Poświąteczno-noworoczna kawa z Bianką :)

Kilka dni temu, na wieczornym nieboskłonie, albo innymi słowy firmamencie, pojawiła się, zapowiadana na długo wcześniej, koniunkcja gwiazd błądzących; Jowisza i Saturna, zwanych planetami, gdzieniegdzie anonsowana nawet jako kolejna ‚gwiazda betlejemska’, co nawet nie jest takie dziwne, bo o ile jedna gwiazda betlejemska już zaświtała na przywitanie Króla Królów, to teraz należałoby się spodziewać, przy tak szczególnym ‚układzie kosmicznym’, oraz przejściu do nowej ‚kosmicznie’ ery, że chyba to znak, iż ktoś jeszcze usiłuje się tu ludzkości ujawnić, w podobny,  aczkolwiek nawet bardziej spektakularny sposób, dostosowany do percepcji technologicznie przygotowanego do tych anonsów, nowoczesnego człowieka, naszych zaskakujących w wydarzenia, czasów.

Ta kosmiczna era, zwana erą wodnika, chyba faktycznie coś z wodą ma wspólnego, bo w wielu rejonach świata, zanotowano ostatnimi czasy masywne powodzie*, co przywodzi mi na myśl zapowiedź z Księgi Daniela: Dan. 9:26  A po sześćdziesięciu dwóch tygodniach Pomazaniec będzie zabity i nie będzie go; lud księcia, który wkroczy, zniszczy miasto i świątynię, potem nadejdzie jego koniec w powodzi i aż do końca będzie wojna i postanowione spustoszenie.

Tekst ten jest zagadkowy, ale może powinniśmy tu brać pod uwagę linię czasową, tę nieoficjalną, czyli zamiast upłynięcia oficjalnych dwóch tysięcy lat po ukrzyżowaniu Pana Jezusa, mamy kolejny tydzień, zapowiadany w kolejnym wersecie, bez rzeczonej i oficjalnie proponowanej ‚przerwy czasowej, która trwa dwa tysiące lat’.
Dan. 9:27 I zawrze ścisłe przymierze z wieloma na jeden tydzień, w połowie tygodnia zniesie ofiary krwawe i z pokarmów. A w świątyni stanie obraz obrzydliwości, który sprawi spustoszenie, dopóki nie nadejdzie wyznaczony kres spustoszenia.

Do kwestionowania oficjalnie przyjmowanej linii czasowej, skłaniają mnie własne dociekania, zgodne zresztą z odkryciami niezależnych badaczy dziejów, którzy twierdzą, że dodano nam do historii ponad tysiąc lat.

Rzecz jasna, każdego zainteresowanego tą tematyką zachęcam do własnych poszukiwań, gdyż nie uważam, aby narzucanie komukolwiek jakichkolwiek, nawet najbardziej słusznych i zgodnych z rzeczywistością poglądów, było czymś stosownym, co dotyczy każdej materii, w której wyrażanie własnej opinii, w oparciu o osobistą wiarę i przekonania, powinno być niezbywalnym, naturalnym prawem wyboru, każdego człowieka.

* powodzie i inne wydarzenia jako możliwe znaki czasów ostatecznych na kanale The Two Preachers

Ten szczególny dla wielu, z różnych względów noworoczny czas, to na pewno dobry moment do refleksji nad życiem i jego sensem i celem.
Dla wierzących tym sensem i celem życia, jest wytrwanie w wierze do spotkanie ze Stwórcą w wieczności, jako osobistym Zbawicielem, aby przebywać z Nim już nierozłącznie w cudownej niebiańskiej rzeczywistości, której nie zakłóci już żadne zło i gdzie bólu, chorób, smutku ani śmierci już nie będzie!
To bardzo pocieszająca zapowiedź na każdy czas , dobry czy zły, który jest wpisany w naszą ziemską egzystencję .
A gdy przyjdzie odpowiedni moment, Stwórca objaśni nam wszystko to, czego nie rozumiemy teraz.

Nawiązując do tytułowej kawy, zastanawiam się nad fenomenem tego aromatycznego napoju, który nie powstydziłby się zaszczytnego miana ambrozji współczesnego człowieka, a szczególnie tak zwanych mas pracujących, bez której trudno wyobrazić sobie początek dnia, a często i jego ciąg dalszy. Spotkałam się nawet jakiś czas temu z opiniami, iż ten napój musi wręcz posiadać w sobie jakiś tajemniczy składnik, odpowiedzialny za błogostan, w którym znajduje się pijący kawę, a niekoniecznie to bywa postrzegane jako pozytyw, tak więc niektórzy postanawiają nawet ostatecznie z kawą zerwać.

Póki co, ja z kawą jeszcze nie zrywam, aczkolwiek delektuję się nią z umiarem, gdyż jestem zdania, iż picie i jedzenie tego, co lubimy, i w ogóle, z odpowiednim umiarem, to opcja optymalna, która się sprawdza, przynajmniej w moim przypadku.

Tak się złożyło, że popijając kawę, którą lubię, pomyślałam (drogą skojarzeń ), o youtubowym kanale Użytkownika: Astro Ara, którego kanał już polecałam na moim blogu, i który w dalszym ciągu polecam, a do tego, jeden z ostatnich filmów na tym kanale, który spontanicznie obejrzałam, prezentuje sposób przyrządzania kawy na wyżynach kosmicznej baristiki .aczkolwiek nie wnikając w głębię kosmiczno-technicznej magii tego przyrządzenia , trudno przełknąć samo wyobrażenie owej nieziemskiej ambrozji.

Sposób przyrządzania rzeczonej kosmicznej kawy jest w moim odczuciu wart tych kilku screenów, które wklejam poniżej, bo to pozwoli nam docenić poziom dokonań w sferze popuszczania wyobraźni na nadziemskich wyżynach, a także ewentualnie może pobudzić naszą wyobraźnię, gdyby przyszło nam pobłądzić w labiryntach nieziemskiego astralu, i rozmyślać nad tym, jak przygotowywane jest w sferach kosmicznych i w oparach naukowej estymy, menu bardziej stałe.

źródło screenów:materiał filmowy podlinkowany wyżej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *