Archiwa tagu: poruszanie się obiektów w kosmosie

Naści banana..

Temat kosmicznych podbojów ciągle ciepły, dlatego też polecam kolejny, bardzo ciekawy  filmik  Rory’ego Coopera, pokazujący obrazowo, dlaczego to, co zwykło się konwencjonalnie myśleć o podróżach kosmicznych, nie jest możliwe. Krótkie omówienie treści filmu ( z moimi wtrąceniami):
Na wstępie  przykład poglądowy:  Łódź płynie po wodzie, a osoba w niej  będąca steruje nią, a jest to możliwe, gdyż sterowanie łodzią umożliwia jej usytuowanie na powierzchni wody. Mówiąc jeszcze jaśniej, nośnikiem, dzięki któremu ukierunkowany ruch łodzią jest możliwy jest woda. Łodź może się też kołysać na wodzie.

Kolejny obrazek pokazuje już hipotetyczną sytuację (w konwencji rozpowszechnianej wiedzy w tym temacie):  gdyby łódź znajdowała się w ‚kosmosie’, gdzie jest próżnia (przynajmniej tak myślimy),  ruch poglądowej łodzi odbywałby się we wszystkich kierunkach i byłby niekontrolowany, niezależnie od  rozmiaru tej łodzi, czy też zamiany w ‚statek kosmiczny’. Również dodanie rakiety do takiego ‚kosmicznego statku’ nie pomoże nim kierować, natomiast sprawi, że ten bezładny ruch będzie bardziej gwałtowny i będzie  kręcił tym statkiem’ w przeróżne strony z większą siłą, a statek nie będzie mógł się ani zatrzymać, ani nie da się nim sterować, ani mierzyć prędkości, ani pokonanego dystansu w próżni.

A co na to nasa?  Na filmiku widzimy, że to, co nasa podaje  nam do wierzenia, to możliwość ‚sterowania w kosmosie’ i ‚idealne połączenie (dokowanie) w kosmosie’. Taka garść bananów dla małpiej widowni, czy ktoś to kupuje?
To nie koniec kosmicznego karmienia zoo, bo następnie ‚grawitacja ciągnie ten statek z powrotem ku ziemi’  nieważne, że po drodze jest jeszcze ‚grawitacja słoneczna’ , z założenia powinna być silniejsza, niż ziemska, skoro mowa o modelu układu słonecznego. Tak więc statek(albo sonda, ) szczęśliwie powraca, a w Hjuston panowie inżynierowie cieszą się jak dzieci, są oklaski, uściski i można otwierać szampana.

Następnie możemy z zapartym tchem wyobrazić sobie taką scenkę, nasa w drodze na pędzący księżyc, orbitowanie i lądowanie i zatrzymanie z wyhamowaną prędkością, w sekundzie, do zera! No a potem nasa ma dla widowni video, na którym ląduje lądownik, tyle, że grunt pod lądownikiem  jest cały czas w tym samym miejscu, ale to trzeba wybaczyć specom z Hollywood, najwyraźniej nie przewidzieli, że po tylu latach ktoś to zauważy i wrzuci na YT.
Nie widzimy też żadnego kręcenia się,  trzęsienia,  łazik osiada na ‚powierzchni księżyca’, (z taką maestrią jak pszczoła na kwiatku ), a małpia widownia niczego nie podejrzewa. Najdroższe światowe reality show, z przeznaczeniem dla urobionej widowni.
Następnie mamy kolejny raz powtórzenie ‚lądowania’, kilka fotek i czas na refleksje, albo zajadanie bananów..
Żaden wehikuł nie zyskuje  zdolności  poruszania się w ‚pustce kosmicznej’,  bez względu na to, jak kosmicznymi przydomkami byłby obdarzony.

Autor filmu zwraca też  uwagę na fakt, że jeśli ‚Ziemia pędzi z taką zawrotna prędkością, z jaką  się uczy ludzi, że pędzi’, to rakieta, która miałaby orbitować naokoło  Ziemi, musiałaby pędzić jeszcze szybciej, aby wystartować z jej powierzchni , a takiego przyspieszenia nie mógłby przeżyć człowiek, następnie musiałaby zwalniać i przyspieszać, podobnie, do biegacza okrążającego jadącego rowerzystę, który przy wyprzedzaniu rowerzysty musiałby przyspieszać, a następnie zwalniać i tak w kółko, aby utrzymać ten sam dystans do rowerzysty, okrążając go.
Bo nawet w przestrzeni grawitacja ciągnie do dołu, a nie na boki. (Autorowi prawdopodobnie chodzi tu o działanie ‚przyciągania’, bez efektu siły odśrodkowej)
‚Zapraszam na film: