Wszystkie wpisy, których autorem jest Bianka

Gabinet osobliwości, czyli.. część 2.

c.d. Anatomii dla Zaawansowanych,

Zapraszam do zapoznania się z kolejnym znaleziskiem wyłowionym w necie, na kanale jednego z kontrowersyjnych badaczy rzeczywistości*.:

(Uwaga moja: *Ten badacz nie jest chrześcijaninem i ja nie podzielam poglądów przez niego prezentowanych, w materii wiary chrześcijańskiej. Natomiast badania świata takim, jaki jest, mogą dokonywać zarówno wierzący, jak i niewierzący.)

Poniższa plansza przedstawia istoty zwane Mermaid i Syreny, oraz opis ich charakterystycznych cech i różnic pomiędzy tymi gatunkami.

Okazuje się, że są różnice pomiędzy stworzeniami zwanymi Mermaid a Syrenami.

W naszych rodzimych podaniach nie spotkałam się z rozróżnieniem pomiędzy tymi gatunkami. Po polsku wszystkie te stworzenia: kobiety z rybim ogonem, nazywane są Syrenami.

źródło w/w film na youtube.

Mermaid to gatunek, który nie jest agresywny i wrogi, to raczej przyjazne i naiwne istoty, ich ogon nie posiada cech niszczycielskich, (nie jest zabójczy), ich zęby są jak ludzkie, to istoty o różnych zabarwieniach, nie mają związku z czarną magią.
Nie wolno im rozmawiać z Syrenami.

Syreny to istoty o cechach predatorskich, ich ogony są niebezpieczne, mają ostre zęby, ostre skrzela, są podstępne i zdradliwe, są ubarwienia zielonego, nie wolno im opuszczać głębszych poziomów mórz*, parają się czarną magią, potrafią flirtować, uwodzić śpiewem.

*(Uwaga moja: wygląda na to, że nie wszystkie się stosują do tego zakazu, skoro ludzie o nich  wiedzą).

Mogą pomiędzy tymi dwoma gatunkami występować istoty hybrydowe, ( ale to rzadkość); Mermaid-Siren, wtedy Mermaid ma ogon syreni i zdolności do czarnej magii, a Syrena ma ogon jak Mermaid i nie ma zdolności do czarnej magii.

11 niezwykłych faktów o istotach Mermaids.

1. Najwcześniejsze legendy o Mermaid pochodzą z Syrii. Podanie, sprzed ok.1000 lat przed tak zwaną nasza erą, mówi o kobiecie, która zanurkowała do jeziora, aby zamienić się w rybę, ale udało się jej to tylko w połowie, tylko jej nogi uległy transformacji.

2. Często manaty są mylone z Mermaids, i ponoć Kolumb też nie robił rozróżnienia pomiędzy tymi gatunkami, z jego raportu wynika, że widział ‘brzydkie i tłuste’ ‘Mermaids’.

3. Mermaids posiadają cztery supermoce, czy też specjalne właściwości: nieśmiertelność, widzenie przyszłości, telepatię i hipnozę.

4.Występują cztery główne typy Mermaids.

Mermaids tradycyjne – jak w opisie o nich.
Mermaids zwane irlandzkim zrzucaczem ogona – te potrafią zrzucać ogon i wtedy mogą chodzić po lądzie.

(uwaga moja: w jednej z bajek H.CH. Andersena jest mowa o takiej ‘syrence’. – a raczej Mermaid. Prawdopodobnie to kwestia tłumaczenia, jak wspomniałam, w j. polskim nie ma rozróżnienia tych gatunków).

Mermaid, która potrafi zmieniać wygląd na człowieczy, w razie potrzeby.

Mermaid zwana Merfolk, – wygląda jak człowiek i potrafi żyć w morzu albo na lądzie.

Wiele innych wariacji tego gatunku ,zostało opisanych w starożytnych tekstach i w folklorze.

5. Uważa się, że akwamaryn to łzy Mermaids.

6. Nazwa Mermaid jest złożona ze słów Mer – morze i maid – w staroabgielskim znaczący : kobieta.

( Uwaga moja: obecnie słowo maid oznacza pokojówkę, służącą).

7.Pocałunek Mermaid daje skrzela.
Zgodnie ze starymi ludowymi podaniami, pocałunek Mermaid uzdalnia do oddychania w wodzie.

8. Uważa się, że przed Mermaid, około 7000 lat przed nią, istniał Merman.

9.Mermaid, jak przekazuje tradycja, nie posiadają wspaniałego głosu.
Syreny  oryginalnie były śpiewającymi Merfolk.

10. Najkosztowniejszy ogon Mermaid jest wart 1o tys. funtów, i waży ponad 15 kg, (35 Ib).Posiada go kobieta z Los Angeles,trudniąca się zawodowo odgrywaniem roli Mermaid.

11. Kolor ogona Mermaid odzwierciedla jej nastrój, i jest odbiciem jej osobowości.


P.s.

W w/w filmie  są jeszcze zaprezentowane inne hybrydy, przykładowo te.

Sztuka przez duże S?.. część 2.

Kolor umaszczenia konia z Księgi Objawienia 6;8.

Uznałam przy tej okazji, że dobrze będzie przywołać pewne szczegóły, które są związane z tematyką jeźdźców z Księgi Apokalipsy, a głównie jednego z nich, który jak mniemam, stanowi pierwowzór omawianego, wyrenderowanego obrazu przez SI.

Nie wszyscy bowiem są świadomi, czy też wystarczająco dociekliwi, aby badać takie kwestie, jak kolory umaszczenia koni, nawet , gdy mamy do czynienia z popularną biblijną czwórką z jeźdźcami.

Otóż w tłumaczeniu takim najbardziej spopularyzowanym, koń, na którym siedzi jeden z jeźdźców apokalipsy, jest siwy*.

.*Obj. 6:8
I widziałem, a oto siwy koń, a temu, który na nim siedział, było na imię Śmierć, a piekło szło za nim; i dano im władzę nad czwartą częścią ziemi, by zabijali mieczem i głodem, i morem, i przez dzikie zwierzęta ziemi.
(BW)

Inne tłumaczenia brzmią:

Obj. 6:8
8. I widziałem, a oto koń płowy, a tego, który siedział na nim, imię było śmierć, a piekło szło za nim; i dana im jest moc nad czwartą częścią ziemi, aby zabijali mieczem i głodem, i morem, i przez zwierzęta ziemskie.
(BG)

Ap 6:8
8. I ujrzałem: oto koń trupio blady, a imię siedzącego na nim Śmierć, i Otchłań mu towarzyszyła. I dano im władzę nad czwartą częścią ziemi, by zabijali mieczem i głodem, i morem, i przez dzikie zwierzęta.
(BT)

Poniżej tłumaczenie z Księgi Objawienia 6;8, z przekładu interlinearnego polsko-greckiego:

I zobaczyłem, a oto koń blado zielony, a ten, który na nim siedzi, miał na imię Śmierć, a hades idzie za nim; i dano im władzę nad czwartą częścią ziemij, by zabić mieczem i głodem, i śmiercią, i przez dzikie zwierzęta ziemi.

Słowo, występujące w manuskrypcie to chloros – oznaczający kolor (blado) zielony, tak więc najbliższe oryginalnemu tłumaczenie jest w Biblii Gdańskiej, gdyż kolor płowy , zawiera określony procent koloru zielonego.

Astronauta ma na hełmie kropkę koloru zielonego.
(W tej kropce, przy przybliżeniu, widzimy zarys twarzy).

Może Sztuczna Inteligencja chciała w ten sposób rozwiać ewentualne wątpliwości , co do tożsamości jeźdźca i konia, gdyby takie się pojawiły?

Nie wykluczone, że SI jeszcze zechce zaskoczyć ludzkość innymi, ‘genialnymi dziełami’, które wyrenderuje w zaciszu swych błyskotliwych neuronów.

Sztuka przez duże S?..

Być może niektórzy pamiętają jeszcze, jak nie tak dawno, zostaliśmy uraczeni diznejowską, filmową sekwencją, z kosmonautą siedzącym w dryfującym w czerni kosmosu cabrio, a teraz, za sprawą niezwykłych zdolności, którymi zaskakuje ludzkość , raz po raz, Sztuczna Inteligencja, jesteśmy świadkami kreacji, która być może, powinna pretendować do miana Sztuki Wieku Naprawdę Ostatecznego.

Pomijając wyobraźnię, jednego z liderów Inwencji, która przeniosła nas onegdaj, w otmęty kosmosu, wraz z kosmonautą siedzącym w cabrio, w moim odczuciu, mamy w omawianym tym razem przypadku, kolejną próbę wzniesienia ludzkości na jeszcze wyższe wyżyny kreatywności, gdzie wyżej się już chyba nie da, bo towarzyszy nam uczucie stania jakby na oblodzonej czaszy balonu, który na 11 kilometrze, pnie się ciągle w górę, aż do księżyca i gwiazd, (akurat tej sceny* nie kwestionuję, ale to, co się dzieje później), czyli gdy my w poczuciu totalnego odrealnienia, oraz zmrożenia, przenikającego do szpiku kości, ubrani w przenicowany, nieaerodynamiczny dwuczęściowy komplet, a’la jumpsuit, w stylu vintage, bez czapki i rękawiczek, przy temperaturze co najmniej, jak nie jeszcze mniej, niż minus 15 stopni Celsiusza, gubiąc na dodatek stylowego botka, staramy się przekłuć czaszę balonu**, aby wrócić do realnego życia na powierzchni ziemi.

(*Scena z filmu Aeronauci 2019
** ta scena jest w stanie przyprawić kogoś z wyobraźnią, o prawdziwy zawrót głowy, oraz trwające jakiś czas mocne postanowienie, że nigdy, przenigdy nie da się skusić na lot balonem).

I podobnie, jak w/w produkcji filmowej, która wykreowała przed oczami widzów, wyżej opisaną scenerię, której brawura potrząsa błędnikiem nawet u tych, którzy nie mają lęku wysokości, jesteśmy zapraszani do świata sztuki, przez duże S, gdzie z twórczym rozmachem, SI, prezentuje światu, co jej w synapsach artystycznie, ale nie tylko, bo chyba, również i wizjonersko, gra, i jest wstrząsany nasz światopogląd na sprawy artystyczno – kosmiczne.

O jakim fenomenie kreacji mowa?

Mowa o wyrenderowanym przez SI obrazie, który można podziwiać tutaj, a który przedstawia kosmonautę, siedzącego na koniu, przemierzającym kosmiczną.przestrzeń, usianą gwiazdami.

Cokolwiek można by było powiedzieć o umiejętności renderowania obrazu przez S I, patrząc na owo dzieło,  ( nie w powiększeniu), to z pewnością mamy odczucie hiperrealizmu, co od czasu wygenerowania obrazów z cabrio, jest kolejnym dokonaniem wartym uwagi, w temacie prawdziwych kłamstw, albo innymi słowy: kłamstw i przekłamań o prawdziwym świecie, które udają, że są prawdziwe.

Ale gdy przyglądamy się owemu dziełu , (w powiększeniu), zaczynają się wyłaniać naszym zdumionym oczom, dziwne szczegóły.
Dziwne, bo jedna ze składowych tułowia kosmonauty jest czymś w kształcie owcy, lub barana/kozła, z którego wyłania się coś na kształt kolczastego wymienia, a także w małej kropce koloru zjadliwej zieleni na kasku, dostrzegamy zarys jakby ludzkiej twarzy. Twarz samego jeźdźca-kosmonauty jest dziwacznie zniekształcona.

Zakładając, że SI chciała sportretować swoje rozumienie przekazu biblijnego o czterech jeźdźcach z Księgi Apokalipsy, z którymi niewątpliwie może kojarzyć się, ów kosmonauta na koniu, jego wygląd i zniekształcona twarz może również delikatnie sugerować tożsamość tego jeźdźca.

c.d.n.

Trochę o kosmosie, trochę o włosie..

Do przedpołudniowej kawy, mój małżonek, który wie, jak podkręcić mi nastrój, i podnieść mi ciśnienie, nawet zanim jeszcze udelektuję się pierwszym jej łykiem, podesłał mi artykuł, pod elektryzującym tytułem: Pojedynczy włos niemal wstrzymał start rakiety SpaceX, zawierający opis zamieszania, do którego doszło, niemal tuż przed samym startem rakiety SpaceX.

Z artykułu wynika, że całemu temu kosmicznemu zamieszaniu był winien ludzki włos, znaleziony tuż przed odlotem rakiety SpaceX, cytuję za w/w info:

Włosy to FOD (ang. Foreign Object Debris) – inżynierski termin oznaczający szczątki ciał obcych. Ten jeden włos zgodnie z procedurą wymagał podjęcia pilnych działań jeszcze przed startem.’

‘Ta sytuacja pokazała, że poważny wypadek w trakcie lotu może zostać wywołany przez nawet z pozoru najbardziej nieszkodliwe obiekty.’

Z różnych doświadczeń życiowych wiadomo, iż z pozoru najbardziej nieszkodliwe obiekty, takie, jak w/w ludzki włos, może stać się zarzewiem różnych poważnych wypadków, i to nie tylko, gdy zostanie znaleziony we włazie rakiety kosmicznej, ale również w prozaicznej ziemskiej egzystencji, przykładowo; gdyby tak uczepił się zupełnie przypadkiem i niechcący, potencjalnej klapy marynarki lub płaszcza zwykłego zjadacza chleba, i o zgrozo byłby to włos koloru blond, i następnie został tam znaleziony przez kogoś, kto posiada włos innego koloru!

Z artykułu wynika kolejna ciekawostka , cytuję za w/w artykułem:
‘(..)załoga platformy SpaceX przygotowywała Crew Dragon Endurance do startu w rakiecie Falcon 9. Czterech astronautów z Crew-5 było już w kapsule, a właz został zamknięty. Wprawne oko jednego z uczestników misji dostrzegło pojedynczy ludzki włos w zamknięciu zatrzasku. Włosy to FOD (ang. Foreign Object Debris) – inżynierski termin oznaczający szczątki ciał obcych’.

Jestem pewna, że dociekliwi zauważą, iż określenie ludzkiego włosa terminem (nawet) inżynierskim, oznaczającym ‘ szczątki ciał obcych‘, może trochę dziwić, przy założeniu, że załogę stanowią przedstawiciele naszego gatunku, no ale ewentualnie wątpliwości, przynajmniej częściowo, może rozwiewać sama nazwa załogi, która w naszym ojczystym języku brzmi, jakby wyjęta z filmu z gatunku space-fantasy: Załoga Smoczej Wytrzymałości, albo Załoga Wytrzymałych Smoków.

Dalej cytuję za w/w artykułem:

‘Po wejściu na orbitę mikrograwitacja może nagle spowodować niezauważone unoszenie się FOD, w tym włosów i kurzu. Posey powiedział, że systemy filtracji są zaprojektowane do radzenia sobie z tego rodzaju rzeczami, “ale nadal chcesz zapobiegać wszelkim potencjalnym problemom”.

Ludzkie włosy znalezione wewnątrz uszczelki włazu mogły, ale nie musiały przełożyć się na problemy podczas lotu Crew-5, ale to nie ma większego znaczenia. Liczy się bezpieczeństwo i eliminacja wszelkich potencjalnych zagrożeń dla życia i zdrowia załogi’.

W to, że siła tego czarodziejskiego kleju, nowożytnych magów z gwiezdnymi ambicjami, o niezwykłych właściwościach, w tym działających wybiórczo, zwana potocznie grawitacją, potrafi sobie radzić nie tylko z kurzem i włosami, ale masami oceanów i ziemi i wszystkim, co w morzach i na powierzchni ziemi się znajduje, i po niej chodzi i skacze i fruwa , jesteśmy wprowadzani odkąd w zasięgu naszego wzroku pojawił się pierwszy wirujący globus, a my na nim.

Ale chyba jeszcze nie wszyscy słyszeli, o takim szczególe, jak mikrograwitacja, jak dotąd, bo odtąd należałoby założyć, że gdy już grawitacja nie działa, czy też ma ona mniejszy wpływ na sprawy, to wtedy mamy do czynienia z mikrograwitacją. Tak czy owak, jedna z nich musi występować, bo coś musi trzymać zuzamen do kupy ten kosmiczno-kulisty cyrk, tudzież teatr, w którym jest wzniecany kurz i mogą latać, niechciane włosy.

Na koniec pozostaje jeszcze nieśmiałe pytanie, -czy to wszystko musi tyle kosztować?, – skoro, jak czytamy w/w artykule, cytuję za:
”FOD to problem w wielu branżach, a sam tylko przemysł lotniczy kosztuje według Boeinga 4 miliardy dolarów rocznie’.

Oczywiście zawsze i wszędzie zrozumiała jest troska o bezpieczeństwo załogi i sprzętu, ale czy nie lepsza i tańsza, byłaby metoda typu ‘lepiej zapobiegać niż leczyć’?, przykładowo choćby w kwestii włosów, bo panowie przecież mogliby na czas lotu skracać fryzury do wymaganego minimum, zapobiegającego ewentualne gubienie jakiegokolwiek włosa, no a panie mają do wyboru cały arsenał środków stylizacyjnych, na przykład lakiery typu strong, a ufamy (my , którzy już mogliśmy podziwiać możliwości włosowo-stylizacyjne, prezentowane przez panie na stacji kosmicznej), że NASA , jako wiodąca ludzkość ku meandrom wszelkiej nauki i wynalazczości, na pewno jest w stanie poradzić sobie z takim naukowym wyzwaniem, jak formuła odpowiedniego produktu do włosów, tak, by nie tylko nadawała się do prezentacji fryzur w wyżej wymienionych warunkach, ale również nie powodowała kosztownego ich wypadania, w nieodpowiednich do tego miejscach.

Co jeśli?.. część 2.

Kontynuacja poprzedniego tematu, pt. Co jeśli?..

Prelegentka jest przekonana, że jako wierzący, możemy znaleźć się w obliczu tego, co w sposób obrazowy przedstawia owa ilustracja. To powinno nas przynaglić do bardzo uważnego zastanowienia się nad powyższymi, predyktywnymi zapowiedziami o czasach, w jakich żyjemy obecnie. (..)

Na tym zakończę streszczenie wspomnianego wykładu, ale zachęcam do dalszego, samodzielnego wysłuchania, ( wykład w j. angielskim, jest też translator), bo jest ciekawy, przez to, że pewne kwestie, te dotyczące przetrwania w ewentualnie zaistniałych trudnych warunkach, się nie zdezaktualizowały, a wręcz można dedukować, że zintensyfikowały z uwagi na to, że obecnie pokolenia żyją w większym oderwaniu od natury i samowystarczalności, niż w czasach, gdy pisywała E.G.White, a wielu, zwłaszcza z młodszego pokolenia, jest już przyrośniętych mentalnie i uzależnionych od technologicznych gadżetów ‘must have’, bez których, obudziwszy się któregoś dnia, nie wiedzieliby co począć, gdyby ich nagle zabrakło, albo przestałyby działać.

Dla starszego pokolenia takimi gadżetami ‘must have’ może być prozaiczna lodówka , odkurzacz, czy pralka, bez których jakże trudno byłoby wyobrazić sobie funkcjonowanie gospodarstwa domowego. A ich ewentualne nie działanie to dopiero początek boleści, bo sprawy mogą przybrać jeszcze gorszy obrót, gdyby okazało się, że to wszystko, trzeba by było zostawić i szukać jedzenia, ziół leczniczych*, i ewentualnego schronienia gdzieś w lesie..

( * w wykładzie zostały wymienione niektóre z ziół leczniczych, o spektakularnym wręcz działaniu).

Tego sobie przecież nie wyobrażamy, bo to przerasta każdego współczesnego mieszczucha, i nie tylko, bo na wsiach, nawet u nas, też sporo się zmieniło od czasów, sprzed ponad 100 lat.

Dla wielu, ta ponad denominacyjna, nieszczęsna, dziejowa przepowiednia, wizjonerki zza oceanu, spełniła się kilkadziesiąt lat temu, i ciągle gdzieś się spełnia, w dosłowny sposób, gdy rozpętuje się zawierucha wojenna, która dotyka zwykłych ludzi, którym przecież wojny nie w głowie.

Zwykli ludzie, chcą żyć normalnie, mieć swój komfort i swoją rutynę każdego dnia. Nikt nie zakłada ‘najgorszych scenariuszy’, bo nauczono nas myśleć, że takie rozgrywają się jedynie na filmach.

Większość z pokolenia naszych dziadków i rodziców, nie spodziewała się, że któregoś dnia, albo nocy, coś ich z tej rutyny brutalnie wyszarpie, i od tego momentu ich życie dramatycznie się zmieni , a oni zostaną wyrwani ze swych wygodnych domostw, od rodzinnych korzeni , będą musieli to wszystko, co posiadali zostawić, a wielu z nich, nawykłych do spokojnego i ustabilizowanego komfortu życia, po prostu takiego wstrząsu nie przetrwa.

Jeszcze do niedawna nikt z naszego pokolenia, które zawieruchy dziejowe poznawało z opowiadań rodziców, albo z filmów, nie rozmyślał o takim ewentualnym zatoczeniu koła przez historię, i póki co żyjemy sobie z dnia na dzień swoim życiem, w miarę codziennej rutyny, ale co jeśli ta przepowiednia sprzed ponad 100 lat, ( poza przepowiedniami biblijnymi, są jeszcze inne, zgodne z jej przekazem ), zechce współczesnym okazać swój ponadczasowy charakter?

Dlatego przyrastanie do materialnej egzystencji, można potraktować jako coś, co może usidlać, chociaż to, co materialne, zwłaszcza jeśli chodzi o naturę stworzona przez Stwórcę, ciągle jest piękne i przydatne, mimo niszczących ten świat działań, aczkolwiek wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że istnieje złowrogi dla ludzkości byt, który zagarnia grabieżczymi szponami to wszystko, co najpiękniejsze i dobre dla ludzi, będąc dla rodzaju ludzkiego, zmorą i nieuleczalną, na tym planie, gangreną.

Jako wierząca w przekaz biblijny o nowym niebie i nowej ziemi, gdzie śmierci, zła, trudu i łez już nie będzie, wiem, że w końcu nadejdzie ten moment, gdy obudzę się w tym pięknym świecie, spotkam ze Stwórcą, i poznam poprzednie pokolenia, i odtąd będzie już tylko cudownie i pięknie!

Przypuszczam, że większość z nas wolałaby, aby sposób przejścia do tego wiecznie niezniszczalnego i cudownego świata, był w miarę bezstresowy, lecz niezależnie od tego, z czym przyjdzie nam się zmierzyć, gdy już dotrzemy do punktu naszej przeprawy na drugą stronę, my którzy wierzymy, mamy zapewnienie od naszego Zbawiciela, że nawet włos z naszej głowy nie zginie – wszystko jest ewidencjonowane/ mierzone, w celu odtworzenia naszych zmartwychwstałych ciał, – i zapewnienie, żeby nie bać się tych, którzy zabijają ciało, bo – i to jest bardzo istotna wiadomość – potem nie mają już nic do zrobienia:

Łuk. 12:4
4. Powiadam zaś wam, przyjaciołom moim, nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nie mają już nic do zrobienia.

To daje pewność wierzącemu, że gdy jego dusza opuszcza ciało, jest bezpieczna w ręku Stwórcy, jak również jego ciało posiada swój niebiański zapis, tak, by mogło zmartwychwstać przemienione, do stanu nieskazitelności i życia wiecznego!

Co jeśli?..

Naciskając sensor w czajniku, w którym woda na poranną kawę zagotowała się błyskawicznie, i zaparzając ten aromatyczny napój, którego przygotowywanie każdego poranka, a potem w ciągu dnia, jest czynnością szybką, łatwą i przyjemną, zaplanowałam sobie, że dokończę wysłuchanie pewnego wykładu*, który zaczęłam odsłuchiwać jakiś czas temu, a który będzie dobrą ilustracją dla rozmyślań nad zawirowaniami dziejowymi, i koniecznością dostosowywania się do zaistniałych zmian, czy jesteśmy na to przygotowani, czy nie, oraz będzie światełkiem ostrzegawczym, przed wyobrażeniowo – życzeniowym myśleniem, że tak szybko, łatwo i przyjemnie to teraz już powinno być zawsze, skoro żyjemy sobie w oświeconej technologicznie epoce , gdzie komfort jest w zasięgu ręki.

*Tytuł wykładu: Preparation for No Buy, No Sell, Revised

Wykład dotyczył czasów trudnych dla chrześcijan, o których pisywała w swych przekazach, żyjąca na przełomie wieków, ponad 100 lat temu, ceniona w kręgach adwentystycznych ; Ellen G. White, i mimo, iż nie jestem związana ani doktrynalnie, ani w żaden inny sposób z ruchem adwentystycznym, to uznałam ten materiał za ciekawy pod względem ponadczasowo predyktywnym na tyle, by wspomnieć o niektórych poruszonych w nim kwestiach.

Prelegentka wspomniała o możliwości zaistnienia sytuacji, w których potrzeba tak zwanego trzeźwego myślenia będzie jak najbardziej wskazana, zanim takowe sytuacje ewentualnie mogłyby nastąpić.

(Uwaga moja: takie podejście jest wskazane w każdej z możliwych sytuacji życiowych, a z moich obserwacji wynika, że szczególnie chrześcijanie zostali podstępnie wprzęgnięci w kołowrót tego świata, który nakłada na człowieka egzystencjalne pęta.)

Sytuacje te będą wymagały od każdego, kto potencjalnie by się w nich znalazł, przewartościowania podejścia do stylu życia, który prowadzi obecnie, i który jest mu znaną, i możliwą do wykonywania rutyną.

Po pierwsze, należałoby przyjąć do wiadomości i jednocześnie zaakceptować, jako sytuację nieodwracalną, że wszystko idzie ku coraz gorszemu, będzie coraz trudniej w każdej z możliwych dziedzin życia, i tak zwany ‘świat’, nie będzie już oferował nam pomocy.

‘Pomyśl o swoim dzisiejszym dniu. Pomyśl o codziennym wstawaniu, przygotowywaniu się do aktywności w danym dniu. Skąd zaczerpnąłeś wody? Czy zapaliłeś sobie światło, gdy po coś sięgałeś, przyciskając włacznik/wyłacznik? Lecz co zrobisz, gdyby to wszystko nagle okazało się niedostępne? ‘

Przelegentka starała się zwrócić uwagę audytorium na to, że pewne rutynowe czynności, które wykonujemy codzienne, nawet nie zastanawiając się dłużej nad nimi, takimi jak zaczerpnięcie wody z kranu, albo nalanie jej do czajnika, albo zapalenie światła, coś co jest obecnie czymś zupełnie prozaicznym i dostępnym, nagle przestaje być dostępne. Co wtedy? ‘Skąd weźmiecie wodę? Czy jesteście na taki wariant przygotowani? Czy wiecie, jak zdobędziecie wodę, gdy nie będziecie mogli zapłacić za nią rachunku? Czy wiecie jak będziecie troszczyć się o codzienną higienę, pranie, zmywanie, gdy nie będziecie mieli elektryczności? Musicie zacząć myśleć o tym, bo nie otrzymacie pomocy od ‘świata’, wręcz przeciwnie, ;świat ‘ będzie z was kpił.’ .

(Dygresja moja: Pamiętam okres, gdy w latach 70-tych, prowadzono w okolicy jakieś budowy, i przez dość długi okres, bardzo często nie było wody, dostarczano ją z beczkowozów, albo leciała z kranu cienką stróżką, i piecyk nie funkcjonował, trzeba było do mycia się, oraz naczyń, wodę podgrzewać na kuchence, co było to naprawdę ogromnym utrudnieniem w codziennej egzystencji.)

Kolejna sprawa o której wspomniała Prelegentka, to konieczność nauczenia się prostego życia. Ona wraz z mężem przeprowadzali się, odkąd są małżeństwem (od 2012 r.), 13 razy. To nauczyło ich pozbywać się tego, co niekonieczne, bo nie jest łatwo przeprowadzać się, gdy ma się dużo rzeczy. Można się bez nich obejść.

Prelegentka przywołała jedną z wizjonerskich ilustracji, przedstawiającą grupę ludzi z różnymi ładunkami, idących po wąskiej ścieżce skalnej, która kończy się uskokiem, i aby przedostać się dalej, ponad przepaścią, trzeba pozbyć się wszelkiego bagażu. : Oto ta ilustracja:

źródło w opisie filmu.

c.d.n.

Przebudzator okołowibracyjny, czyli..

w jaki sposób rozpoznać, czy ma się, jak to teraz modnie jest mówić: – wysokie wibracje? – czyli stan, niezależny od okoliczności, który powoduje określone skutki, po których właśnie można poznać, że w tym stanie jesteśmy.

Niedawno trafiłam na bardzo skondensowany przekaz, w/w temacie, i podzielam tę opinię, gdyż rzeczywiście doświadczyłam osobiście, że tak właśnie jest.

Oto ta krótka charakterystyka: zwierzęta czują się bezpiecznie w naszym towarzystwie, obcy ludzie przyglądają się nam w miejscach publicznych, nieznajomi dzielą się z nami historią całego życia, możemy czuć, jak zmienia się energia w pomieszczeniu, do którego wchodzimy , nie dajemy się zwodzić serwowanymi powszechnie konfabulacjami.

Prey – recenzja filmu.

(Może zdradzać częściowo fabułę.)

Jeden z najnowszych filmów z gatunku sf z nutą nostalgiczną, bo z przeniesioną akcją w linii czasowej o 300 lat wstecz, nosi tytuł Prey; (Zdobycz).
Krótki opis filmu brzmi: ‘Naru, wojowniczka Komanczów, usiłuje uratować swoje plemię przed drapieżcą z kosmosu.’

Widz jest już z punktu przygotowany, na interakcję człowieka, – jak na nasze wyobrażenie o dawnym życiu – prymitywnego, z czymś, co przybędzie gdzieś ‘z kosmosu’, i jakkolwiek Indianie i traperzy, nie będą nazywali tego czegoś tak, jak współczesny wyjadacz Gwiezdnych Wojen, mógłby pomyśleć, ale samo to opisowe wprowadzenie w klimat ‘kosmiczny’, poprzez stwierdzenie ‘drapieżca z kosmosu’, już wystarczy, aby nikt nie zachodził w głowę, skąd takie coś przybyło, mimo, iż w filmie reżyser pozwala scenarzyście użyć raz, tego konkretnego słowa, które wkłada w usta jednej z ofiar owego drapieżcy, a słowo to właściwie opisuje czym to coś jest, i skąd mogłoby pochodzić.

(Wierzący w sposób tradycyjny od razu wyłapią, o jakim słowie wspomniałam, o ile będą oglądać tę produkcję.)

Nie będę zdradzać fabuły kadr po kadrze, natomiast chciałabym nadmienić, iż jest kilka sentencji, które mają w moim odczuciu ponadczasowy charakter, co potwierdza opinię, iż reżyserzy, gdy chcą, aby ci, którzy wiedzą, jak słuchać i patrzeć, wiedzieli, że oni też wiedzą.

Tak więc, gdy już na wstępie filmu pokazuje się opis miejsca, gdzie będzie rozgrywać się cała akcja: Północne wielkie płaszczyzny (równiny).
– wyobrażam sobie, jak każdy rasowy płaskoziemca,
uśmiecha się do siebie, myśląc, że to całkiem niezły początek, jak na film, mający kojarzyć się przeciętnemu widzowi, z klimatami ‘planetarno – kosmicznymi’.

Bowiem, gdyby iść na łatwiznę, opis miejsca mógłby brzmieć:
Gdzieś w okolicach hemisfery północnej, współrzędne takie to a takie’, można by było pokazać jakąś grafę i rzut ‘z kosmosu’, na to miejsce ‘na globie’, i nikt by się nie czepiał, wszak to film o ‘drapieźcy z kosmosu’.

Sam drapieżca też nie został pokazany w wyrzucie z kapsuły, z miejsca, przynajmniej z takiej wysokości, jak słynny ‘skok ze stratosfery’, a byłby to imponujący widok, zwłaszcza, że graficy mieliby tu pole do popisu, bo gdyby się postarali, mogliby przy tej okazji, przypomnieć widzowi, na jakim świecie ma naukowo myśleć, że żyje, i pokazać nie tylko kawałek krzywizny, bez której nie sposób wyobrazić sobie film z gatunku sf, oraz spory kawałek otmętów kosmicznych, a przynajmniej układ słoneczny.

Ale nie, i ta konsekwencja, mnie osobiście zaciekawiła, i zachęciła do dalszego oglądania.

Jest też scena, gdy brat głównej bohaterki strzela do lecącego ptaka, i tu operator też staje na wysokości zadania, bo nie zobaczymy w tym ujęciu widoku ‘krzywizny’ , wygenerowanej soczewką ‘rybie oko’.  W ogóle jej nie zobaczymy.

Zachęcam wsłuchiwać się w teksty, bo niektóre z nich mają naprawdę ponadczasowe przesłanie i są nośnikiem mądrości, której na próżno szukać w poradach współczesnej, tak zwanej cywilizacji.

No bo, na przykład, gdzie by można było usłyszeć, w naszych zhedonizowanych czasach, w których słowo prey, często zamienia się w pray, aby życiowe zdobycze były wieńczone ilością odpowiedniej gotówki, i że to niejednokrotnie może prowadzić do sytuacji, o której słyszymy , mniej więcej w 7 minucie filmu, gdy brat mówi do siostry – chcesz zapolować na coś, co poluje na ciebie.

Tak więc podczas, gdy w naszej naukowo oświecanej cywilizacji , dla wielu, ich życiowe -mówiąc językiem z w/w filmu- ‘katamiya’, oznacza pogoń za luksusowym stylem życia, i prześciganie się, w tworzeniu swojego ‘raju na ziemi’, to w prawdziwym życiu, nie o to chodzi.

Ale o to chodzi, co słyszymy z ust matki głównej bohaterki:

– myślisz, że celem katamiya jest aby polować, ale cel jest tylko jeden: aby przetrwać.

Cały film to pokaz tej prawdy o życiu, tak skrzętnie ukrywanej przed mentalnie trenowanym różnymi metodami, człowiekiem współczesnym, który w nieświadomości ma myśleć, że przyszedł na ten świat, aby budzić się rano, z poczuciem, ‘jak fajnie tu być, jest dobrze’.

Tymczasem zagrożenie ze strony niewidzialnych predatorów istnieje naprawdę.

O tym mówi nam nie tylko ten zaskakujący film, który przypomina tym, którzy ‘już to wiedzą’, na jakim świecie żyją, ale proponuje ‘zioła uleczenia’, dla tych jeszcze tego nieświadomych, którzy odczuwają ból egzystencji, czasami tak dotkliwy, że szukają sposobów na doraźne znieczulenie.

Jednak bywają też sytuacje, gdy doraźne znieczulenie
może tylko pogorszyć sprawy.
Dobrze obrazuje to scena, gdy raniony przez pumę chłopak, odczuwa zimno, ale główna bohaterka nie pozwala na ‘ulżenie doraźne’, mówiąc:
wolisz, żeby mu było wygodnie, czy żeby przeżył?  – co ratuje chłopakowi życie.

O tym też, między innymi, mówi nam Biblia, ale współczesny człowiek wierzący, raczej nie jest skłonny temu wierzyć, skoro daje się porywać powszechnemu nurtowi uśpienia cywilizacyjnego, które niczym traperskie wnyki, trzymają w potrzasku złapane ofiary, nie pozwalając na używanie w pełni tego rodzaju oręża, przeciw predatorom nie z tego świata, a który Stwórca przewidział dla każdego wierzącego.*

A wtedy dochodzi do sytuacji, o której słyszymy w sentencji wypowiedzianej przez brata głównej bohaterki, gdy ta ostrzyła nóż: – -nieważne, jak jest ostry, jeśli boisz się go użyć.

W jednej ze scen,rozmowy brata z główną bohaterką, słyszymy: – Dostrzegasz to, co mi umyka, zawsze tak było.

Jeśli to możliwe, ci, którzy dostrzegają to, co innym umyka, starają się mówić, zgodnie z tym, co powiedziała główna bohaterka: – skoro tego nie widzą, pokażemy im.

W scenie, gdy główna bohaterka i jej brat stoją przywiązani przez traperów do drzewa, a obok nich rozgrywa się śmiertelna walka ludzi z predatorem,
brat mówi do siostry: – jesteśmy przynęta, przyjdzie po nas.
Ona odpowiada: – nie, on nie chce przynęty, on nie poluje w ten sposób
Widział mnie, zanim schwytali mnie traperzy.Stanął tuż obok, a potem odszedł. Uznał, że nie stanowię zagrożenia.
(Indianka była wtedy unieruchomiona wnykami).

Indianka wiedziała jednak , że ‘odpust’ ze strony predatora, może oznaczać: ‘wrócę później’.

Ta scena przypomniała mi pewną ogólną zasadę:
Czasami tak się dzieje, że jeśli zlekceważy się przeciwnika, choćby wydawał się chwilowo bezbronny, albo chwilowo niezainteresowany, to może być mylące.

Przesłaniem filmu jest, jak ja to rozumiem, również ta prawda, że nie da się walczyć i wygrać z wrogiem, który jest niewidzialny.
Główna bohaterka w końcu to odkrywa.

Nawiasem mówiąc, opowieści o czapce niewidce, są znane od dawna, w różnych rejonach świata.
Obecnie taki fenomen, jest  wiązany z ‘technologią’.
To może być też, na przykład przedmiot, który, gdy się go trzyma, sprawia, że jest się niewidzialnym.

Wierzący też mają swoje instruktażowe info, w temacie widzialnych-niewidzialnych, i dobrze jest o tym cały czas pamiętać.

2 Kor. 10:3-5
3. Bo chociaż żyjemy w ciele, nie walczymy cielesnymi środkami.
4. Gdyż oręż nasz, którym walczymy, nie jest cielesny, lecz ma moc burzenia warowni dla sprawy Bożej; nim też unicestwiamy złe zamysły
5. I wszelką pychę, podnoszącą się przeciw poznaniu Boga, i zmuszamy wszelką myśl do poddania się w posłuszeństwo Chrystusowi,

Który : **Kol 2;15. Rozbroił nadziemskie władze i zwierzchności, i wystawił je na pokaz, odniósłszy w nim triumf nad nimi.

To rozbrojenie i wystawienie na pokaz, to jak zerwanie czapki niewidki z głów tych niewidzialnych predatorów.

Kolejnym krokiem wiary jest nasza prośba do Stwórcy, obyśmy to my stali się niewidzialni dla sił zła.

Jakiś czas temu, gdy zaczęłam zwracać się z w/w prośbą do Stwórcy, natknęłam się na wspomnienia  o Sławiku Kraszennikowie, gdzie m.inn.przeczytałam:

‘Ludzi, którzy pozostaną wierni Bogu, Pan będzie ukrywał taką siłą, że ludzie ci, mieszkający w małych osadach, będą niedostępni dla sił zła. Ich po prostu nie będzie widać. Ci, którzy nie zdradzą Boga, w niczym się nie zmienią, po prostu pozostaną zwykłymi ludźmi. I to jest ich zwycięstwo.’


*Efez. 6:11-17
11. Przywdziejcie całą zbroję Bożą, abyście mogli ostać się przed zasadzkami diabelskimi.
12. Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich.
13. Dlatego weźcie całą zbroję Bożą, abyście mogli stawić opór w dniu złym i, dokonawszy wszystkiego, ostać się,
14. Stójcie tedy, opasawszy biodra swoje prawdą, przywdziawszy pancerz sprawiedliwości
15. I obuwszy nogi, by być gotowymi do zwiastowania ewangelii pokoju,
16. A przede wszystkim, weźcie tarczę wiary, którą będziecie mogli zgasić wszystkie ogniste pociski złego;
17. Weźcie też przyłbicę zbawienia i miecz Ducha, którym jest Słowo Boże.
(BW)

**Kol. 2:8-15
8. Baczcie, aby was kto nie sprowadził na manowce filozofią i czczym urojeniem, opartym na podaniach ludzkich i na żywiołach świata, a nie na Chrystusie;
9. Gdyż w nim mieszka cieleśnie cała pełnia boskości
10. I macie pełnię w nim; On jest głową wszelkiej nadziemskiej władzy i zwierzchności,
11. W nim też zostaliście obrzezani obrzezką, dokonaną nie ręką ludzką, gdy wyzuliście się z grzesznego ciała ziemskiego; to jest obrzezanie Chrystusowe.
12. Wraz z nim zostaliście pogrzebani w chrzcie, w którym też zostaliście wespół wzbudzeni przez wiarę w moc Boga, który go wzbudził z martwych.
13. I was, którzy umarliście w grzechach i w nieobrzezanym ciele waszym, wespół z nim ożywił, odpuściwszy nam wszystkie grzechy;
14. Wymazał obciążający nas list dłużny, który się zwracał przeciwko nam ze swoimi wymaganiami, i usunął go, przybiwszy go do krzyża;
15. Rozbroił nadziemskie władze i zwierzchności, i wystawił je na pokaz, odniósłszy w nim triumf nad nimi.

Fakty subiektywne i obiektywne, oraz.. Część 2.

Przechodzę do omówienia materiału pt.:
Eksperyment Z Naczyniami Połączonymi – Ostatni Film o Płaskiej Ziemi Na Kanale Φ PSEUDOIDEALAND Φ

Autor materiału zapytuje: ‘Dlaczego ta rasowa obserwacja przeszła wśród wielu rasowych płaskoziemców bez rozdźwięku, bardzo interesujące.’

Możliwe, że gdybym dawniej nie oglądała materiałów z kanału tego Użytkownika, który wcześniej miał inne nicki, i deklarował się jako ktoś, kto został przekonany, że ziemia jest płaska, pomyślałabym, że materiał zrobił świeżak w temacie, który po zrobieniu jednego eksperymentu, tak a nie inaczej go zinterpretował, bo nie widział wielu innych obserwacji i eksperymentów*, które już zostały przeprowadzone, do których można i należy dotrzeć, jeśli chciałoby się szukać dostępnej wiedzę w tym temacie.

*Odsyłam (ponownie), do skondensowanych wiadomości, w temacie ilości dowodów na to, że ziemia NIE JEST GLOBEM, ale jest PŁASKA w linkach, które podałam w temacie poprzednim.

Autor/Eksperymentator stwierdza dalej:

‘Powierzchnia nie jest płaska wbrew temu, co mogłoby się wydawać.Przekonujemy się o tym dopiero wtedy, gdy wykonujemy pomiary na dalszych odległościach, rzędu kilkudziesięciu kilometrów’.

Jednak nie jest to zgodne z rzeczywistością, która obserwujemy nawet gołym okiem, o ile już zwracamy uwagę, na to, jak zachowuje się woda, oraz co nam mówi obserwacja w perspektywie.

‘Eksperymentator żartuje, że chciałby posłużyć się sześćdziesięcio kilometrową poziomicą, którą rozłoży pomiędzy wyspą a aparatem, a potem mówi: ‘(..)ale tak na poważnie, pytam: jak inaczej chcecie ustalić kształt ziemi., jeśli nie za pomocą wzroku i przyrządów optycznych? Dotykiem, czy może słuchem za pomocą sonaru wysyłać fale dźwiękowe, w kierunku ziemi, które po odbiciu wrócą i dadzą odpowiedź czy takowa się zakrzywia.’

No i słusznie! Wzrok nas nie myli, gdy patrzymy na płaską powierzchnię wody, chociaż większość obserwatorów nie będzie się zastanawiać nad tym, co widzi, gdyż jesteśmy trenowani edukacyjnie, by patrzeć, a nie widzieć.

To właśnie woda, jest już tym jednym i praktycznie jedynym wystarczającym dowodem na to, że tam, gdzie ona się rozlewa jest płaskość, ona tworzy poziomą taflę na powierzchni swego rozlewiska, czy to szklanka, inne naczynie, jezioro, morze, czy oceany.

Oceany to największa poziomica świata.

Obserwacje potwierdzają bowiem, że powierzchnia wody tworzy płaszczyznę, to przecież jeden z koronnych argumentów i dowodów na to, że miejsce, jej rozlewiska jest poziome, w żadnym nie zakrzywia się , nie tworzy też równi pochyłej,( jak to sugeruje poglądowy obrazek w omawianym materiale).

Eksperymentator nie wierzy w ‘perspektywę. (ani ‘magię świąt’. (Przypadkowo, czy też nie, słowo magia jest naprawdę modne, o czym napisałam w Przebudzatorze słownym ostatnio).

Zrozumienie postrzegania w perspektywie jest kluczowe, gdyż znajomość tego, co i jak widać w perspektywie, mówi nam , jaki kształt ma powierzchnia , na której stoją obserwowane obiekty.

Omawiał to zagadnienie szczegółowo, w swoich materiałach Użytkownik o nicku My Perspective (niestety nie znalazłam już jego kanału na youtube, ale część jego filmów zachowała się jeszcze na innych kanałach, poniżej polecam te filmy) i na moim blogu, jakiś czas temu , o tym napisałam.

Po czym rozpoznajemy, że dany obiekt jest usytuowany na powierzchni płaskiej, lub niepłaskiej?

Nie ma tu znaczenia wielkość obiektu, i czy obserwujemy go w przybliżaniu i oddalaniu, z dołu, z góry, z boku, ale kąty, które jeśli pozostają stałe na danym obiekcie mówią, obserwatorowi z jego perspektywy, że obiekt ten znajduje się na płaskiej powierzchni.

To zagadnienie jest omówione w tym materiale:

Flat Earth perspective part 1 of 3 – from MY PERSPECTIVE

Prawa perspektywy dotyczą obserwacji , niezależnie od skali.

Eksperymentator konkluduje dalej:
‘Prawdą jest, że nad płaską, poziomą powierzchnią takiego czegoś nie zaobserwujemy, (patrz eksperyment) – nie schowa nam się przy 330 metrowa wyspa poniżej poziomej linii wzroku, obserwując ją ze 150 metrowego wzniesienia. Jak miałoby to wyglądać, ja nie mam wątpliwości.’

Wyłanianie i chowanie się wyspy, wraz z ruchem drona. Wraz ze zmiana wysokości, nie pozostawia dla Eksperymentatora żadnych złudzeń.

Ale jeśli przyjrzymy się temu, jak wyłania się, albo znika u podstawy postać krocząca po boisku , to zrozumiemy co obserwujemy podczas doświadczenia z dronem.

Pokazuje to eksperyment na filmie:

1920s timeline change flat earth mud flood mystery history

W materiale 1920s timeline change flat earth mud flood mystery history, mniej więcj od 27 minuty, widzimy, w jaki sposób to się dzieje, że to znikanie i pojawianie się postaci wygląda podobnie, jak w eksperymencie z wyspą.

Skala boiska, ( które jest płaska powierzchnią) , jest odpowiednio mniejsza, ale dotyczy tej obserwacji ta sama zasada postrzegania w perspektywie, niezależna od skali.

Eksperyment z dronem i wyspą udowodnił
to samo, co eksperyment w mniejszej skali, z postacią na boisku, które jest płaskie.

To pokazuje , jak działa widzenie w perspektywie.

Tym bardziej, że tafla wody , niezależnie od skali zbiornika, w którym się znajduje, jest równa, jak stół, albo lustro, jak kto woli, ( przy spokojnej pogodzie).

Jeśli nie mamy pewności, co do powierzchni prostych i kulistych, to poszukanie odpowiedzi na podstawowe pytanie ile prostych jest na kuli? – powinno rozwiać wątpliwości.

Przy płaskiej, poziomej powierzchni widać , jak obiekty stoją lub wyłaniają się – NIE W NACHYLENIU, które musiałoby być obserwowane, gdyby powierzchnia ziemi, wody nie była płaska.

Polecam te materiały :
4 My Perspective Flat Earth

45 My Perspective Perspective Is Key Flat Earth Table

Konkluzja:

Niniejszym oznajmiam, iz nie jest moim celem krytyka czyichś decyzji, czy przekonań, choćby były podejmowane tylko na podstawie jednego eksperymentu , który został nieprawidłowo zinterpretowany i doprowadził Eksperymentatora do fałszywego wniosku, jakoby powierzchnia wody nie była płaska.

W eksperymencie zostało pokazane, jak działa przyrząd optyczny, przy zbliżaniu i oddalaniu (zoom), co nie jest dowodem na to, że powierzchnia wody się zakrzywia, a wrecz przeciwnie – gdy wie się o zasadach obserwacji horyzontu i postrzegania w perspektywie , oraz o tym, co wskazują kąty.

To mam nadzieję jest jasne, dla wszystkich zainteresowanych, zwłaszcza po obejrzeniu materiałów, które polecam wyżej w temacie postrzegania w perspektywie, i co perspektywa mówi nam o kształcie powierzchni, na której stoją lub poruszają się obiekty.

Przebudzator dla dociekliwych, czyli ..

Tłumaczenie ma znaczenie- c.d.

W temacie z maja tego roku, pt. Niedzielne rozważania, czyli.. staram się zwrócić uwagę na to, iż tłumaczenie ma znaczenie.

W dniu dzisiejszym, przyszedł do mnie z pocztą mailową, kolejny werset biblijny, przysyłany mi z portalu LCWords.com: Słowa zmieniające życie
Słowa z Biblii na każdy dzień.

Oto ten werset:

Starożytna mądrość: Słowo Pana sprawiło, że powstały niebiosa, tchnienie Jego ust stworzyło zastępy planet i gwiazd. On niczym w urwistą górę piętrzy wody morskie i gromadzi w skarbcach głębie oceanów. Niech cała ziemia żyje w bojaźni przed Panem! Niech drżenie przed Nim przeniknie wszystkich mieszkańców świata!
Psalm 33,6-8

Dla porównania i znalezienia różnic, które w moim odczuciu są tu istotne, poniżej proponuję wersje w tłumaczeniu z Biblii Gdańskiej i Warszawskiej.

Biblia Gdańska
Ps. 33:5-9
5. Miłuje sąd i sprawiedliwość; pełna jest ziemia miłosierdzia Pańskiego.
6. Słowem Pańskiem są niebiosa uczynione, a Duchem ust jego wszystko wojsko ich.
7. Który zgromadził jako na kupę wody morskie, i złożył do skarbu przepaści.
8. Niech się boi Pana wszystka ziemia; niech się go lękają wszyscy obywatele okręgu ziemi.

Biblia Warszawska

Ps. 33:6-9
6. Słowem Pana uczynione zostały niebiosa, A tchnieniem ust jego całe wojsko ich.
7. Zbiera jakby w stągwi wody morskie, Gromadzi w zbiornikach głębiny oceanów.
8. Niech się boi Pana cała ziemia! Niech drżą przed nim wszyscy mieszkańcy świata!

W tym miejscu, przy przypisach do tego psalmu jest adnotacja, że ‘zastępy’ , oznaczają gwiazdy stworzone przez Boga.

Dla współczesnego człowieka, to skojarzenie prowadzące do kosmologii heliocentrycznej, i powyższe współczesne tłumaczenie/parafraza tekstu biblijnego, będzie to wzmacniać.

Jednakże Biblia przedstawia zastępy niebieskie w innym znaczeniu:

1 Król. 22:19
19. On zaś rzekł: Słuchaj przeto słowa Pańskiego: Widziałem Pana siedzącego na swoim tronie, a cały zastęp niebieski stał przy nim, po Jego prawicy i po lewicy.
(BW)

2 Kron. 18:18
18. On zaś rzekł: Słuchajcie przeto słowa Pańskiego: Widziałem Pana siedzącego na swoim tronie, a cały zastęp niebieski stał przy nim, po jego prawicy i po lewicy.
(BW)

Nehem. 9:6
6. Ty jedynie jesteś Panem! Ty stworzyłeś niebiosa, niebiosa niebios i cały ich zastęp, Ziemię i wszystko, co jest na niej, Morza i wszystko, co jest w nich, Ty też wszystko to utrzymujesz przy życiu, A zastęp niebieski oddaje ci pokłon.
(BW)

Dz.Ap. 7:41-43
41. I zrobili w owych dniach cielca, i złożyli bałwanowi ofiarę, i radowali się dziełami rąk swoich.
42. Wtedy odwrócił się Bóg i oddał ich w służbę zastępów niebieskich, jak napisano w księdze proroków: Czy mnie składaliście ofiary i dary Przez czterdzieści lat na pustyni, domu Izraela?
43. Tak, nosiliście namiot Molocha i gwiazdę bożka Romfana, bałwany, które uczyniliście, aby im bić pokłony; Przeto przesiedlę was poza Babilon.
(BW)