Archiwa tagu: nasa

Skarby kosmosu..?, czyli -

.. sprawy nabierają tempa!

Po  dziejowych anonsach w skali kosmicznej, sprzed kilkudziesięciu niemal godzin, sceptycy, uważający, że NASA za słabo się wykazuje, w wyszukiwaniu potencjalnego życia ‚w kosmosie’, chyba już zmienili zdanie, bo jak się okazuje, wbrew wcześniejszym ostrożnym zapowiedziom, wyrażonym przez szefową naukowców  NASA: Ellen Stoffan*, w 2015 roku, że życie zostanie  odnalezione i owszem, ale  najpóźniej do 2025 roku, znacznie wcześniej dowiadujemy się, o poważnym nieziemskim odkryciu, siedmiu planet w układzie o wdzięcznej i wymownej nazwie TRAPPIST-1. Taką samą nazwę (bez 1) nosi też  teleskop, użyty do tych obserwacji.

nasa-ufo-EllenStoffan

*źródło podane w screenie

Mimo, że  nazwa tego teleskopu jest przedstawiana jako akronim
(Transiting Planets and Planetesimals Small Telescope) w Obserwatorium La Silla na pustyni Atakama w Chile) to jednak trudno nie widzieć tutaj niezwykłej zbieżności z nazwą zakonu TrappistówTrappiści to po naszemu Cystersi, o których info znajduje się tutaj,  -a  oto fragment z opisu, który  jest wymowny w zestawieniu z nomen-omen nazwą teleskopu.
‚Ostatecznie Zakon Zreformowanych Cystersów Najświętszej Maryi Panny z La Trappe, popularnie zwany trapistami (od nazwy macierzystego klasztoru w La Trappe; po francusku trappe znaczy pułapka*, został zatwierdzony przez papieża Leona XIII w 1892 r. W 1902 r. zmieniono nazwę na Zakon Cystersów Ściślejszej Obserwancji (obecnie: Zakon Cysterski Ściślejszej Obserwancji’.

*podkreślenie moje.

To jeszcze nie  koniec  ‚ gry słów i znaczeń’.

W tym materiale , gdy  pada pytanie ( 21;49) o to, czy  ustalono już jakieś nazwy dla tych  egzoplanet, zapanowuje krótka  konsternacja, a następnie jeden z przedstawicieli NASA odpowiada, że , owszem, istnieje wiele możliwości, a wszystkie są związane z Trappis bear ( piwo wytwarzane przez Trappistów) , na co inny reaguje groteskowym śmiechem.
Po tym jednak, co widzimy podczas tej w moim odczuciu mało naukowo wyglądającej-‚konferencji prasowej’, o klimacie, który uważam pasowałby do filmu o Czarowniku z Krainy Oz, nikomu  chyba nie jest do śmiechu, a jeśli jest, to szybko może to ulec zmianie, zwłaszcza jeśli od czasu do czasu poobserwuje, co się dzieje na na niebie.

Jeśli liczymy, że pokaże nam to NASA, to jesteśmy w błędzie, gdyż NASA pokazuje nam, starym już swoim i sprawdzonym zwyczajem tylko animacje:

nasa-ufo2

nasa-ufo1

nasa-ufo-animacja1

nasa-ufo-animacja

nasa-ufo-trappist2

Wiemy już, że nowy układ, zaanonsowany przez Nasa nie będzie ani tym, co nie lubią piwa Trappistów, ani dzieciom w szkołach,  nastręczał problemów w zapamiętaniu kolejności, bowiem każdej kulce jest przypisana  jedna literka. Jedyna trudność , to ta , że  pierwsza kulka  zaczyna się od razu od literki b. (przedstawia to animacja powyżej, druga od góry).

Można przypuścić, że teraz NASA może odetchnąć z ulgą, w razie gdyby na przykład nie udała się  Misja Sadzenia  Ziemniaka na Marsie, w celach zniwelowania Głodu na Ziemi, i jest wtedy jak znalazł alternatywa  jego uprawy w innym układzie,
ale być może to nie jedyny powód ogłoszenia światu tej tajemnicy ujawnionej  w tym roku przez NASA,  gdyż ludzie coraz częściej zaczynają fotografować podobne obiekty na tle naszego rodzimego słońca i chmur na niebie, jak te:

nasa-ufo3-dome

nasa-ufo-blacksun2

nasa-ufo-blacksun3

źródła w opisie screenów

– poniżej malunek na lotnisku w Denver:

nasa-ufo-blacksun1

a tutaj widzimy fotografię obiektu, który odpowiada temu, co  widać na animacji w systemie Trappist-1 -wygląda jak zielona kulka z literą g !( patrz animacja druga i trzecia od góry):

nasa-ufo-blacksun-green
Po obejrzeniu tych kilku reprezentatywnych przykładów można dojść  do konkluzji, iż – możliwe, że dodatkową Misją NASA jest uspokajanie opinii publicznej, że to, co ludzie fotografują swoimi Nikonami, to jest właśnie to, co oni fotografują  swymi teleskopami.
Ile jeszcze będzie takich radosnych  Mission Impossible, w które będzie nas usiłowała wkręcić NASA, pod przykrywką kolejnych  ‚naukowych’ rewelacji, tego nie wiemy, ale  jedno jest pewne, musimy zachować zimną krew, bo jak nam się tu pojawią byty rodem z filmów sf, to strach się bać.. Jakoś nie mam wrażenia, że te horrorystyczne istoty, którymi straszą widzów na filmach z gatunku sf i w horrorach,  pochodzą tylko z głębin wyobraźni reżyserów i scenarzystów. A do tego, znając starożytną zasadę: pozory mylą, obyśmy nie musieli przerabiać historii wziętej ze scenariusza serialu V-Goście, o czym chodzą już słuchy od dawna..

Naszywka prawdę Ci powie..

Pozostając w klimacie  tematu  poprzedniego, a także dzisiejszego dnia, którego wigilia, od jakiegoś czasu przychodzi do  do nas już nie w atmosferze mickiewiczowskich ‚Dziadów’, ale ubrana w otoczkę Halloween, chciałabym zwrócić uwagę na symbolikę, która może zaskakiwać i zaskakuje, zważywszy na projekty – swą tajemną pomrocznością, chciałoby się rzec – im bardziej – wydawałoby się: ‚naukowo-kosmiczny projekt’, tym większą owiany tajemnicą, a spowity przy tym sentencjami, których nie powstydziłaby się sam Dante, gdyby musiał tworzyć w naszych czasach, i nie miałby przy tym żadnych problemów, gdyż owe sentencje są, jak na tajemne sprawy przystało; w języku łacińskim.

Przyjrzyjmy się najmroczniejszym i najbardziej niepokojącym emblematom i naszywkom, które ( podaję za źródłem): ‚używane są przez wojsko i inne organizacje. Służą do identyfikacji misji i jej członków. Opisują i symbolizują założenia i cele.(..) W 1965 roku, NASA zaczęła używać naszywek do identyfikacji wszystkich swoich misji. Naszywki miały przedstawiać główne cele każdej z misji i identyfikować jej załogę. Każda misja posiadała naszywkę zaprojektowaną przez członków jej załogi wraz z oficjalnym zespołem artystów – projektantów. Naszywki były dumnie prezentowane na sprzęcie i wyposażeniu, a także noszone przez samych astronautów i cały personel powiązany z konkretną załogową czy bezzałogową misją.(..)Od tamtego czasu liczne organizacje zaangażowane w podróże kosmiczne i tajne operacje zaczęły stosować własne naszywki, w szczególności dotyczy to organizacji zaangażowanych w tzw. wojnę psychologiczną.(..)Co wspólnego z wojną psychologiczną mają podróże kosmiczne?’

Ano właśnie! Czy to nie jest, oprócz skubania społeczeństwa na bardzo poważne kwoty, próba dominacji nad przestrzenią, która jest zmonopolizowana w konkretnych celach? (przy tej okazji przypomnę, że program kosmiczny, związany z ‚lądowaniem na księżycu’ kosztował 40 miliardów dolarów, nie mówiąc o ofiarach z ludzi, bo zginęło przy nim kilku kosmonautów i osoby związane z programem, które mogły go wstrzymać, z powodu braku realnych możliwości do jego przeprowadzenia).

A jakie możliwości daje monopol, to każdy wie. W omawianym przypadku, jedną z nich jest kreowanie ‚obrazków z kosmosu’, według filozofii i trendu ‚zaprzysiężonych w wiedzy tajemnej’.
Bo po co ta ‚tajemnica’, w sprawach, które przynależą do całej ludzkości? Oni powinni  informować społeczeństwo krok po kroku, o każdym  kosmicznym przedsięwzięciu, a nie utajniać. Po co robić takie rzeczy w imię nauki? No chyba, że mamy do czynienia z wiedzą tajemną, ale to wtedy jest magia, okultyzm a nie nauka!
Przyjrzyjmy się teraz kilku naszywkom z tych  ‚naukowych’ (czytaj: okultystyczno-magiczno-psychologicznych) przedsięwzięć:

Pierwsza plakietka, pokazuje nam, kto rządzi w cyberprzestrzeni: rycerz z mieczem ubrany jest w strój Templariusza – starożytnej grupy krzyżowców, która stała się tajnym okultystycznym stowarzyszeniem. Rycerz reprezentuje potomków Templariuszy, współczesnych Iluminatów.’ (..) Defenders of the Domain – (..). Są to prawdziwi liderzy w cyberświecie, innymi słowy monitorują oni światową cyberprzestrzeń z wykorzystaniem najnowszych technologii.
Rycerz na plakietce stoi na straży globusa uwięzionego w żelaznej klatce. To ostrzeżenie przed próbą wydostania się z matrixa, za co grozi ucięcie głow, bardzo wymowne, prawda?

znak1

Zastanówmy się teraz, co w programie kosmicznym może robić minotaur. ‚Minotaury są stworzeniami o głowach byków pochodzące z mitologii greckiej. Są to istoty złe, brutalne i bezlitosne. Minotaur ma wiele podobieństw do blisko-wschodniego Bóstwa – Molocha. Był to bóg z głową byka i ciałem człowieka, któremu składano krwawe ofiary’.

zbak7

Naszywka kolejna pokazuje nam podsumowująco*, gdzie jest miejsce wszystkich pozostałych.
Procul Este Profani – Trzymajcie się z daleka – Wy, którzy nie jesteście wtajemniczeni.
Biorąc pod uwagę, jak wyraźna jest konotacja na naszywce, wiemy również z kim mamy do czynienia i nie jest to bynajmniej ekipa mająca swoje korzenie w akademickich środowiskach, no chyba , że będziemy mieli do czynienia z Akademią, która popiera te jaszczurowate stwory i nie ma nic przeciwko temu, aby je chrzcić, gdy się już objawią światu.

znak10

podsumowująco*: zapraszam na kontynuację opisu pozostałych naszywek tutaj.

Kosmiczny uczeń czarnoksiężnika..

Czy nauka i nasa mają z sobą coś wspólnego, oprócz wspólnej pierwszej litery, w naszym ojczystym języku? Większość ludzi kojarzy tę instytucję z lotami ‚w kosmos’, rakietami, kosmonautami, lądowaniem na Księżycu i przygotowywaniami do wypraw, na przykład na Marsa; czyli z oczywistymi dla nowoczesnego człowieka – naukowymi konotacjami.
Tymczasem niewiele osób zna historię powstania tej agencji, której pełna oficjalna nazwa brzmi:National Aeronautics and Space Administration – Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej, a nieoficjalna, ale bardziej pasująca do działalności tej agencji nazwa to: National Arts and Science Association where Art and Science come together to fool the public. Dlaczego?
Nasa jest organizacją okultystyczną, związaną ściśle z masonerią i satanizmem, jej założycielem był Jack Parson, który oprócz tego, że był chemikiem i wynalazcą paliwa używanego jako napęd rakietowy, pełnił funkcję arcykapłana szatańskiego kościoła, któremu przewodził, satanistyczny lider Alister Crowley.
Parson zginął w niewyjaśnionych okolicznościach, niedługo po próbie spłodzenia z jedną z uczennic magii, potomka z nasienia węża. Na ile mu się to  udało, nie wiadomo, sprawy zostały, jak zawsze w takich wypadkach – objęte tajemnicą. Po śmierci Parson’a, agencja nasa nazwała jego nazwiskiem jeden z kraterów, po ciemnej stronie księżyca.
Verner von Braun, który został przetransportowany z nazistowskich  Niemiec do Ameryki, i został zatrudniony w ‚programie kosmicznym’, twierdził : ‚Stoimy w obliczu mocy i sił, których podstawy działań, są nam obecnie nieznane’. Nie wykluczone, że miał na myśli operacje, o których debatowano na obradach nasa, a które były ‚przesycone masońskim okultyzmem, pozaziemskimi manifestacjami i magicznymi związkami astronautów’. Tak więc  z czymkolwiek może się kojarzyć agencja nasa, to potoczne skojarzenia z nauką, są tu mocno przesadzone. (na podstawie źródła)

A teraz pytanie, związane z doświadczeniami robionymi podczas ‚misji wahadłowców'; a konkretnie  chodzi o: misję na promie STS-58, podczas której dr Martin Fettman pierwszy lekarz weterynarii ( w tym miejscu), przeprowadził eksperyment, odcinając głowy szczurom..za pomocą specjalnie wybudowanej miniaturowej gilotyny, jak podaje zdumiewający raport nasa.
W jakim celu obcinano tym nieszczęsnym zwierzętom głowy?.. To przecież brzmi, jak scenariusz do niskobudżetowego horroru..Czyżby to były jakieś ćwiczenia wstępne do masowego obcinania głów ludziom, o których to nadchodzących wydarzeniach wspomina Biblia* ? – bo gilotyny są już przygotowane.. *Obj. 20:4
4. I widziałem trony, i usiedli na nich ci, którym dano prawo sądu; widziałem też dusze tych, którzy zostali ścięci za to, że składali świadectwo o Jezusie i głosili Słowo Boże, oraz tych, którzy nie oddali pokłonu zwierzęciu ani posągowi jego i nie przyjęli znamienia na czoło i na rękę swoją. Ci ożyli i panowali z Chrystusem przez tysiąc lat.

A teraz proponuję chwilę refleksji nad poniżymi obrazkami, które znalazłam dzisiaj i po pierwszym skojarzeniu powstał taki oto kolaż:
kosmo-farao1a

źródło: 1, 

 źródło: 2