Płoną góry, płoną lasy..

Wieści pogodowe, jakie dochodzą z różnych stron świata nie napawają optymizmem, trzęsienia ziemi, powodzie, no i pożary, wzmagają się. Czytamy  między innymi o pożarach:  w Tennessee, Kalifornii, w Portugalii i Hiszpanii,  na Maderze, w Izraelu, i w Rosji.

W dniu dzisiejszym, natrafiłam również tutaj na ciekawe info, z dnia 30.11.2016 o ogromnym pożarze w Tennessee, i o niezwykłym znalezisku strażaka, który pośród  pogożeliska na okolicznym obszarze, znalazł coś, co jest całkowicie niezwykłe i zaskakujące w tej sytuacji, mianowicie potwierdzenie, które wręcz wywołało u strażaka ‚gęsią skórkę’ : –  że ogień się nie ima tego, co ma zostać zachowane dla świadectwa o Bożym działaniu!
Tak więc, podobnie jak wieki temu, trzej młodzieńcy zostali zachowani od szalejącego ognia, w  rozpalonym do białości piecu na równinie Dura, gdzie zostali wrzuceni z rozkazu króla Nebukadnesara*, tak w szalejącym i trawiącym wszystko dookoła ogniu, została zachowana jedna, szczególna w swej treści kartka z Biblii!

*Historia trzech mężów o imionach: Szadrach, Meszach i Abed-Nego, których na rozkaz króla Nebukadnesara wrzucono do pieca ognistego, a oni wyszli z ognia bez szwanku, jest opisana w Księdze Daniela 3;1-33

Oto ta ocalała kartka z Biblii, a poniżej tłumaczenie  z Księgi Joela:

kartkabiblia-1

Wersety najlepiej zachowane to:
Joel. 1:13-14
13. Przepaszcie się i narzekajcie, wy kapłani, zawodźcie, wy słudzy ołtarza! Przychodźcie, noc spędzajcie we włosiennicach, wy słudzy mojego Boga, gdyż dom waszego Boga pozbawiony jest ofiary z pokarmów i płynów!
14. Ogłoście święty post, zwołajcie zgromadzenie, zbierzcie starszych, wszystkich mieszkańców ziemi do domu Pana, waszego Boga, i głośno wołajcie do Pana!

i dalej od wersetów 1;15-20
15. Ach! Cóż to za dzień! Bo bliski jest dzień Pana, a przychodzi jak zagłada od Wszechmocnego.
16. Czyż nie została zniszczona na naszych oczach żywność, a z domu naszego Boga radość i wesele?
17. Ziarna wyschły pod swymi grudami, spichrze są spustoszone, stodoły rozwalone, gdyż zboże uschło.
18. Jakże porykują zwierzęta! Stada bydła się błąkają, gdyż nie ma dla nich pastwisk; nawet stada owiec giną.
19. Do ciebie wołam, Panie: Ogień pożarł pastwiska na stepie, żar słoneczny spalił wszystkie drzewa polne.
20. Nawet dzikie zwierzęta ryczą do ciebie, gdyż wyschły potoki, a ogień pożarł pastwiska na stepie.

W polskiej notatce czytamy między innymi: Podczas gdy centrum Gatlinburgu jest nękane przez płomienie, ciężki dym i pomarańczowe niebo zawisły nad głową kierowców, którzy blokują drogi, próbując wydostać się z miasta. „To apokalipsa po obu stronach” – powiedział strażak-ochotnik Bobby Balding.

Faktycznie, widok pożaru, uchwycony poniżej jest przejmujący:

kartkabiblia-ogien

Zerknijmy przy tej okazji do Apokalipsy św. Jana, czy mówi ona coś, co miałoby odnośnik do Księgi Joela, w kontekście ognistym i braku żywności:
Obj. 6:3-6
3. A gdy zdjął drugą pieczęć, usłyszałem, jak druga postać mówiła: Chodź!
4. I wyszedł drugi koń, barwy ognistej, a temu, który siedział na nim, dano moc zakłócić pokój na ziemi, tak by mieszkańcy jej zabijali się nawzajem; i dano mu wielki miecz.
5. A gdy zdjął trzecią pieczęć, usłyszałem, jak trzecia postać mówiła: Chodź! I widziałem, a oto koń kary, ten zaś, który siedział na nim, miał wagę w ręce swojej.
6. I usłyszałem, jakby głos pośród czterech postaci mówił: Miarka pszenicy za denara i trzy miarki jęczmienia za denara; a oliwy i wina nie tykaj.

Joel. 1:10-12
10. Zniszczone jest pole, żałobą okryta jest rola, gdyż zniszczone jest zboże, moszcz wysechł, zniknęła oliwa.
11. Trwóżcie się, rolnicy, narzekajcie, winiarze, z powodu pszenicy i jęczmienia, gdyż nie ma zbiorów na polu!
12. Uschła winorośl, a drzewo figowe zwiędło; drzewo granatowe, palma i jabłoń, wszystkie drzewa polne uschły, u synów ludzkich znikła radość.

Są też i inne teksty, które wskazują na ostateczny kierunek, w jakim  się mają sprawy tego świata:
2 Piotr. 3:3-7
3. Wiedzcie przede wszystkim to, że w dniach ostatecznych przyjdą szydercy z drwinami, którzy będą postępować według swych własnych pożądliwości
4. I mówić: Gdzież jest przyobiecane przyjście jego? Odkąd bowiem zasnęli ojcowie, wszystko tak trwa, jak było od początku stworzenia.
5. Obstając przy tym, przeoczają, że od dawna były niebiosa i była ziemia, która z wody i przez wodę powstała mocą Słowa Bożego
6. Przez co świat ówczesny, zalany wodą, zginął.
7. Ale teraźniejsze niebo i ziemia mocą tego samego Słowa zachowane są dla ognia i utrzymane na dzień sądu i zagłady bezbożnych ludzi.

Mam nadzieję, że Gościom mojego bloga powyższe słowa, w zestawieniu z tym, co się dzieje na całym świecie; też dają wiele do myślenia..

Nie udawaj Greka..?

W dniu wczorajszym, przy porannej kawie natrafiłam na artykuł z października tego roku, którego tytuł prawdziwie mnie zaintrygował, bo trudno mi było oprzeć się wrażeniu, iż sama moglabym zostać zaliczona do grupy, o jakiej w artykule mowa, dlatego powinnam dowiedzieć się, jakie naukowe konkluzje, zostały światu  zaproponowane w tej materii.  Tytuł artykułu bowiem, sugeruje  już na wstępie, pomimo pytajnika, ( którego i ja lubię  też czasami użyć w charakterze wyzwania), co następuje: Ludzie głęboko wierzący mają niższe IQ?
Cytuję za źródłem:
‚Naukowcy z Uniwersytetu w Helsinkach stwierdzili, że ludzie głęboko religijni charakteryzują się słabszym zrozumieniem rzeczywistej struktury świata, a także wiarą, że obiekty przyrody nieożywionej cechują się posiadaniem ludzkich cech – dowiedzcie się, co wiara w Boga robi z ludzkim mózgiem.
„Częściej sądzą, że kwiaty i skały mogą myśleć i czuć, i zgadzają się ze stwierdzeniem, że np. kamienie są w stanie odczuwać zimno” – twierdzą badacze.
Badania ujawniły, że im wyższy stopień religijności ludzi, tym niższa wiedza dotycząca zjawisk fizycznych i biologicznych. Powodem takiego postrzegania rzeczywistości, według naukowców jest to, że wierzący w celu opisania świata zewnętrznego, często używają określeń subiektywnych.’

Jakkolwiek nie wątpię w naukową powagę  badaczy, którzy mogli dojść do takich wniosków ,obserwując na  przykład sałatę, czy inne warzywa, o których myśli się raczej w kategoriach kulinarnych, nie zastanawiając się nad istotą ich samopoczucia w tym ostatecznym dla nich położeniu, jednakże istnieją badania naukowe, które przeczą powyżej wysuwanym tezom i pokazują wyniki, które co wrażliwszych naukowców mogłyby skłonić do przejścia na breatharianizm.
Oto wymowny przykład: kaktusy uczą się japońskiego alfabetu!

Albo, rośliny reagujące tak, jakby reagował człowiek, gdyby uśpić go eterem, albo gdyby został poparzony ogniem:

Co do dociekliwości owych badaczy wymienionych w cytacie, gdyby takowa istniała w czasach, gdy Pan Jezus chodził po ziemi, z pewnością t, co powiedział o kamieniach: Łuk. 19:40. I odpowiadając, rzekł: Powiadam wam, że jeśli ci będą milczeć, kamienie krzyczeć będą, nie zjednałoby mu wśród nich zwolenników. Niewątpliwie  Pan Jezus miał subiektywny ogląd spraw, ale z racji bycia Synem Boga, był to ogląd jak najbardziej uzasadniony, co udowadniał ponad wszelką wątpliwość podczas swej ziemskiej egzystencji, jak również i potem.

(W każdym razie wiemy, że istnieją  żywe kamienie! Takie jak pyura chilensis, krwisto krwawe w środku, albo rumuńskie trovanty, rosnące po deszczu i przemieszczające się. Całkiem możliwe, że są też inne, o których jeszcze nie wiemy, że istnieją, bo to tajemnica, albo pół-tajemnica, bo jeden profesor i sześciu doktorantów twierdzą, że rozwikłali tajemnicę wędrujących kamieni po Dolinie Śmierci.

Dalej czytamy w artykule, cytuję:
‚W badaniu przeprowadzonym wśród 258 Finów, zapytano respondentów o to, na ile wierzą w istnienie „wszechmocnego, wszechwiedzącego, kochającego Boga” i zjawiska paranormalne, takie jak np. telepatia czy widzenie przyszłości. Odpowiedzi na te pytania, skorelowano z innymi czynnikami, np. z wynikami różnych badań, testów i ankiet.
Badacze wykazali, że ludzie, którzy wierzą w Boga i zjawiska paranormalne, to najczęściej kobiety. Udowodniono, że osoby takie opierają swoje działania bardziej na instynkcie niż na analitycznym myśleniu. Naukowcy porównali ludzi wierzących w Boga lub zjawiska paranormalne, do chorych na autyzm, mówiąc, że jedni i drudzy mają wyraźny problem ze zrozumieniem realiów otaczającej ich rzeczywistości, a zwłaszcza z odróżnieniem sfery fizycznej od psychicznej.
Wcześniejsze badania wykazały, że ludzie religijni mają, w porównaniu do agnostyków i ateistów, niższe IQ.’

Reasumując powyższe:  wszelkie naukowe korelacje za pomocą testów, ankiet i różnych badań, doprowadziły do zadziwiającej konkluzji, że większe inklinacje do wiary w Boga, tudzież w zjawiska paranormalne, przejawia płeć słabsza, z uwagi na instynkty, które nią powodują, bo płeć męska wykazuje się bardziej myśleniem analitycznym. Można tutaj byłoby przychylić się do  takiej opinii, głównie jednak z tego względu, iż jak to jest dzięki mądrości i doświadczeniu ludowemu wiadome, płcią męską zdają się zawiadywać dwa oddzielne i niezależne w działaniu od siebie ośrodki, i tylko jeden z nich jest odpowiedzialny za myślenie analityczne, ( być może nawet, znajdą się profesorowie oraz doktoranci, którzy też mogliby się z taką tezą zgodzić).

Pewne wydarzenia społeczne ostatnich tygodni, które wyrażone zostały przez reprezentantki płci słabszej skonsolidowaniem monochromatycznym  w ubiorze, zdają się potwierdzać częściowo tezę o zachowaniach instynktownych  u tej płci ale nie można nie wziąć tu pod uwagę, iż taki dyktat modowy nie mógł powstać zupełnie spontanicznie, nawet jeśli na taki wyglądał, a jeśli ktoś tak twierdzi, to znaczy, że nie dostrzegł oraz nie docenił w nim:  myślenia analitycznego, gdyż podstawowym instynktem płci słabszej jest możliwie jak największe unikanie podobieństw modowych między sobą, co dotyczy również kolorów.

Co do IQ, to kto jest pierwszy w światowym rankingu?, – sprawdźmy:

Miejsce 1. – Evangelos Katsioulis, Grecja – IQ 198 .
Imię nawiązuje do Dobrej Nowiny,  (nie wykluczone więc, że rodzice są wierzący. To jak takie mrugnięcie okiem w kierunku tych ‚religijnych’, mniej obdarzonych w skali Cattela.)
Dalej czytamy krótkie info:
‚Ma 36 lat i pochodzi z Grecji. Z zawodu jest psychiatrą, ale ukończył także filozofię, psychofarmakologię i technologię medyczną.
Można powiedzieć, że jest uosobieniem mądrości starożytnych Greków. ‚
Prawdziwy człowiek Renesansu. Uwielbia malować, czytać i podróżować, a także pływać. Gratulujemy zdobycia pierwszego miejsca.’

Jednym słowem życiorys krótki, ale  niedościgniony. Teraz dopiero można w pełni zrozumieć starożytne przysłowie: nie udawaj Greka.

A co czytamy dalej? Cytuję:
  „Już w najwcześniejszych latach życia widać wyraźnie, że im bardziej inteligentne dziecko, tym większe prawdopodobieństwo, że będzie się ono odwracało od religii. W starszym wieku, ludzie z inteligencją powyżej przeciętnej, również są mniej skłonni, by wierzyć. Warto podkreślić, że bardziej inteligentni ludzie mogą liczyć na lepszy poziom zatrudnienia i wyższe wynagrodzenie, co może prowadzić do wyższej samooceny”
– odkryli naukowcy.
Jednak, jak wykazały badania, ludzie wierzący są na ogół szczęśliwsi i odczuwają większą satysfakcję z życia niż agnostycy i ateiści. Są oni również postrzegani przez innych jako bardziej hojni i godni zaufania. (..)

O ile można byłoby polemizować z odkryciami naukowców dotyczących samooceny, to zaiste nie można nie zgodzić się z podsumowującą sentencją, która z dużą dokładnością charakteryzuje ten rodzaj satysfakcji z życia, który, jak to zostało zasugerowane, wydaje się być zależna od zupełnie innych czynników, niż te, którymi kierują się i o które zabiegają ludzie niewierzący.

A na zakończenie  tego felietonu, proponuję fragment z Nowego Testamentu, który pokazuje, jakie są Boże kryteria oceny mądrości, którą On aprobuje:

1 Kor. 1:20-31
20. Gdzie jest mądry? Gdzie uczony? Gdzie badacz wieku tego? Czyż Bóg nie obrócił w głupstwo mądrości świata?
21. Skoro bowiem świat przez mądrość swoją nie poznał Boga w jego Bożej mądrości, przeto upodobało się Bogu zbawić wierzących przez głupie zwiastowanie.
22. Podczas gdy Żydzi znaków się domagają, a Grecy mądrości poszukują,
23. My zwiastujemy Chrystusa ukrzyżowanego, dla Żydów wprawdzie zgorszenie, a dla pogan głupstwo,
24. Natomiast dla powołanych – i Żydów, i Greków, zwiastujemy Chrystusa, który jest mocą Bożą i mądrością Bożą.
25. Bo głupstwo Boże jest mędrsze niż ludzie, a słabość Boża mocniejsza niż ludzie.
26. Przypatrzcie się zatem sobie, bracia, kim jesteście według powołania waszego, że niewielu jest między wami mądrych według ciała, niewielu możnych, niewielu wysokiego rodu,
27. Ale to, co u świata głupiego, wybrał Bóg, aby zawstydzić mądrych, i to, co u świata słabego, wybrał Bóg, aby zawstydzić to, co mocne,
28. I to, co jest niskiego rodu u świata i co wzgardzone, wybrał Bóg, w ogóle to, co jest niczym, aby to, co jest czymś, unicestwić,
29. Aby żaden człowiek nie chełpił się przed obliczem Bożym.
30. Ale wy dzięki niemu jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i poświęceniem, i odkupieniem,
31. Aby, jak napisano: Kto się chlubi, w Panu się chlubił.

Wirujący podnóżek..?

Do sformułowania poniższych uwag, zachęciła mnie wypowiedź, umieszczona na portalu you tube, pod tytułem: Czy Według Biblii Ziemia Jest Płaska? (..)

Zachęcona nie tylko widokiem aż dwóch egzemplarzy Biblii, leżących na stole, przy Prelegencie, ale również ciekawymi komentarzami pod w/w materiałem, sama go z ciekawością wysłuchałam.
Mój entuzjazm nieco ochłonął, gdy dotrwałam do końcowych konkluzji Prelegenta.

Mój komentarz, który umieściłam pod tym materiałem, wkrótce po jego wysłuchaniu(w dniu wczorajszym), do dzisiaj jeszcze się nie ukazał, więc zaczynam mieć uzasadnione wątpliwości, że się w ogóle ukaże, ( gdyż od wczoraj, ukazały się późniejsze komentarze – a mój nie) .

Poniżej mój nieukazany , – a jak mniemam, zbyt kontrowersyjny dla Prelegenta, zwolennika teorii ziemi-kuli – komentarz:

‚Przyjmując światopogląd  Słowa Bożego, przyjmuję, że już w Księdze Rodzaju , w opisie stwarzania są takie rozbieżności z teorią ziemi-kuli, że gdyby oprzeć się tylko na tym opisie, doszlibyśmy do wniosków, do jakich dotarli starożytni, a to nie jest model heliocentryczny. Nie chcę też w żaden sposób sugerować, że Kopernik, który przecież należy do panteonu zbyt ważnych osób w naszym narodzie, aby ktoś odważył mu cokolwiek zarzucać, nie czytał opisu stwarzania. Ale skoro model zaproponowany przez Kopernika jest tak rozbieżny z tym, co objawia Biblia, to coś lub ktoś musiał mieć na to wydatny wpływ i nie wykluczone, że miał w tym udział jakiś ‚tajemny plan’, o którym już powszechnie wiadomo, że istnieje i jest konsekwentnie realizowany w różnych epokach.
Jest też takie ciekawe miejsce w Biblii, które mówi wprost i dosłownie, że słońce i księżyc się zatrzymały.
Joz. 10:12-13
12. Wtedy – a było to w dniu, kiedy Pan wydał Amorejczyków w ręce synów izraelskich – powiedział Jozue do Pana wobec Izraela: Słońce, zatrzymaj się w Gibeonie, A ty, księżycu, w dolinie Ajalon!
13. I zatrzymało się słońce, i stanął księżyc, dopóki naród nie zemścił się na swoich nieprzyjaciołach. Czy nie jest to zapisane w Księdze Prawego? I zatrzymało się słońce pośrodku nieba i nie śpieszyło się do zachodu nieomal przez cały dzień.

Prorok Izajasz znał słowo*, które lepiej oddałoby kształt kulisty, jest to inne słowo, niż użyte do opisu  okręgu (ziemi), i zostało ono użyte tutaj: Izaj. 22:18
18. Zwinie cię w kłębek, zwinie mocno, jak piłkę rzucać cię będzie po kraju szerokim; tam umrzesz, tam także pozostaną twoje wspaniałe wozy, ty, hańbo domu twojego pana.

*Chodzi o słowo hebr. duwr ( proszę wrzucić w przeglądarkę na moim blogu, bo już na ten temat pisałam).

Ziemia została kilka razy porównana do podnóżka, między innymi tutaj: Dz.Ap. 7:49
49. Niebo jest tronem moim, A ziemia podnóżkiem stóp moich; Jaki dom zbudujecie mi, mówi Pan, Albo jakie jest miejsce odpocznienia mego?
Taki ‚wirujący i ‚pędzący w kosmosie’ podnóżek dla Boga, siedzącego na tronie w miejscu Jego odpocznienia,  to koncepcja odpowiednia raczej  dla klowna, balansującego na piłce, a nie świat objawiony w Biblii.

Polecam też Księgę Henocha, bo rozwija temat płaszczyzny ziemi, w sposób nie ulegający żadnym wątpliwościom i nie dziwi mnie fakt, że ta księga została przeznaczona i zachowana dla ostatnich pokoleń, bo żyjemy w czasach t totalnego zwiedzenia, które umożliwia technologia.’ (koniec cytatu)

Przy tej okazji, poniżej proponuję pod rozwagę i do przemyśleń, w ramach kolejnego Przebudzatora, przykłady tej bolszoj tiochniki, którymi pogrywa sobie z nami maluczkimi- w wolnym tłumaczeniu: Artystyczna i Kosmiczna Agencja dla (Z)wodzenia za Nos Naiwnych, oczywista za (maluczkich), ciężkie pieniądze.

ziemia-ksiezyc1

kompozyt4

Jeśli mamy taki, oficjalny tranzyt  księżyca na przeciw ziemi – kuli, to zgoła inaczej powinna ona wyglądać z księżyca, niż to, co nam ‚oficjalnie’ pokazano, jako zdjęcia z księżyca, prawda?

Może zatem tak?:

kompozyt2

albo tak? :

kompozyt1

ale nie tak:..

nasa-znajdz-roznice1

To zdjęcie pokazuje również, że w NASA trudno się było zdecydować  grafikom,  na konkretny ‚rozmiar’ ziemi’, ale co tam;  tym ‚kosiarzom umysłów’ nikt już obecnie ‚oficjalnie’ nie podskoczy, teraz panowie przygotowują się do dalszego podboju kosmosu, albo kosmos będzie podbijał nas, dla nich to wsio rawno, to tylko zlecenie.

Zdaję sobie sprawę, że nie jest miło dowiadywać się, że nie mamy praktycznie wpływu na to, co z nami wyrabiają samozwańczy ‚kreatorzy świata’, mam jednak przy tym nadzieję, że są wśród Gości mojego bloga i takie osoby, które wchodząc tu, nie będą się wahać, aby przełknąć gorzką pigułkę prawdy, i nie ustaną w dalszych, własnych poszukiwaniach, i zechcą odkrywać, że, tylko prawda jest ciekawa, a ona sięga głębiej, wyżej i dalej, niż kłamstwo.

Z przyjemnością przy tej okazji przypominam te obietnice ze Słowa Bożego, dane wierzącym w prawdę tam objawioną, które są gwarantem, że wolą Bożą jest,  jak jest napisane:
Efez. 3:17-19
17. Żeby Chrystus przez wiarę zamieszkał w sercach waszych, a wy, wkorzenieni i ugruntowani w miłości,
18. Zdołali pojąć ze wszystkimi świętymi, jaka jest szerokość i długość, i wysokość, i głębokość,
19. I mogli poznać miłość Chrystusową, która przewyższa wszelkie poznanie, abyście zostali wypełnieni całkowicie pełnią Bożą.

A także, w dniu, który dla wielu jest przypomnieniem o ich bliskich, którzy odeszli z tego świata, przypomnieć i tę cudowną prawdę o Stwórcy wszechrzeczy:
Ps. 48:15. Że to jest Bóg, Bóg nasz na wieki wieków. On nas prowadzi poza śmierć.

Jak zostać Superczłowiekiem..?

Oto najnowsze wieści z miejsc, o których uczono nas  w majestacie poważnej nauki, że są przyklejone do ‚ dołu wirującego i pędzącego naokoło słońca globu’ , i o których  myślimy, jak o jakimś wygwizdowie, gdzie głównie grasują kangury i krokodyl Dundee, i  który najbardziej zasłynął z ekranizacji  ‚Ptaki ciernistych krzewów’ ; z dr Kildarem w roli głównej, tudzież z markowych i drogich wyrobów wełnianych, firmy o strusiej nazwie. Kraj ten ma jeszcze kilka innych ciekawostek-na-czasie, i o tym zachęcam posłuchać ! Australijska polityk ostrzega przed planami depopulacji oraz Nowym Porządkiem Świata - bo wtedy dążenia do celów, – o których tam mowa, a które są zaplanowane tak, aby miały wpływ na wszystkie aspekty naszego życia, takie jak na przykład: co jemy, ile jemy, produkcja żywności, jak podróżujemy, gdzie mieszkamy, gdzie ‚prawa jednostki będą musiały ustąpić dobru ogółu'; (czy to  nie brzmi znajomo?),  co w konsekwencji ma doprowadzić do dyktatu nad ‚zrównoważonymi zasobami ludzkimi’ (czytaj zdepopulowaną ludzkością), ) – staną się bardziej oczywiste.

A to nie wszystko;  ten kraj z dalekich krańców ziemi, okazuje się stać również w awangardzie tych ‚zrównoważonych’ zmian.

W artykule z 10. 10 br,. pod tytułem: W Australii już chipują ludzi, czytamy:
Australia może stać się pierwszym krajem na świecie, który wszczepia ludziom mikrochipy. NBC News przewidywało, że wszyscy Amerykanie będą mieli mikrochipy w 2017 roku, ale wydaje się, że Australia może być szybsza.
To może brzmieć jak science fiction, ale setki Australijczyków dążą do bycia superludźmi, którzy mogą odblokowywać drzwi, włączać światło i logować się do komputerów za pomocą machnięcia ręką.
Shanti Korporaal z Sydney posiada już dwa implanty umieszczone pod skórą. Teraz może dostać się do pracy bez noszenia ze sobą karty lub klucza i jak sama mówi: dąży do tego, by całkowicie pozbyć się potrzeby noszenia ze sobą portfela*.
- Nie musisz martwić się o jakiekolwiek hasło lub PIN, to jest ta sama technologia, co PayPass, więc mam nadzieję, że będę mogła płacić w ten sposób – powiedziała Australijka.

Mikrochipy, które są wielkości ziarenka ryżu, mogą także służyć jako wizytówki, przenosić dane kontaktowe oraz dane medyczne. 27-latka zauważyła możliwości biznesowe i razem z mężem stworzyła usługę dystrybucyjną o nazwie Chip My Life, gdzie za jedyne 80 do 140 dolarów można zakupić chip i stać się „superczłowiekiem”.

* Pozwolę sobie na dygresję, iż widzowie filmów akcji z serii detektywistycznych wiedzą, że pomysłowość tego, który chce coś komuś ukraść, dostosowuje się do wymogów sytuacji i o ile udostępnienie złodziejowi portfela na żądanie nie powinno być trudne, chociaż z pewnością przyjemne nie bywa, to pozostawiam w domyśle sytuację, w której może być bardzo nieprzyjemnie, gdy złodziej zechciałby się dobrać do czyjegoś czipa..

Oto film, ilustrujący taki ‚zabieg’, brr.. :

Przypuszczam, że nikt analitycznie myślący, oraz poinformowany ‚z czym to się wiąże’, nie zechce dać sobie wstrzyknąć tego wątpliwego ‚udogodnienia’, o ile życie prywatne ( w tym opcjonalnie; posiadanie ręki, lub obu rąk**), a w szczególności życie wieczne mu miłe, zwłaszcza jeśli chodzi o to, co zapowiada w  tej kwestii jedyna Księga, której przekazowi warto zaufać, gdyż okazał się – jak dotąd- bezbłędny, co rokuje dalszą bezbłędność w wydarzeniach, które mają nastąpić, a który proroczo informuje:

Obj. 13:11-18
11. I widziałem inne zwierzę, wychodzące z ziemi, które miało dwa rogi podobne do baranich, i mówiło jak smok.
12. A wykonuje ono wszelką władzę pierwszego zwierzęcia na jego oczach. Ono to sprawia, że ziemia i jej mieszkańcy oddają pokłon pierwszemu zwierzęciu, którego śmiertelna rana była wygojona.
13. I czyni wielkie cuda, tak że i ogień z nieba spuszcza na ziemię na oczach ludzi.
14. I zwodzi mieszkańców ziemi przez cuda, jakie dano mu czynić na oczach zwierzęcia, namawiając mieszkańców ziemi, by postawili posąg zwierzęciu, które ma ranę od miecza, a jednak zostało przy życiu.
15. I dano mu tchnąć ducha w posąg zwierzęcia, aby posąg zwierzęcia przemówił i sprawił, że wszyscy, którzy nie oddali pokłonu posągowi zwierzęcia, zostaną zabici.
16. On też sprawia, że wszyscy, mali i wielcy, bogaci i ubodzy, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na swojej prawej ręce albo na swoim czole,
17. I że nikt nie może kupować ani sprzedawać, jeżeli nie ma znamienia, to jest imienia zwierzęcia lub liczby jego imienia.
18. Tu potrzebna jest mądrość. Kto ma rozum, niech obliczy liczbę zwierzęcia; jest to bowiem liczba człowieka. A liczba jego jest sześćset sześćdziesiąt sześć.

Obj. 16:2
2. I wyszedł pierwszy, i wylał czaszę swoją za ziemię; i pojawiły się złośliwe i odrażające wrzody na ludziach, mających znamię zwierzęcia i oddających pokłon jego posągowi.

Obj. 14:7-12
7. Bójcie się Boga i oddajcie mu chwałę, gdyż nadeszła godzina sądu jego, i oddajcie pokłon temu, który stworzył niebo i ziemię, i morze, i źródła wód.
8. A drugi anioł szedł za nim i mówił: Upadł, upadł wielki Babilon, który napoił wszystkie narody winem szaleńczej rozpusty,
9. A trzeci anioł szedł za nimi, mówiąc donośnym głosem: Jeżeli ktoś odda pokłon zwierzęciu i jego posągowi i przyjmie znamię na swoje czoło lub na swoją rękę,
10. To i on pić będzie samo czyste wino gniewu Bożego z kielicha jego gniewu i będzie męczony w ogniu i w siarce wobec świętych aniołów i wobec Baranka.
11. A dym ich męki unosi się w górę na wieki wieków i nie mają wytchnienia we dnie i w nocy ci, którzy oddają pokłon zwierzęciu i jego posągowi, ani nikt, kto przyjmuje znamię jego imienia.
12. Tu się okaże wytrwanie świętych, którzy przestrzegają przykazań Bożych i wiary Jezusa.

Cóż, z całą pewnością, taka straszna przyszłość przerasta nasza wyobraźnię i nie może napawać optymizmem nawet najpogodniejszego człowieka, ale życie ludzkie tu; na ziemi skażonej upadkiem natury ludzkiej, (oraz działaniami sił i mocy wrogich ludzkim istotom), to zaledwie chwila w porównaniu do wieczności, która nie ma końca..! Dlatego tym bardziej warto uchwycić się tej cudownej zapowiedzi, danej nam przez Stwórcę, że przyjdzie czas odnowienia wszechrzeczy, na które my wierzący Bogu, wraz z całym stworzeniem, oczekujemy.Co za cudowna obietnica!:

Obj. 21:1-7
1. I widziałem nowe niebo i nową ziemię; albowiem pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma.
2. I widziałem miasto święte, nowe Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, przygotowane jak przyozdobiona oblubienica dla męża swego.
3. I usłyszałem donośny głos z tronu mówiący: Oto przybytek Boga między ludźmi! I będzie mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi,
4. I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły.
5. I rzekł Ten, który siedział na tronie: Oto wszystko nowym czynię. I mówi: Napisz to, gdyż słowa te są pewne i prawdziwe,
6. I rzekł do mnie: Stało się. Jam jest alfa i omega, początek i koniec. Ja pragnącemu dam darmo ze źródła wody żywota.
7. Zwycięzca odziedziczy to wszystko, i będę mu Bogiem, a on będzie mi synem.

 

** jakże nowego znaczenia nabiera wobec powyższego to, co powiedział Jezus:Mat. 5:30
30. A jeśli prawa ręka twoja cię gorszy, odetnij ją i odrzuć od siebie, albowiem będzie pożyteczniej dla ciebie, że zginie jeden z członków twoich, niż żeby miało całe ciało twoje znaleźć się w piekle.

Największe kłamstwo wszechczasów – ciąg dalszy.

Często mamy wrażenie, że  coś z tym światem jest nie tak, i ono się z czasem tylko nasila.
W chwilach takiej zadumy nad wszechogarniającą bieganiną i szamotaniną  naszego życia,
tęsknota za ciszą, pięknem i spokojem, które można odnaleźć tylko w naturze stworzonej przez Stwórcę, nieskażonej żelaznymi łapskami odhumanizowanej ‚cywilizacji’ ; doskwiera jeszcze bardziej, a wtedy ta niewidzialna smycz, przytroczona do okowów
‚współczesnego życia’, w które zostaliśmy zakuci i zamotani wbrew naszej woli, a często i przy braku tego świadomości – zaciska się..
Nasze poczucie wolności szarpie się i mota, a wtedy: jakiś zindustrializowany paluch zdaje się nam pograżać; – jak w tym powiedzeniu: jeśli chcesz być wolnym, to nie napinaj smyczy..

A jednak wolność, ta prawdziwa, która gdy raz już się  wyłoni zza horyzontu, będzie nas przyzywać i nic jej już nie przysłoni i nie odbierze imperatywu do jej szukania i osiągnięcia -ona  istnieje!
Ale jak i gdzie jej poszukiwać? Od czego zacząć?
Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie powodów tego nienormalnego stanu rzeczywistości, która nas otacza.
Jeśli zrozumiemy: mechanizm przyczynowo-skutkowy, trzymania ludzkiego umysłu w potrzasku tego, co w języku starożytnych nazwano: ułudą życia, a obecnie , można ten stan określić bardziej  ‚nowocześnie': matrixem trzymającym w szachu rozmaitych potrzeb, które same w sobie nie są nienormalne, albo zbyt wygórowane, jeśli trzymać się zdrowych granic,  ale nienormalnym jest intencjonalna i sztuczna granica ich zaspokajania dla większości populacji. Kto i dlaczego doprowadził do takiego stanu? Dokąd sięga to kłamstwo, co ma do ukrycia? ..

Zapraszam na kolejny, dwuczęściowy , materiał z serii: Największe kłamstwo wszechczasów i halo!, tu ziemia,  który rzuca sporo światła w mroki tej bezprecedensowej dziejowej tergiwersacji.

 

Zygzak czy koło ?..

Tytuł dzisiejszego materiału może przywodzić na myśl popularną grę pt.: Kółko czy krzyżyk? –   i oczywiście nie ma w takiej grze nic złego, no chyba, żeby się miało okazać, iż w podobnej grze, zechciałby z nami maluczkimi , pogrywać tak poważny gracz,  jak  Agencja Kosmiczna o proweniencji, o której  Goście mojego bloga, mogli się tu już małe co-nieco dowiedzieć.
Konkretnie rzecz się rozchodzi o ‚schematy i wykresy’ tego, jak i którędy przebiega droga zaćmienia słońca i jak to jest przedstawiane ‚obrazowo’ ( Ta Agencja zaiste wykazuje artystyczne ciągoty, co jak już wiemy ma swoje  odniesienia, między innymi w  przedstawianiu malunkowych wizerunków ‚planet i gwiazd, z Globem ziemskim w roli głównej’, oraz grafik komputerowych, w których prawdziwość nikt, chcący być traktowany poważnie i robić karierę naukową nie śmie powątpiewać).

Poniżej zapraszam do obejrzenia materiału, w którym jego Autor zachęca do prześledzenia schematu zaćmienia słońca według Nasa, uwiecznionego na ziemi-globusie, a także na standardowej mapie (według Merkatora) – oraz dzieli się przy tym swoimi konkluzjami, zestawiając ten schemat z mapą Gleasona, co prowadzi do bardzo ciekawych wniosków!

Jak widać poniżej, materiał został usunięty (sic!)

Około 1 minuty  i 45 sekund trwa radosna animacja według w/w Agencji, którą zwykliśmy być karmieni z naukowym rozmachem i w poczuciu oglądania czegoś, co powinno nam wystarczyć w ramach naukowej papki, dla niemowlaków w Prawdziwej Nauce, którymi przecież w większości jesteśmy, bo gdzież nam do wiedzy, którą wyczarowuje przed nami naukowymi gestami, na przykład taki wiodący Astrofizyk Nasa jak Neil de Grasse Tyson, tłumacząc jak niedouczonym dzieciom, że ziemski glob to taka ‚spłaszczona sferoida, szersza poniżej równika’, – ale to nie wszystko – bo jest troszkę bardziej pulchna (pucołowata, pyzata) pod równikiem, jednym słowem – jest w kształcie gruszki!  Wot i nareszcie wiadomo, że nawet globus niedokładnie oddaje kształt ziemi-globusa, bo skoro wiodący Astrofizyk Nasa twierdzi, że globus to właściwie gruszka, to może producenci Pomocy Naukowych powinni dostosować przestarzały kształt globusa do jego prawidłowego wizerunku?.., – który w związku z tym, powinien wyglądać  mniej więcej tak:

ziemia-gruszka

źródło

astrofizyk

źródło

W każdym razie, nie sądzę, aby tak daleko idąca awangarda naukowa, została szybko przekuta na byznes w modelingu Pomocy Naukowych, ale kto wie, czy nie  stanie się to z czasem, i gruszko-ziemie zawitają pod rodzime strzechy,  przecież i sam Mikołaj Kopernik swoje też musiał odczekać, zanim udało się zwolennikom jego teorii zamienić prawdę Biblii w kłamstwo i ‚unieruchomić słońce a ruszyć ziemię’, co z pewnością można zaliczyć do nie byle jakiego wyczynu, skoro propagatorzy tej kosmicznej teorii nie posiadali jeszcze wtedy  takich narzędzi wpływu na prawidłowe postrzeganie;  co jest naukowe, a co nie, a które zostały wprowadzone dopiero w  wiekach oświeconych. Na kolejny taki ruch, mający wpływ na niemal całą ludzkość ( wyłączywszy tych, którzy z uporem trwają przy staromodnej Biblii, plus tych, którzy już wiedzą na co zwrócić uwagę przy obserwacjach i eksperymentach), trzeba było czekać kilkaset lat, zanim przemysł filmowy wiodącego światowego mocarstwa, dostarczył narzędzi, aby uwierzytelnić tak poważne zmiany w przemodelowaniu świata, staromodnie stworzonego przez Stwórcę.

Prześledźmy więc na w/w filmie;drogę słońca podczas zaćmień, pokazaną na globusie. Autor zauważa powtarzalny ‚wzór’ i inwersję tego ‚wzoru’, zastanawia się zatem, czy powstaje on dlatego, że jest rysowany na  globusie, dlatego prezentuje go też na mapie (według Merkatora , tę używaną oficjalnie i powszechnie)

Na przykład:

zacmienie

 

zacmienie2

 

Zauważamy powtarzający się wzór (na filmie jest więcej przykładów):

zacmienie4

albo odwrotnie:

zacmienie5

Tak samo jest na mapie:

zacmienie-mapa

zacmienie-mapa1

A teraz, gdy poskładamy te  puzzle – , wijące się niczym wstęgi makaronu, a połączone z sobą, wyglądające niczym nomen-omen wąż:

zacmienie-puzzlemaps

– ale gdy naniesiemy te dziwne zygzaki – z map standardowych – na mapę Gleasona, to zobaczymy o co chodzi! – Prześledzimy to na filmie od 4 minuty  57 sekundy! (tam więcej przykładów)

zacmienie-glisson

Końcowe konkluzje do jakich dochodzimy, wespół z Autorem filmu oraz pytanie podsumowujące: zygzak,czy koło?.. na filmie  od 5 minuty 51 sekundy.

zacmienie-konkluzja

zacmienie-konkluzja1

zacmienie-konkluzja2

zacmienie-konkluzja3

Jednym słowem: błędne modele!

Tak więc: zygzak czy koło?..

zacmienie-zigzak

zacmienie-zigzak-circular

 

Tytani(k) przestworzy, czyli nowa era?..

Nie tak dawno prezentowałam na moim blogu temat opisujący wyczyn Auguste’a Piccard’a, oraz późniejszy lot balonem  dookoła świata w wykonaniu jego wnuka Bertrand’a Piccard’a, a tu po raz kolejny spotykamy się z podniebnym wyczynem tego samego wnuka, który tym razem, wespół z innym Szwajcarem: Andre Borschberg’iem polecieli w  podróż ‚dookoła świata’, samolotem napędzanym ‚energią słoneczną’.

W tym miejscu, zanim przejdę do omówienia szczegółów tego wyczynu, o którym większość słuchaczy może mieć wyobrażenie – na wzór podróży ‚dookoła świata’, Krzysztofa Kolumba*, pozwolę sobie na małą dygresję; –  tak się ostatnimi czasy składa, iż prym w wydarzeniach na miarę i europejską i światową, wiodą Szwajcarzy. Tyczy się to nie tylko w/w wyczynu, bo okazuje się, iż ten niewielki górzysty kraj, który nawet podczas II wojny światowej potrafił rozsądnie w niej nie uczestniczyć, i nie rzucać się tym samym w oczy ani aliantom, ani ich adwersarzom, obecnie zaczyna wysuwać się z cienistych Alp, na arenę świata, z bezprecedensowym rozmachem,  czego dowodem może być impreza z otwarcia tunelu Goddart’a z czerwca br., która mogła skłonić do zadumy nad jej komunikatem, nawet najzagorzalszego sceptyka.

Czym jeszcze  Europa zostanie zaskoczona z tego, lub innego kierunku, czas pokaże, a chodzą słuchy, że nuda spokojnego życia nam nie grozi, co skrajni optymiści wdzięcznie określają: życiem w ciekawych czasach.

*poniżej obrazek z materiału, którego link podałam wyżej, a który ma wzmacniać takie właśnie dookoła-światowe wyobrażenie: – globus na tle płaskiego horyzontu, na wypadek gdyby komuś zbyt płasko kojarzył się sam horyzont.

*solarImpulse-globus

A poniżej dla kontrastu inny widok zaiste, (aczkolwiek z sugestią, że to w ramach wyśmiewania się z płaskości ziemi.)

solar-flatearth

Wracając do lotu samolotem wyprodukowanym przez firmę Titan Aerospace, cytuję za źródłem:

‚Historyczny rekord pobity! Napędzany energią słoneczną samolot Solar Impulse 2 zakończył podróż dookoła świata. Szwajcarski pilot Bertrand Piccard wylądował bezpiecznie w Abu Zabi, w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Samolot o napędzie słonecznym kończy lot dookoła świata. Trwało to długo…
Jeszcze nigdy do tej pory żadna maszyna, pobierająca energię ze słońca, nie pokonała takiego dystansu.

Długa podróż

Podróż była podzielona na siedemnaście etapów; łącznie trwała prawie półtora roku. Samolot nie zabierał paliwa, podczas lotu wykorzystywał 17 tysięcy ogniw słonecznych. W dzień ładował akumulatory; nocą korzystał ze zgromadzonych w nich energii.

Już wcześniej, podczas podróży nad Pacyfikiem, pilot pobił rekord lotu solarnym samolotem zarówno jeśli chodzi o czas jak i o odległość. Ekipa Solar Impulse 2 promuje nie tylko technologię, ale także energię odnawialną.

Pilot Bertrand Piccard mówił BBC, że koniec podróży dookoła świata będzie jednocześnie początkiem nowego etapu. – My wymyślamy lotnictwo bez paliwa. Zakładam się, że za dziesięć lat będziemy mieli elektryczne samoloty, pokonujące krótkie i średnie odległości z pięćdziesięcioma pasażerami, bez produkowania zanieczyszczeń i hałasu – mówił.

Dwóch pilotów

Piccard leciał na zmianę z drugim pilotem, także pochodzącym ze Szwajcarii, Andre Borschbergiem. Łącznie pokonali około 30 *tys. kilometrów.’

(* inne źródła podają 40 tys.)

Co do  korzystania z energii słonecznej, to genialnym wynalazcą był nie kto inny, a Tesla,  ale on znał również prawdę o elektryczności w eterze, a to burzyło całe to rusztowanie dla  zwiedzenia ostatecznego, do którego jest niezbędny System Słoneczny, z gigantycznym, wybuchowym reakcjami jądrowymi słońcem w środku, wokół którego krąży ziemia i inne planety, a który to  malusi wobec ogromnego kosmosu system, insynuuje, iż  my ludzie w ogóle jesteśmy nieistotni.

Oczywiście, my zwykli zjadacze ciężko zapracowanego chleba, nie mamy czasu ani odpowiedniego ‚ukształcenia’, aby dociekać, jak te wszystkie akumulatory i ogniwa fotowoltaiczne przetwarzają energię jądrową ( niby tę ze słońca, gdyby słońce było ognistą gazową kulą) w elektryczną, ale na tym znają się przecież najlepiej specjaliści.

Osobiście, jako Gospodyni Domowa,  na nośnikach energii takich jak gaz i prąd, znam się tylko doświadczalnie, dlatego zdaję sobie sprawę, że nie jest to podejście stricte naukowe, bo teoretycznie  nie byłabym w stanie wyprowadzić żadnego wzoru na takie używanie, nie mniej jednak pozwolę sobie podejść do tejże konwersji z dużym dystansem, skoro powszechnie wiadomo, że przekształcanie energii jądrowej w elektryczną, dokonuje się w elektrowniach, w taki sposób, że : w reaktorze jądrowym energia pozyskiwana jest z łańcuchowej reakcji rozszczepiania jąder pierwiastków ciężkich. Jądra tych pierwiastków muszą wcześniej nabrać dużych energii cieplnych. Końcowym efektem działania reaktora jest „zwyczajna” energia cieplna i mechaniczna pary wodnej, która trafia do turbiny parowej i jest przekształcana w sposób konwencjonalny w energię elektryczną.

W związku z powyższym, nie powinno dziwić, że w tym miejscu  przypomniał mi się proces określany naukowym terminem: czaga-czaga, który przetwarza ekskrementy w wodę pitną na ‚stacji kosmicznej), ale czy my zwykli ludzie musimy być aż tak dociekliwi? Czy nie powinno nam wystarczyć, że coś pokazują, że lata , a jak to lata, tego nie musimy już wiedzieć dokładnie, bo jeszcze by się mogło okazać, że po pierwsze Tesla miał rację, a po drugie,  zostałoby to na-ten-tychmiast wykorzystanie przez  sprytnych domorosłych majsterkowiczów, którzy wpadliby na to, jak przetwarzać elektryczną energię słoneczną, w elektryczną energię na własny niezalegalizowany, domowy użytek, bez konieczności montowania horrendalnie drogiego i stosunkowo mało wydajnego sprzętu, w postaci dostępnych  ‚baterii słonecznych’,  do uzyskiwania ‚darmowej energii ze słońca’.

Ktoś mógłby teraz powiedzieć: – każdy by tak chciał, a tak nie można, najprawdopodobniej dlatego, że – jak to powiedziała w jednej ze scen, sfabularyzowanej przez Japończyków książki; autorstwa Francess Hodgson Burnett, postać imieniem Lawinia: – wtedy wszyscy umarliby ze szczęścia.

W każdym razie nadzieje, wyrażone przez wnuka Auguste’a Piccard’a, że w przyszłości można się będzie spodziewać lotnictwa ‚bez produkowania zanieczyszczeń i hałasu’, brzmią entuzjastycznie, aczkolwiek ten samolot, którym leciał hałas* robi i to spory, (w 0.46 sek.filmu), podobny zresztą do wiatraków, do wytwarzania energii z wiatru, (- a to nie wyklucza też takiej teorii, że w tym głównie tkwi sekret poruszania się samolotu, prawda?)

*Polecam ten materiał jeszcze z tego względu, że to, co mówi B.Piccard brzmi i symbolicznie i dziwnie, w zestawieniu z całą scenerią i otoczka, która pretenduje do osiągnięć naukowych, cytuję:

-Jestem teraz na wysokości 3000 stóp, 1000 m.
Możesz odnieść wrażenie, że znajdujesz się w opowieści science fiction.
Bo gdy patrzysz na słońce, (..) myślisz, wow, to jakaś prawdziwa magia
Podczas tych dni i nocy , to jest taki mały domek na niebie, gdzie jem, podgrzewam posiłki, używam toalety, mogę rozłożyć siedzenie , by móc spać.
(..) mamy wreszcie pierwszy samolot zasilany energią słoneczną.
Czysta technologia dzisiaj może osiągnąć niewiarygodne cele, i latać bez paliwa, dalej niż za pomocą paliwa.
Możesz lecieć siłami natury, lecisz dzięki słońcu.
To jest nowa era dla energii. I to jest to, do czego chcielibyśmy zainspirować ludzi.

I tu moja uwaga:  jakiż mógłby być ‚lepszy i bardziej uzasadniony’ cel, zaprezentowania ludzkości ‚nowego rodzaju napędu’ bez konwencjonalnego paliwa? Czyżby chodziło tylko o samoloty..?  ( O samochody chyba nie za bardzo przecież chodzi, bo nie są powszechnie spopularyzowane.) A czym można jeszcze nowocześnie i z duchem czasu polatać i to het daleko, bo przez cały ‚Układ Słoneczny’ i jeszcze dalej?..  Co trzeba pokazać ludziom, którzy naoglądani filmami sf pamiętają, że na napędzie spalinowym ‚statki kosmiczne’ w kosmosie nie latają?..  A czym do nas ewentualnie podlecieć mogliby ‚kosmiczni bracia’, ci, z którymi już niektórzy politycy mają ‚kontakt’, i o tym wszem i wobec mówią?..
A w jaki sposób niby latają obiekty, widziane w wielu miejscach od wielu dziesiątków, a nawet setek lat, o których dopiero ostatnio robi się coraz głośniej i można o tym posłuchać i pooglądać na portalu YT?

Czyli ta nowa era, o jakiej wspomniał wnuk Auguste’a Piccard’a, jest już zainaugurowana, teraz trzeba wyglądać, co będzie dalej, skoro – jak informuje ten portal: w dziale : nauka: Odkryto planetę z trzema słońcami. 

Tamże -jak wynika z podpisu, takie oto – uwaga:  – foto!3słońca

A do tego, na tym samym portalu, również w dziale :nauka, mamy kolejne info, że: ‚Astronomowie odkryli ponad tysiąc nieznanych wcześniej galaktyk. Umożliwił to afrykański teleskop MeerKAT. Co ciekawe maszyna… nie uzyskała jeszcze pełnej mocy!(..) W przyszłej dekadzie system wejdzie w skład najpotężniejszego radioteleskopu w historii: będzie to SKA, składający się z nawet 2 tys. anten, rozsianych na południu Afryki, w Australii i Nowej Zelandii.’

Powyższa wiadomość nosi tytuł: Sięga tam, gdzie wzrok nie sięga. Afrykański teleskop pomógł odkryć tysiąc galaktyk – więc przy tej okazji rodzi się też  pytanie, a co z satelitami? -, o których chodzą słuchy, że ich w ogóle nie ma, i nigdy nie było, nie licząc tych z kreskówek ‚z kosmosu’.  Hubble do lamusa?.. A watykański :Lucyfer?..

Podsumowująco: Zapowiada się zasysanie energii, na maxa, widać w przygotowaniu kroją się poważne podróże kosmiczne, w które nikt nie będzie wątpił, skoro nastała nowa era lotów bez paliwa, tylko na energię słoneczną. A skoro według teorii obowiązującej, jako jedynie naukowej, tych słońc mamy bez liku, we wszechświecie, którego końca też nie widać, takich naukowych relacji, w których będziemy mogli się poczuć, jak w filmie sf, również zapowiada się całkiem sporo.

 

Plenarne przekazy planetarne..?

Wyobraźmy sobie taką scenerię: naszym oczom ukazany jest bezmiar kosmosu, przez który mkniemy z zawrotną prędkością, aż dolatujemy do obrazu, który jest znany na całym świecie – od najmłodszych do najstarszych, pod internacjonalnie i swojsko- rodzinnie  brzmiącą nazwą : Blue Marble, albo Planeta Ziemia, albo Nasz Glob.. następnie okazuje się, ze to był tylko sen-koszmar,  który dręczył bohatera, już w pierwszych kadrach, najnowszego filmu, z gatunku sf, pt. ‚Dzień Niepodległości 2.

Czego dotyczył ów koszmar?, – bo przecież nie tego swojskiego wizerunku miejsca, na którym współczesna  ludzkość zwykła myśleć, że mieszka, wiruje z zawrotną prędkością, ale nie odpada dzięki magicznej sile ‚grawitacji’ , i która zwykła uważać, że jest tutaj nie tylko jedynym Gospodarzem, ale także nie spodziewa się żadnych niespodziewanych odwiedzin z-nie-wiado-mo-skąd, a już najmniej z miejsc, które dla współczesnego człowieka są mniej realne, niż ‚otmęty  bezmiaru kosmosu’, i niewielu zdaje się to wiedzieć, że usytuowane znacznie straszniej, bo pod stopami zabieganych mieszkańców ziemi..

Oczywiście  na tym filmie, w pierwszej części, takie odwiedziny były już raz, ziemianie wygrali, no a z dalszej części filmu  dowiadujemy się, że po tym jakże jednoczącym całą ludzkość ataku – ‚istot-z-kosmosu’, ludzkość podniosła się ze zgliszcz, zjednoczyła, wszyscy się super dogadują i korzystają z technologii ‚obcych’, ale tylko w celach podniosłych, takich jak na przykład, niwelowanie siły ‚grawitacji’ i osiągi w prędkościach.
Po takim wizjonerskim wstępie, nie trudno się rozmarzyć i popuścić  wodzy fantazji jeszcze bardziej, i zwizualizować sobie, jak to będzie fajnie, gdy ludzkość weźmie się zu-zamen-do-kupy , a zwykli ludzie nie będą już głupio prowadzili żadnych wojen, martwiąc swoich umiłowanych przywódców takim zachowaniem, ale zechcą wreszcie  żyć normalnie, bez tego rodzaju ekscesów, od których trzeba ich potem ratować uprawiając mądrą i pokojową politykę.

W każdym razie scenariusz filmu z pewnością mógłby się spodobać prezydentowi Reaganowi, który w jednym ze swych przemówień (ten fragment przemówienia, który jest dostępny w materiałach na moim blogu), sugerował (sparafrazuję, ze gdyby tak pojawili się  ‚obcy- kosmici’, to wreszcie ‚zjednoczyłoby ludzkość we wspólnym celu’. Scenarzyści  filmu Dzień Niepodległości 2, podchwycili tę ideę, której realizacja wyglądałaby tak, że ‚nie byłoby trzeba już  walczyć przeciwko tyranii i wyzyskowi, ale w skonsolidowaniu ponad wszelkimi podziałami, ramię w ramię, o prawo do życia’.

Na tym chciałam zakończyć te filmowe streszczenie, i zasugerować, by zainteresowani resztę oglądnęli na własną odpowiedzialność, ale kolejna scena, zaraz ta po miłej pogawędce w kuluarach świata politycznego,sprowokowała mnie do kolejnego komentarza.
Co zatem ukazuje się nam przed oczami? Ano jest to scena, po która mógłby poczuć ukłucie zazdrości w sercu, sam Stanley Kubrick, aczkolwiek scenarzyści posunęli się nieco dalej, jak na współczesne możliwości przystało – mamy więc typowe kubrick’owe księżycowe scenario, w oddali niebieszczy się Blue-Marble, jak malowana, a w środku pojazdu, który tym razem został wyposażony w wielkie, jak okna weneckie luki, o przypadkowym kształcie piramidalnym, widzimy luzackich kosmonautów, w strojach ranczerów i z takim samym luzem prowadzących pogawędkę. Następna już scena pokazuje jakieś instalacje zwane stacją, – tylko, że w tle ziemia, która wcześniej  tak malarsko niebieszczyła się, teraz bardziej przypomina siny i cienki rogal księżyca, ale może się czepiam? Dalej mamy scenę z dokowania, sprzętem  jakby wypożyczonym z instalacji przyspieszacza hadronów, albo innych gwiezdnych wrót. Oczywiście o stosownych dźwiękach w kosmosie też nie zapomniano, bo widzowie są  przyzwyczajeni do słuchania odgłosów  ‚w i z próżni  kosmicznej’.

Potem mamy standardową akcję, gdzie jeden z kosmonautów-ranczerów wykazuje się refleksem i nie dopuszcza do poważnej awarii, wszystko się stabilizuje, ale jakiś ser wyższy rangą nie docenia tego wyczynu i dochodzi do reprymendy, no i kosmonauta-ranczer wraca do bazy na ziemi.
Jesteśmy dopiero w 8 minucie filmu, a już tyle się dzieje. Mam tu na myśli epatowanie widza obrazami, których ‚kosmiczny’ przekaz nie pozostawia cienia złudzeń, co do współczesnej wersji świata, mimo, że przecież Kubrick pokajał się publicznie za to dziejowe oszustwo.

Film trwa oczywiście dłużej , z mnóstwem totalnej zawieruchy,  wsród efektów zwanych specjalnymi, do których również, a nawet szczególnie, należy zaliczyć wszystkie wizerunki  ‚naukowych’ totemów ,typu ‚Układ Słoneczny’ z ‚planetą ziemia’,  ludzkość czeka zapowiedź kolejnych przygód we wszechświecie, w ramach eksploracji międzygalaktycznej. To wszystko ma umożliwić kolejny skok technologiczny, jaki zostanie dokonany,  w ramach tej – do połowy pełnej szklanki :czyli kolejnej ‚globalnej’ , wojennej konfrontacji z obcymi, ( którzy ponownie jawią się w image’u insektoidalnym, ale możliwe, że nie ma to nic wspólnego z entomologicznymi sympatiami scenarzystów, – w tym miejscu polecam znacznie bardziej wstrząsowe, niż wyobraźnia filmowców – wykłady Harald’a Velli).

. Widz po wyjściu z kina, nie może mieć co do tego, w jakim modelu świata przyszło nam żyć współcześnie,  żadnych wątpliwości.To jednak nie wszystko, bo gdyby teraz, taki wyepatowany ‚kosmicznymi’ obrazami  amator filmów sf,  usłyszał , gdzieś przypadkiem, że  są już oficjalne wypowiedzi o kontaktach międzygalaktycznych; to możliwe, że w końcu nie poszłyby na marne, lata przygotowań przez przemysł filmowy, po setkach lat urabiania umysłów maluczkich, do przyjęcia jedynego niepodważalnego modelu świata, który ‚sam się wyewoluował z niczego i jest naukowy, oraz posiada inne rasy galaktyczne, zainteresowane naszymi  ziemskimi sprawami’.  A wtedy nareszcie ludzkość będzie gotowa do przyjęcia jutrzenki Nowego, Lepszego Zjednoczonego Dla Dobra Ludzkości i Świata.

Nie muszę chyba dodawać, że bez zaimplementowania w umysł współczesnego człowieka modelu heliocentrycznego, ten wielowiekowy plan dziejowego zwiedzenia nie mógłby się ziścić, bo wtedy ludzkość miałaby świadomość, kogo całe to ‚kosmiczne towarzystwo’ reprezentuje i skąd de facto przybywa.

Na tym koniec fabuły filmowej, której prezentacja jak mniemam, dobrze wprowadza w kosmiczny klimat, bo teraz chciałabym zaprosić Gości mojego bloga na szczegóły z prawdziwego życia, w bardzo podobnym klimacie.

Oto oficjalna wypowiedź, z dnia 28 czerwca br.  Jean-Claude Juncker’a , przewodniczącego komisji UE:
Musimy być świadomi, że ci, którzy obserwują nas z daleka są zmartwieni.
Widzieliśmy (spotkałem) i wysłuchaliśmy  wielu przywódców z innych planet..
Są bardzo zaniepokojeni, ponieważ zadają pytania dotyczące tego, jaka będzie UE,
więc musimy zabezpieczyć Europejczyków, jak również i tych, którzy obserwują nas z daleka.

wypowiedź Junckera

(zdjęcie z linku do oficjalnej wypowiedzi)

(Dwaj panowie komentujący ten materiał, sami wydają się być mocno zaskoczeni taką wstrząsową informacją – wszak mamy do czynienia nie z filmem sf, ale z oficjalną wypowiedzią przed międzynarodowym gremium, widać ‚sprawy kosmiczne’  to nie ich działka, ( aczkolwiek te informacje, którymi się dzielą, a  które miałam okazję wysłuchać, są bardzo ciekawe.)

Szkoda tylko, że wcześniejsze komentarze pod tym materiałem , które sugerowały – z czym i ja się zgadzam, że ‚kosmici’ to byty demoniczne, zostały usunięte.*

* sprawdziłam (16.07.2016)- ten komentarz ( o bytach demonicznych) jest ponownie.

Cuda z Nieba/ Miracles from Heaven 2016 – film

Jan. 9:1-3
1. A przechodząc, ujrzał człowieka ślepego od urodzenia.
2. I zapytali go uczniowie jego, mówiąc: Mistrzu, kto zgrzeszył, on czy rodzice jego, że się ślepym urodził?
3. Odpowiedział Jezus: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, lecz aby się na nim objawiły dzieła Boże.

Z wielką przyjemnością zapraszam Gości mojego bloga, na kolejny film, (dostępny w sieci) pt: Cuda z Nieba/ Miracles from Heaven 2016. Fabuła filmu została oparta na kanwie prawdziwych wydarzeń, w życiu pewnej szczęśliwej – do pewnego momentu – rodziny, która nagle staje przed bardzo trudną próbą..

Czasami wierzący i co gorsza ich dzieci, przechodzą przez dolinę cierpienia i ani oni sami, ani ich otoczenie nie potrafią sobie tego ‚racjonalnie’ wytłumaczyć.
Szukając tego wytłumaczenia, można przy tym nieopatrznie  zranić kogoś cierpiącego i jego najbliższych, dodając do tej goryczy cierpienia jeszcze jedną kroplę niezrozumienia czy fałszywego osądu.  Jest takie przysłowie: zdrowy chorego nie zrozumie i jest ono bardzo prawdziwe.
Jednak ostatnie słowo zawsze należy do Stwórcy, a On ma  moc zaingerować w sytuacje kompletnie z ludzkiego punktu widzenia beznadziejne, jak na przykład nieuleczalna choroba dziecka, albo utrata wiary i zaufania do Boga z powodu trudnych przejść życiowych. Jednak warto Bogu  ufać zawsze, i spodziewać Jego pomocy!

Wspaniała, budująca wiarę historia, dająca nadzieję tym, którzy być może teraz przechodzą podobne, bardzo trudne, albo wręcz beznadziejne z ludzkiej perspektywy sytuacje.

Poniżej trailer.: