Archiwa tagu: Zmiana czasu

Godzina Minus Jeden..

.. jak co roku, w naszym kraju, od lat 70-tych ubiegłego wieku, czeka nas bezpowrotna strata jednej godziny, i to  w dzień *obchodzenia Pamiątki Zmartwychwstania Pańskiego, bo karne przesuwanie wskazówek zegarków o godzinę do przodu, ma się odbyć w nocy *z soboty 26 marca na niedzielę 27 marca 2016 r.; z godziny 2  na godzinę 3,  więc o godzinę krócej będziemy spali, aż do kolejnej zmiany czasu na  ‚zimowy’.

O kuriozum tego marnowania czasu nas wszystkich, pisałam już na moim blogu, w temacie pt : ‚Zmarnowany Czas’, ale dodatkowo chciałabym się podzielić z Gośćmi mojego bloga, jednymi z ciekawszych fragmentów artykułu, znalezionego w sieci.

Są to urywki z artykułu o wymownym tytule: Zmiana czasu to tresura.
Cytuję za źródłem:
‚Zmiana czasu to nic innego jak tresura i proste ćwiczenie na posłuszeństwo. Da się z nią żyć, choć jednocześnie zyskuje się świadomość życia w rzeczywistości, w której władza może wymóc na nas wiele, zupełnie nie pytając nas o zdanie. (..)czy komuś przyszło do głowy, żeby od razu zorganizować referendum, właśnie w sprawie zmiany czasu? Wątpię. Nawet, jeżeli ludzie coraz głośniej będą mówić, że zmiana czasu nie ma sensu, to ostatecznie dostosują się do niej i będą funkcjonować według nowego rozkładu. Jak w zegarku.

PS Od kilku lat w przededniu zmiany czasu po sieci krąży fragment książki Wiktora Suworowa „Wybór”. Nie trzeba doceniać, ani nawet znać, twórczości tego byłego oficera sowieckiego wywiadu, aby docenić jego trafność, dlatego mimo jego objętości, pozwalam sobie zacytować go w całości, ponieważ w przededniu zbiorowego szaleństwa zegarkowego trudno o lepszą pointę. (..)’

Zgadzam się z powyższym i niniejszym cytuję rzeczony fragment w/w książki:

‚”Dziś zaczniemy od omówienia twojego wypracowania o tym, jak zniewolić sto milionów wolnych obywateli.
Wiesz, Feniks, muszę przyznać, że nie wszystko w twoim wypracowaniu jest dla mnie jasne.
- A cóż w tym niejasnego? Jest defilada na Placu Czerwonym. W każdym szeregu po dwudziestu ludzi. W każdym sektorze dziesięć szeregów, dwustu ludzi. Tych sektorów jest po horyzont. Maszerują równo, aż miło patrzeć. Każdy żołnierz przez okrągły rok wyciskał z siebie siódme poty, szkoląc się na defiladę. I to nie tylko w Moskwie, ale wszędzie. Pytanie: czy wyrzucanie wyprostowanych nóg powyżej pasa, wypinanie piersi i zadzieranie brody powyżej nosa przydatne jest na wypadek działań wojennych? Po co tracić czas na ćwiczenie kroku defiladowego? Odpowiedź: po to, żeby zmusić tysiące ludzi do reagowania w sposób bezrefleksyjny, przyzwyczaić ich do słuchania rozkazów, a nie zdrowego rozsądku.
- Trudno się nie zgodzić.
- Dobrze. W takim razie trzeba podobne ćwiczenia zastosować wobec setek milionów ludzi.
- Zmusić obywateli, żeby maszerowali krokiem defiladowym?
- Niekoniecznie. Mam na myśli treść, a nie formę. Najważniejsze, żeby te ćwiczenia były absurdalne i żeby równocześnie dotyczyły setek milionów ludzi. Najlepiej zmusić ich do wykonywania jakiegoś kretynizmu. Regularnie.
- Masz przykłady takich kretynizmów?
- Można na przykład zmusić całą ludzkość, żeby dwa razy w roku przestawiała wskazówki zegarów.
- Czym to uzasadnić?
- Oszczędnością energii.
- To prawda?
- Skądże znowu! Najważniejszym odbiorcą energii elektrycznej są fabryki. Na drugim miejscu są środki transportu. Przesuniemy wskazówki, czy nie przesuniemy – i tak ilość zużywanej energii nie ulegnie zmianie. Poważnym odbiorcą są kopalnie węgla. Tam zawsze ciemno. Albo oświetlenie ulic. Światło włącza się kiedy jest ciemno, a wyłącza kiedy jest jasno. Co zmieni przestawienie wskazówek?
- Część energii wykorzystują ludzie w swoich mieszkaniach…
- Słusznie. Niecały jeden procent. Ale w ramach tego procentu też nie wszystko idzie na oświetlenie. Niebawem nadejdą takie czasy, że ludzie będą mieć elektryczne żelazka, elektryczne maszynki do mielenia mięsa, telefony na prąd, radia, elektryczne kino domowe. Możesz kręcić wskazówkami zegara w każdą stronę i nie wpłynie to w żaden sposób na zużycie energii. Zresztą z oświetleniem mieszkań to wygląda podobnie: latem i tak jest widno i nie ma znaczenia, czy wstajesz o piątej, czy o dziesiątej. Z kolei zimowym rankiem i tak jest ciemno i nie obejdzie się bez oświetlenia. Nieważne, czy jest godzinę wcześniej, czy później.
- Zatem uważasz, że nie będzie żadnego pożytku z przestawiania zegarów?
- Będą tylko kłopoty. Masa kłopotów.
- I nikt nie będzie oponować?
- Tłum nie potrafi myśleć. Tłum przyjmie to jako coś naturalnego. Sam będzie sobie przysparzać nowych problemów. Jeśli tylko narzucimy ludzkości z dziesięć takich idiotycznych zachowań, jeśli sprawimy, że wszyscy podporządkują się bez zastrzeżeń, wtedy zawładniemy światem.
Wspaniały pomysł: zmusić miliardy ludzi do absurdalnych zachowań wbrew ich interesom i zdrowemu rozsądkowi.

„Wybór”, Wiktor Suworow; tłum. Andrzej Mietkowski, Rebis Dom Wydawniczy, Poznań 2010′

Zmarnowany czas*..

Jako dziecko oglądałam film radziecki, o powyższym tytule*, który przypomniał mi się przy okazji  dzisiejszej zmiany czasu na ‚zimowy’, albo raczej na  normalny, czyli taki, jaki był dopóki nam go nie zaczęto podkradać. Niestety straty czasu nie da się nadrobić, bo jak tu zwrócić sen tym, którym go skrócono? Większość z myślących ludzi jest zgodna co do tego, że zabieg ‚zmiany czasu’ jest nieopłacalny, a rzeczone oszczędności pozorne, jak to więc jest i dlaczego wszyscy się na to zgadzamy? Ludzie psioczą, ale stado prze w wyznaczonym kierunku..
Kilka miesięcy temu, przy zmianie czasu na ‚letni’, ktoś napisał, cytuję za (źródłem)
‚W ostatnią sobotę odbyliśmy wszyscy podróż w czasie, (..)na podstawie dyrektywy UE 2000/84/EC (..) Nastąpiła tak zwana zmiana czasu. Rytualne sprawdzenie, czy obywatele nadal robią dowolną durnotę, której chcą od nich ich władcy. Oficjalnie jest to dostosowanie się do pory roku i mityczne oszczędności, których nikt nie zna.
Dobrze znane są za to negatywne skutki manipulowania przy czasie. Pierwszym lepszym przykładem jest każdorazowy chaos na kolejach, zdezorientowani pasażerowie itd. Zwykli ludzie wstając rano w niedzielę nie byli pewni która właściwie jest godzina, bo ich urządzenie mogło się przecież nie przełączyć automatycznie.(..)
Są konkretne badania dowodzące, że zmiana czasu powoduje depresję, rozkojarzenie prowadzące do częstszych wypadków drogowych, oraz poważne choroby kardiologiczne związane z rozregulowaniem stylu życia, niedosypianiem i wczesnym wstawaniem. Podobno w okresie zmiany czasu jest o 1/4 więcej zawałów niż normalnie.
Po co zatem ludzie to robią? Otóż okazuje się, że wymyślili to amerykańscy masoni, a pierwszymi postępowcami, którzy to wprowadzili byli Niemcy i Austro-Węgry. Potem gdy wróciła Polska ten nienaturalny czas letni wprowadzono tylko raz, w 1919 roku, ale szybko z tego zrezygnowano.
Potem obowiązkowy czas letni dla tego co zostało z Polski wprowadził Adolf Hitler i jego innowacja trwa do dzisiaj. Wszyscy rytualnie zmieniają godziny, męczą się a nawet umierają, a wszystko to w imię stadnego ćwiczenia, złośliwego eksperymentu z przeszłości, który został zaimplementowany przez bezrefleksyjnych polityków, którzy narzucają to być może nawet nie wiedząc po co.
Na świecie coraz więcej krajów rezygnuje z czasu letniego, ale wciąż lista otumanionych, którzy rezygnują ze swojego normalnego czasu słonecznego jest całkiem spora.
 Zawsze po takiej operacji pozostaje spora ilość zegarów, które mozolnie się przestawia a potem gdy już wszystkie działają według jednego czasu nadchodzi kolejna zmiana i robota głupiego zaczyna się od nowa.

Czy wobec powyższego, nie byłoby najlepszym rozwiązaniem ponowne zaimplementowanie zegara słonecznego, przy którym nikt, oprócz  Pana Boga, nie potrafi manipulować? ..