie kradną.
21. Albowiem gdzie jest skarb twój tam będzie i serce twoje.

Nie przywiązujmy się zatem do marności tego świata, i ułud matriksa, podkładanych nam jako wabik przed oczy, próbując przykryć i wykrzywić świat stworzony przez Stwórcę, dany nam darmo, tak pięknie stworzony, ale niszczejący przez zło, które rozrasta się jak rak na żywym ciele stworzenia.

My mamy to, czego nie da się kupić ani sprzedać za całe srebro i złoto świata! :

1 Piotr. 1:18. Wiedząc, że nie rzeczami znikomymi, srebrem albo złotem, zostaliście wykupieni z marnego postępowania waszego, przez ojców wam przekazanego,
19. Lecz drogą krwią Chrystusa, jako baranka niewinnego i nieskalanego.
20. Wprawdzie był On na to przeznaczony już przed założeniem świata, ale objawiony został dopiero w czasach ostatnich ze względu na was,
21. Którzy przez niego uwierzyliście w Boga, który go wzbudził z umarłych i dał mu chwałę, tak iż wiara wasza i nadzieja są w Bogu.

Kończąc te przedświąteczne rozważania, (albo jakby to teraz można ‚nowocześne’ określić blogmas), zachęcam wszystkich Gości mojego bloga, do złożenia nadziei w Stwórcy i Jego cudownych obietnicach, które przez wiarę w Chrystusa urzeczywistniają się dla tego, kto w Niego wierzy!

Zobaczmy, co dla Stwórcy jest prawdziwym skarbem w Jego oczach, i czym ubogacone jest Jego zbawienie, którym zostaliśmy obdarowani na całą wieczność!:

Izaj. 33:5. Wyniesiony jest Pan, gdyż mieszka na wysokości, napełnił Syjon prawem i sprawiedliwością.
6. Nadejdą dla ciebie czasy bezpieczne, Bogactwem zbawienia to mądrość i poznanie, bojaźń przed Panem to jego skarb.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *