Miesięczne archiwum: Lipiec 2016

Tytani(k) przestworzy, czyli nowa era?..

Nie tak dawno prezentowałam na moim blogu temat opisujący wyczyn Auguste’a Piccard’a, oraz późniejszy lot balonem  dookoła świata w wykonaniu jego wnuka Bertrand’a Piccard’a, a tu po raz kolejny spotykamy się z podniebnym wyczynem tego samego wnuka, który tym razem, wespół z innym Szwajcarem: Andre Borschberg’iem polecieli w  podróż ‚dookoła świata’, samolotem napędzanym ‚energią słoneczną’.

W tym miejscu, zanim przejdę do omówienia szczegółów tego wyczynu, o którym większość słuchaczy może mieć wyobrażenie – na wzór podróży ‚dookoła świata’, Krzysztofa Kolumba*, pozwolę sobie na małą dygresję; –  tak się ostatnimi czasy składa, iż prym w wydarzeniach na miarę i europejską i światową, wiodą Szwajcarzy. Tyczy się to nie tylko w/w wyczynu, bo okazuje się, iż ten niewielki górzysty kraj, który nawet podczas II wojny światowej potrafił rozsądnie w niej nie uczestniczyć, i nie rzucać się tym samym w oczy ani aliantom, ani ich adwersarzom, obecnie zaczyna wysuwać się z cienistych Alp, na arenę świata, z bezprecedensowym rozmachem,  czego dowodem może być impreza z otwarcia tunelu Goddart’a z czerwca br., która mogła skłonić do zadumy nad jej komunikatem, nawet najzagorzalszego sceptyka.

Czym jeszcze  Europa zostanie zaskoczona z tego, lub innego kierunku, czas pokaże, a chodzą słuchy, że nuda spokojnego życia nam nie grozi, co skrajni optymiści wdzięcznie określają: życiem w ciekawych czasach.

*poniżej obrazek z materiału, którego link podałam wyżej, a który ma wzmacniać takie właśnie dookoła-światowe wyobrażenie: – globus na tle płaskiego horyzontu, na wypadek gdyby komuś zbyt płasko kojarzył się sam horyzont.

*solarImpulse-globus

A poniżej dla kontrastu inny widok zaiste, (aczkolwiek z sugestią, że to w ramach wyśmiewania się z płaskości ziemi.)

solar-flatearth

Wracając do lotu samolotem wyprodukowanym przez firmę Titan Aerospace, cytuję za źródłem:

‚Historyczny rekord pobity! Napędzany energią słoneczną samolot Solar Impulse 2 zakończył podróż dookoła świata. Szwajcarski pilot Bertrand Piccard wylądował bezpiecznie w Abu Zabi, w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Samolot o napędzie słonecznym kończy lot dookoła świata. Trwało to długo…
Jeszcze nigdy do tej pory żadna maszyna, pobierająca energię ze słońca, nie pokonała takiego dystansu.

Długa podróż

Podróż była podzielona na siedemnaście etapów; łącznie trwała prawie półtora roku. Samolot nie zabierał paliwa, podczas lotu wykorzystywał 17 tysięcy ogniw słonecznych. W dzień ładował akumulatory; nocą korzystał ze zgromadzonych w nich energii.

Już wcześniej, podczas podróży nad Pacyfikiem, pilot pobił rekord lotu solarnym samolotem zarówno jeśli chodzi o czas jak i o odległość. Ekipa Solar Impulse 2 promuje nie tylko technologię, ale także energię odnawialną.

Pilot Bertrand Piccard mówił BBC, że koniec podróży dookoła świata będzie jednocześnie początkiem nowego etapu. – My wymyślamy lotnictwo bez paliwa. Zakładam się, że za dziesięć lat będziemy mieli elektryczne samoloty, pokonujące krótkie i średnie odległości z pięćdziesięcioma pasażerami, bez produkowania zanieczyszczeń i hałasu – mówił.

Dwóch pilotów

Piccard leciał na zmianę z drugim pilotem, także pochodzącym ze Szwajcarii, Andre Borschbergiem. Łącznie pokonali około 30 *tys. kilometrów.’

(* inne źródła podają 40 tys.)

Co do  korzystania z energii słonecznej, to genialnym wynalazcą był nie kto inny, a Tesla,  ale on znał również prawdę o elektryczności w eterze, a to burzyło całe to rusztowanie dla  zwiedzenia ostatecznego, do którego jest niezbędny System Słoneczny, z gigantycznym, wybuchowym reakcjami jądrowymi słońcem w środku, wokół którego krąży ziemia i inne planety, a który to  malusi wobec ogromnego kosmosu system, insynuuje, iż  my ludzie w ogóle jesteśmy nieistotni.

Oczywiście, my zwykli zjadacze ciężko zapracowanego chleba, nie mamy czasu ani odpowiedniego ‚ukształcenia’, aby dociekać, jak te wszystkie akumulatory i ogniwa fotowoltaiczne przetwarzają energię jądrową ( niby tę ze słońca, gdyby słońce było ognistą gazową kulą) w elektryczną, ale na tym znają się przecież najlepiej specjaliści.

Osobiście, jako Gospodyni Domowa,  na nośnikach energii takich jak gaz i prąd, znam się tylko doświadczalnie, dlatego zdaję sobie sprawę, że nie jest to podejście stricte naukowe, bo teoretycznie  nie byłabym w stanie wyprowadzić żadnego wzoru na takie używanie, nie mniej jednak pozwolę sobie podejść do tejże konwersji z dużym dystansem, skoro powszechnie wiadomo, że przekształcanie energii jądrowej w elektryczną, dokonuje się w elektrowniach, w taki sposób, że : w reaktorze jądrowym energia pozyskiwana jest z łańcuchowej reakcji rozszczepiania jąder pierwiastków ciężkich. Jądra tych pierwiastków muszą wcześniej nabrać dużych energii cieplnych. Końcowym efektem działania reaktora jest „zwyczajna” energia cieplna i mechaniczna pary wodnej, która trafia do turbiny parowej i jest przekształcana w sposób konwencjonalny w energię elektryczną.

W związku z powyższym, nie powinno dziwić, że w tym miejscu  przypomniał mi się proces określany naukowym terminem: czaga-czaga, który przetwarza ekskrementy w wodę pitną na ‚stacji kosmicznej), ale czy my zwykli ludzie musimy być aż tak dociekliwi? Czy nie powinno nam wystarczyć, że coś pokazują, że lata , a jak to lata, tego nie musimy już wiedzieć dokładnie, bo jeszcze by się mogło okazać, że po pierwsze Tesla miał rację, a po drugie,  zostałoby to na-ten-tychmiast wykorzystanie przez  sprytnych domorosłych majsterkowiczów, którzy wpadliby na to, jak przetwarzać elektryczną energię słoneczną, w elektryczną energię na własny niezalegalizowany, domowy użytek, bez konieczności montowania horrendalnie drogiego i stosunkowo mało wydajnego sprzętu, w postaci dostępnych  ‚baterii słonecznych’,  do uzyskiwania ‚darmowej energii ze słońca’.

Ktoś mógłby teraz powiedzieć: – każdy by tak chciał, a tak nie można, najprawdopodobniej dlatego, że – jak to powiedziała w jednej ze scen, sfabularyzowanej przez Japończyków książki; autorstwa Francess Hodgson Burnett, postać imieniem Lawinia: – wtedy wszyscy umarliby ze szczęścia.

W każdym razie nadzieje, wyrażone przez wnuka Auguste’a Piccard’a, że w przyszłości można się będzie spodziewać lotnictwa ‚bez produkowania zanieczyszczeń i hałasu’, brzmią entuzjastycznie, aczkolwiek ten samolot, którym leciał hałas* robi i to spory, (w 0.46 sek.filmu), podobny zresztą do wiatraków, do wytwarzania energii z wiatru, (- a to nie wyklucza też takiej teorii, że w tym głównie tkwi sekret poruszania się samolotu, prawda?)

*Polecam ten materiał jeszcze z tego względu, że to, co mówi B.Piccard brzmi i symbolicznie i dziwnie, w zestawieniu z całą scenerią i otoczka, która pretenduje do osiągnięć naukowych, cytuję:

-Jestem teraz na wysokości 3000 stóp, 1000 m.
Możesz odnieść wrażenie, że znajdujesz się w opowieści science fiction.
Bo gdy patrzysz na słońce, (..) myślisz, wow, to jakaś prawdziwa magia
Podczas tych dni i nocy , to jest taki mały domek na niebie, gdzie jem, podgrzewam posiłki, używam toalety, mogę rozłożyć siedzenie , by móc spać.
(..) mamy wreszcie pierwszy samolot zasilany energią słoneczną.
Czysta technologia dzisiaj może osiągnąć niewiarygodne cele, i latać bez paliwa, dalej niż za pomocą paliwa.
Możesz lecieć siłami natury, lecisz dzięki słońcu.
To jest nowa era dla energii. I to jest to, do czego chcielibyśmy zainspirować ludzi.

I tu moja uwaga:  jakiż mógłby być ‚lepszy i bardziej uzasadniony’ cel, zaprezentowania ludzkości ‚nowego rodzaju napędu’ bez konwencjonalnego paliwa? Czyżby chodziło tylko o samoloty..?  ( O samochody chyba nie za bardzo przecież chodzi, bo nie są powszechnie spopularyzowane.) A czym można jeszcze nowocześnie i z duchem czasu polatać i to het daleko, bo przez cały ‚Układ Słoneczny’ i jeszcze dalej?..  Co trzeba pokazać ludziom, którzy naoglądani filmami sf pamiętają, że na napędzie spalinowym ‚statki kosmiczne’ w kosmosie nie latają?..  A czym do nas ewentualnie podlecieć mogliby ‚kosmiczni bracia’, ci, z którymi już niektórzy politycy mają ‚kontakt’, i o tym wszem i wobec mówią?..
A w jaki sposób niby latają obiekty, widziane w wielu miejscach od wielu dziesiątków, a nawet setek lat, o których dopiero ostatnio robi się coraz głośniej i można o tym posłuchać i pooglądać na portalu YT?

Czyli ta nowa era, o jakiej wspomniał wnuk Auguste’a Piccard’a, jest już zainaugurowana, teraz trzeba wyglądać, co będzie dalej, skoro – jak informuje ten portal: w dziale : nauka: Odkryto planetę z trzema słońcami. 

Tamże -jak wynika z podpisu, takie oto – uwaga:  – foto!3słońca

A do tego, na tym samym portalu, również w dziale :nauka, mamy kolejne info, że: ‚Astronomowie odkryli ponad tysiąc nieznanych wcześniej galaktyk. Umożliwił to afrykański teleskop MeerKAT. Co ciekawe maszyna… nie uzyskała jeszcze pełnej mocy!(..) W przyszłej dekadzie system wejdzie w skład najpotężniejszego radioteleskopu w historii: będzie to SKA, składający się z nawet 2 tys. anten, rozsianych na południu Afryki, w Australii i Nowej Zelandii.’

Powyższa wiadomość nosi tytuł: Sięga tam, gdzie wzrok nie sięga. Afrykański teleskop pomógł odkryć tysiąc galaktyk – więc przy tej okazji rodzi się też  pytanie, a co z satelitami? -, o których chodzą słuchy, że ich w ogóle nie ma, i nigdy nie było, nie licząc tych z kreskówek ‚z kosmosu’.  Hubble do lamusa?.. A watykański :Lucyfer?..

Podsumowująco: Zapowiada się zasysanie energii, na maxa, widać w przygotowaniu kroją się poważne podróże kosmiczne, w które nikt nie będzie wątpił, skoro nastała nowa era lotów bez paliwa, tylko na energię słoneczną. A skoro według teorii obowiązującej, jako jedynie naukowej, tych słońc mamy bez liku, we wszechświecie, którego końca też nie widać, takich naukowych relacji, w których będziemy mogli się poczuć, jak w filmie sf, również zapowiada się całkiem sporo.

 

Plenarne przekazy planetarne..?

Wyobraźmy sobie taką scenerię: naszym oczom ukazany jest bezmiar kosmosu, przez który mkniemy z zawrotną prędkością, aż dolatujemy do obrazu, który jest znany na całym świecie – od najmłodszych do najstarszych, pod internacjonalnie i swojsko- rodzinnie  brzmiącą nazwą : Blue Marble, albo Planeta Ziemia, albo Nasz Glob.. następnie okazuje się, ze to był tylko sen-koszmar,  który dręczył bohatera, już w pierwszych kadrach, najnowszego filmu, z gatunku sf, pt. ‚Dzień Niepodległości 2.

Czego dotyczył ów koszmar?, – bo przecież nie tego swojskiego wizerunku miejsca, na którym współczesna  ludzkość zwykła myśleć, że mieszka, wiruje z zawrotną prędkością, ale nie odpada dzięki magicznej sile ‚grawitacji’ , i która zwykła uważać, że jest tutaj nie tylko jedynym Gospodarzem, ale także nie spodziewa się żadnych niespodziewanych odwiedzin z-nie-wiado-mo-skąd, a już najmniej z miejsc, które dla współczesnego człowieka są mniej realne, niż ‚otmęty  bezmiaru kosmosu’, i niewielu zdaje się to wiedzieć, że usytuowane znacznie straszniej, bo pod stopami zabieganych mieszkańców ziemi..

Oczywiście  na tym filmie, w pierwszej części, takie odwiedziny były już raz, ziemianie wygrali, no a z dalszej części filmu  dowiadujemy się, że po tym jakże jednoczącym całą ludzkość ataku – ‚istot-z-kosmosu’, ludzkość podniosła się ze zgliszcz, zjednoczyła, wszyscy się super dogadują i korzystają z technologii ‚obcych’, ale tylko w celach podniosłych, takich jak na przykład, niwelowanie siły ‚grawitacji’ i osiągi w prędkościach.
Po takim wizjonerskim wstępie, nie trudno się rozmarzyć i popuścić  wodzy fantazji jeszcze bardziej, i zwizualizować sobie, jak to będzie fajnie, gdy ludzkość weźmie się zu-zamen-do-kupy , a zwykli ludzie nie będą już głupio prowadzili żadnych wojen, martwiąc swoich umiłowanych przywódców takim zachowaniem, ale zechcą wreszcie  żyć normalnie, bez tego rodzaju ekscesów, od których trzeba ich potem ratować uprawiając mądrą i pokojową politykę.

W każdym razie scenariusz filmu z pewnością mógłby się spodobać prezydentowi Reaganowi, który w jednym ze swych przemówień (ten fragment przemówienia, który jest dostępny w materiałach na moim blogu), sugerował (sparafrazuję, ze gdyby tak pojawili się  ‚obcy- kosmici’, to wreszcie ‚zjednoczyłoby ludzkość we wspólnym celu’. Scenarzyści  filmu Dzień Niepodległości 2, podchwycili tę ideę, której realizacja wyglądałaby tak, że ‚nie byłoby trzeba już  walczyć przeciwko tyranii i wyzyskowi, ale w skonsolidowaniu ponad wszelkimi podziałami, ramię w ramię, o prawo do życia’.

Na tym chciałam zakończyć te filmowe streszczenie, i zasugerować, by zainteresowani resztę oglądnęli na własną odpowiedzialność, ale kolejna scena, zaraz ta po miłej pogawędce w kuluarach świata politycznego,sprowokowała mnie do kolejnego komentarza.
Co zatem ukazuje się nam przed oczami? Ano jest to scena, po która mógłby poczuć ukłucie zazdrości w sercu, sam Stanley Kubrick, aczkolwiek scenarzyści posunęli się nieco dalej, jak na współczesne możliwości przystało – mamy więc typowe kubrick’owe księżycowe scenario, w oddali niebieszczy się Blue-Marble, jak malowana, a w środku pojazdu, który tym razem został wyposażony w wielkie, jak okna weneckie luki, o przypadkowym kształcie piramidalnym, widzimy luzackich kosmonautów, w strojach ranczerów i z takim samym luzem prowadzących pogawędkę. Następna już scena pokazuje jakieś instalacje zwane stacją, – tylko, że w tle ziemia, która wcześniej  tak malarsko niebieszczyła się, teraz bardziej przypomina siny i cienki rogal księżyca, ale może się czepiam? Dalej mamy scenę z dokowania, sprzętem  jakby wypożyczonym z instalacji przyspieszacza hadronów, albo innych gwiezdnych wrót. Oczywiście o stosownych dźwiękach w kosmosie też nie zapomniano, bo widzowie są  przyzwyczajeni do słuchania odgłosów  ‚w i z próżni  kosmicznej’.

Potem mamy standardową akcję, gdzie jeden z kosmonautów-ranczerów wykazuje się refleksem i nie dopuszcza do poważnej awarii, wszystko się stabilizuje, ale jakiś ser wyższy rangą nie docenia tego wyczynu i dochodzi do reprymendy, no i kosmonauta-ranczer wraca do bazy na ziemi.
Jesteśmy dopiero w 8 minucie filmu, a już tyle się dzieje. Mam tu na myśli epatowanie widza obrazami, których ‚kosmiczny’ przekaz nie pozostawia cienia złudzeń, co do współczesnej wersji świata, mimo, że przecież Kubrick pokajał się publicznie za to dziejowe oszustwo.

Film trwa oczywiście dłużej , z mnóstwem totalnej zawieruchy,  wsród efektów zwanych specjalnymi, do których również, a nawet szczególnie, należy zaliczyć wszystkie wizerunki  ‚naukowych’ totemów ,typu ‚Układ Słoneczny’ z ‚planetą ziemia’,  ludzkość czeka zapowiedź kolejnych przygód we wszechświecie, w ramach eksploracji międzygalaktycznej. To wszystko ma umożliwić kolejny skok technologiczny, jaki zostanie dokonany,  w ramach tej – do połowy pełnej szklanki :czyli kolejnej ‚globalnej’ , wojennej konfrontacji z obcymi, ( którzy ponownie jawią się w image’u insektoidalnym, ale możliwe, że nie ma to nic wspólnego z entomologicznymi sympatiami scenarzystów, – w tym miejscu polecam znacznie bardziej wstrząsowe, niż wyobraźnia filmowców – wykłady Harald’a Velli).

. Widz po wyjściu z kina, nie może mieć co do tego, w jakim modelu świata przyszło nam żyć współcześnie,  żadnych wątpliwości.To jednak nie wszystko, bo gdyby teraz, taki wyepatowany ‚kosmicznymi’ obrazami  amator filmów sf,  usłyszał , gdzieś przypadkiem, że  są już oficjalne wypowiedzi o kontaktach międzygalaktycznych; to możliwe, że w końcu nie poszłyby na marne, lata przygotowań przez przemysł filmowy, po setkach lat urabiania umysłów maluczkich, do przyjęcia jedynego niepodważalnego modelu świata, który ‚sam się wyewoluował z niczego i jest naukowy, oraz posiada inne rasy galaktyczne, zainteresowane naszymi  ziemskimi sprawami’.  A wtedy nareszcie ludzkość będzie gotowa do przyjęcia jutrzenki Nowego, Lepszego Zjednoczonego Dla Dobra Ludzkości i Świata.

Nie muszę chyba dodawać, że bez zaimplementowania w umysł współczesnego człowieka modelu heliocentrycznego, ten wielowiekowy plan dziejowego zwiedzenia nie mógłby się ziścić, bo wtedy ludzkość miałaby świadomość, kogo całe to ‚kosmiczne towarzystwo’ reprezentuje i skąd de facto przybywa.

Na tym koniec fabuły filmowej, której prezentacja jak mniemam, dobrze wprowadza w kosmiczny klimat, bo teraz chciałabym zaprosić Gości mojego bloga na szczegóły z prawdziwego życia, w bardzo podobnym klimacie.

Oto oficjalna wypowiedź, z dnia 28 czerwca br.  Jean-Claude Juncker’a , przewodniczącego komisji UE:
Musimy być świadomi, że ci, którzy obserwują nas z daleka są zmartwieni.
Widzieliśmy (spotkałem) i wysłuchaliśmy  wielu przywódców z innych planet..
Są bardzo zaniepokojeni, ponieważ zadają pytania dotyczące tego, jaka będzie UE,
więc musimy zabezpieczyć Europejczyków, jak również i tych, którzy obserwują nas z daleka.

wypowiedź Junckera

(zdjęcie z linku do oficjalnej wypowiedzi)

(Dwaj panowie komentujący ten materiał, sami wydają się być mocno zaskoczeni taką wstrząsową informacją – wszak mamy do czynienia nie z filmem sf, ale z oficjalną wypowiedzią przed międzynarodowym gremium, widać ‚sprawy kosmiczne’  to nie ich działka, ( aczkolwiek te informacje, którymi się dzielą, a  które miałam okazję wysłuchać, są bardzo ciekawe.)

Szkoda tylko, że wcześniejsze komentarze pod tym materiałem , które sugerowały – z czym i ja się zgadzam, że ‚kosmici’ to byty demoniczne, zostały usunięte.*

* sprawdziłam (16.07.2016)- ten komentarz ( o bytach demonicznych) jest ponownie.

Cuda z Nieba/ Miracles from Heaven 2016 – film

Jan. 9:1-3
1. A przechodząc, ujrzał człowieka ślepego od urodzenia.
2. I zapytali go uczniowie jego, mówiąc: Mistrzu, kto zgrzeszył, on czy rodzice jego, że się ślepym urodził?
3. Odpowiedział Jezus: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, lecz aby się na nim objawiły dzieła Boże.

Z wielką przyjemnością zapraszam Gości mojego bloga, na kolejny film, (dostępny w sieci) pt: Cuda z Nieba/ Miracles from Heaven 2016. Fabuła filmu została oparta na kanwie prawdziwych wydarzeń, w życiu pewnej szczęśliwej – do pewnego momentu – rodziny, która nagle staje przed bardzo trudną próbą..

Czasami wierzący i co gorsza ich dzieci, przechodzą przez dolinę cierpienia i ani oni sami, ani ich otoczenie nie potrafią sobie tego ‚racjonalnie’ wytłumaczyć.
Szukając tego wytłumaczenia, można przy tym nieopatrznie  zranić kogoś cierpiącego i jego najbliższych, dodając do tej goryczy cierpienia jeszcze jedną kroplę niezrozumienia czy fałszywego osądu.  Jest takie przysłowie: zdrowy chorego nie zrozumie i jest ono bardzo prawdziwe.
Jednak ostatnie słowo zawsze należy do Stwórcy, a On ma  moc zaingerować w sytuacje kompletnie z ludzkiego punktu widzenia beznadziejne, jak na przykład nieuleczalna choroba dziecka, albo utrata wiary i zaufania do Boga z powodu trudnych przejść życiowych. Jednak warto Bogu  ufać zawsze, i spodziewać Jego pomocy!

Wspaniała, budująca wiarę historia, dająca nadzieję tym, którzy być może teraz przechodzą podobne, bardzo trudne, albo wręcz beznadziejne z ludzkiej perspektywy sytuacje.

Poniżej trailer.:

Płaskość ziemi krok po kroku..

Zapraszam na kolejne spotkanie z Dave’m Murphy’m ( wcześniejszy materiał z omówieniem tematu płaszczyzny ziemi, również znajduje się na moim blogu).
Dave Murphy  przedstawia dowody, które go przekonały, gdy zaczął zagłębiać się w ten temat; o tym, że żyjemy na płaskiej ziemi, a nie na wirującym i kręcącym się wokół słońca globie, a następnie skłoniły do logicznej konkluzji, że nasz świat został stworzony w tak niezwykły sposób przez samego Stwórcę, a Jego stworzenie  – nie jest przypadkowym ,  ‚wyewoluowanym z wielkiego nic';  pyłkiem w kosmosie. Dave Murphy do czasu, gdy zaczął badać to zagadnienie był ateistą, a teraz wierzy w Stwórcę! Mówi też o konsekwencjach zasiania w umysłach ludzkich, tego dziejowego kłamstwa i jak to zostaje wykorzystane przeciwko ludziom.

Usłyszymy kolejno o:
1. Co nam  mówi urządzenie zwane żyroskopem, jaka jest wersja pilotów, a jaka producenta tego urządzenia, i co z tego wynika.
2. Wypowiedzi o ziemi ‚głównego astrofizyka w Ameryce’ Neil’a de Grasse Tyson’a i wnioski D.Murphy’ego, nawiązujące do tej wypowiedzi w ‚majestacie nauki’.
3. Kolejne wnioski D.Murphy’ego, związane z hipotetycznym obrotem ziemi wokół własnej osi, czyli, co powinno się dziać, gdyby ziemia  rzeczywiście była kula wirująca wokół swej osi pędzącą wokół słońca, a wszystko to poruszałoby się również ‚w kosmosie’, jak to jest w kolejnym ‚majestacie nauki’ sugerowane – a jednak w rzeczywistości się nie dzieje, co skłania do konkluzji, że to gwiazdy poruszają się w powtarzalnym (tym samym) ruchu kolistym, nad nieruchomą ziemią.
4. Co proponują naukowcy i do czego są sprowadzane ich działania i powody, dla których powinniśmy  zaufać zdrowemu rozsądkowi , popartemu możliwością wyciągania właściwych wniosków z  dokonywanych obserwacji.
5. Omówienie eksperymentu w Bedford dokonanego przez Samuel’a Rowbotham’a w XIX wieku i wnioski.
6. Konsekwencje rzeczonej w teorii ziemi-kuli ‚krzywizny’ i wnioski. Jak naukowcy starają się wybrnąć z tego, co narzuca teoria, ale czego nie potwierdzają rzeczywiste obserwacje. Przytoczona wypowiedź Neil’a de Grasse Tyson’a i jej brak sensownego uzasadnienia w świetle tego, co obserwujemy.
7. Omówienie współczesnych przykładów widzenia obiektów, których nie powinno być widać, gdyby ziemia była kulą, oraz próby ‚tłumaczenia’ tego jako ‚miraż’. Dlaczego możemy mieć pewność, że to jest rzeczywisty obraz, a nie miraż?                                                        8. Jak widzimy w perspektywie i omówienie zagadnienia widzenia na najbardziej płaskiej powierzchni na ziemi Salar de Uyuni w Boliwii, która jest jak gigantyczna płaska tafla lustra.
9. Jak to się robi w NASA – czyli wklejanki ziemi do ‚kosmosu’ – fałszywe ‚zdjęcia’ ziemi – oraz leniwe wstawki z photoshop’a na oficjalnych stronach NASA,  ‚mapa chmur’, o Galileo Space Prob, czyli oszustwo na kosmiczną skalę.
10.Sugestia, co wystarczyłoby zrobić, aby zwolennicy ziemi-kuli, mogli udowodnić  ‚ponad wszelką wątpliwość, tę teorię, co ucięłoby wszelkie dyskusje adwersarzy tej teorii.
Jednak nie robią tego, i nie zrobią, bo NIE mogą pokazać ziemi-globu, gdyż ziemia w rzeczywistości nie jest kulą.
11. Omówienie programu do śledzenia lotów Flightradar24. Nie ma możliwości śledzenia lotów na ‚półkuli’ południowej, zagadka dla dociekliwych czyli dlaczego w tym rejonie nie działa GPS? Historia pewnego lądowania awaryjnego z powodu akcji porodowej ( pisałam już o tym na blogu). Omówienie lotów przy ‚biegunie’ południowym.
12. Antarctic Treaty – Układ Antarktyczny, który jako jedyny nie został nigdy złamany, a wszystkie państwa  zgodnie go przestrzegają. Ten  pokojowo-zgodnie-nienaruszalny fenomen jest niezrozumiały w świetle tego, co dzieje się w pozostałej części świata, a wybrzeże Antarktydy strzeżone i kontrolowany jest militarnie.
 Jarle Andhoy (na filmie nazwisko zostało przekręcone) przekonal się o tym, że ‚bez pozwolenia’ tam nie może pływać jako ostatni wolny wiking. Zaginęli tam jego dwaj przyjaciele a on przechwycony przez strażników Antarktydy został potraktowany jak przestępca.
13. Admirał Byrd i jego militarne ekspedycje. Odkrycie  wielkiego obszaru, wielkości Ameryki, o innym klimacie, z gorącymi jeziorami ( Admirał Byrd opowiadał o tym w jednym z wywiadów, są tam nieprzebrane bogactwa naturalne). To właśnie po tych ekspedycjach Antarktyda została zablokowana dla zwykłych ludzi.
Rozpoczęto zaraz po tym  Operację Akwarium (Fishbowl)  z projektu Dominic, polegająca na wystrzeliwaniu ładunków nuklearnych w górę. Co chcieli w ten sposób ‚przetestować’.. i dlaczego te konkretne nazwy nie są przypadkowe?
14.Omówienie trajektorii pocisków artyleryjskich w świetle rzeczonego ‚ruchu ziemi’, oraz lotu i lądowania samolotów – z uwagi na ten ‚ruch’, a także biorąc pod uwagę czas tych przelotów. Dlaczego teza, że cała atmosfera rusza się z ruchem obrotowym ziemi;  nie jest prawdziwa.
Co mówią nam nasze zmysły: np.zmysł odczuwania przyspieszenia?
15. O skoku Felixa Baumgartner’a - omówienie, skąd wiadomo, że ‚krzywizna’ była wynikiem filmowania przez  soczewkę rybie oko.
16. O słońcu i księżycu, rozmiar i droga nad płaszczyzną ziemi, co nam mówi obserwacja kąta, pod jakim padają promienie słońca na ziemię?                                                                                17. Co zobaczono z kamery wystrzelonej rakiety i wnioski po przeanalizowaniu grafika pozycji słońca i księżyca w tym dniu, czyli dlaczego księżyc nie powinien był być widoczny, skoro znajdował się nad Australią – według modelu ziemi-kuli: po drugiej stronie globu – a jednak został sfilmowany.
18 O lotach kosmicznych – omówienie parabolicznego lotu rakiet. Dowód na to, że kosmonauci z Challenger’a  nie zostali wystrzeleni, czyli kłamstwo o lotach załogowych. Czym był tak zwany  wahadłowiec. Oszukiwanie ludzi na biliony dolarów.
19. Omówienie kłamstwa  ‚lotu na księżyc’ i obecny między-mocarstwowy ‚kosmiczny’ zespół do oszukiwania ludzkości za ogromne pieniądze. Przykład z samochodami na ropę (z benzynowymi jest  podobnie. uwaga moja) Prowadzenia ludzkości na takiej smyczy, jaka wyznaczają potentaci finansowi świata, czyli dlaczego ciągle nie ma w użyciu powszechnym samochodów napędzanych energią elektryczną.
20. Cel ostateczny tego totalnego kłamstwa ( ten sam, o którym mówił swego czasu do Carol Rosin Verner von Braun) poprzez  kreowanie i trenowanie do postrzegania przez masy, nieprawdziwego obrazu świata i ‚kosmosu’, w co ściśle zaangażowany jest przemysł filmowy.
21. Biblia i obraz ziemi, który w niej jest dokładnie przedstawiony.
22. O Antarktydzie i o właściwościach światła księżyca, o czym ‚naukowcy’ nam nie mówią, ale każdy może to doświadczenie przeprowadzić sam, zadając tym samym kłam oficjalnej pseudo-nauce.
23. Zniewalanie ludzkości poprzez fałszywą edukację i cele takiego działania, czyli na czym polega współczesne niewolnictwo przeciętnego człowieka.
24 Stworzenie vs wielki wybuch i konsekwencje zaakceptowania pierwszej albo drugiej z tych przeciwstawnych opcji. Prawda o świecie, kontra zniewolenie i kontrola ludzkości i naszego świata poprzez  grupę ‚władców ‚.
25. O fenomenie Płaskiej Ziemi – ogromny  wzrost zainteresowania ludzi na całym świecie tematem płaszczyzny ziemi, przez ostatnie 1,5 roku. Osobiste świadectwo poszukiwań i dotarcia do prawdy o świecie; Dave’a Murphy’ego i jak to zaowocowało jego wiarą w Stwórcę.
Zapraszam na film: